1. Home -
  2. Inwestowanie -
  3. Najlepszy polski inwestor zdradza ile zarobił na oddaniu krwi. Sama ulga podatkowa to 130 zł za litr

Najlepszy polski inwestor zdradza ile zarobił na oddaniu krwi. Sama ulga podatkowa to 130 zł za litr

Najbardziej znany twitterowy inwestor, który od lat drwi z „januszy inwestorki” i ich radykalnych teorii oszczędnościowych, przypadkiem zrobił jednej z najważniejszych społecznych kampanii w Polsce przysługę, jakiej nie dokonały niejedne oficjalne akcje.

Konto „Alkoholowy inwestor”, zwykle skupione jest na wykpiwaniu porad w stylu „nie pij kawy na mieście, to zostaniesz rentierem”, ale tym razem opublikowało tweet o zupełnie innym ładunku. Poszedł oddać krew i wyliczył, ile teoretycznie na tym „zarobił”. Oczywiście w swoim prześmiewczym stylu, ale przekaz dotrze do setek tysięcy osób i sprowokuje dyskusję, której od dawna w Polsce brakowało.

Alkoholowy inwestor sprzedał mi temat oddawania krwi

W swoim wpisie opisuje cały proces tak, jakby recenzował nową okazję inwestycyjną: dwa dni płatnego wolnego, pakiet słodyczy i napojów, masło orzechowe („sam bym nie kupił, widzieliście ile to kosztuje?”), ulga podatkowa 130 zł za litr oddanej krwi. Wszystko to podane w konwencji „czy ludzie naprawdę wiedzą, że to istnieje?”.

Satyra pozostaje oczywiście satyrą, ale jest w tym sporo prawdy - większość osób nie zdaje sobie sprawy, jakie uprawnienia przysługują honorowym dawcom krwi, ani jak wygląda praktyka oddawania jej w Polsce.

Rozwiń

Największe wrażenie robi jednak fragment dotyczący Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi, a w nim darmowe leki refundowane, priorytet w przychodni i aptece, zniżki w komunikacji miejskiej czy rabaty na stacjach paliw. W tonie pełnym przerysowania „Alkoholowy inwestor” opisuje to jak pakiet premium u prywatnego ubezpieczyciela, z tą różnicą, że ten „pakiet” przy okazji realnie ratuje ludzkie życie, a państwo po prostu dziękuje za zaangażowanie.

Ta konwencja działa tak fajnie, bo nie jest moralizatorska

Tweet nie wzywa do altruizmu, nie straszy brakiem krwi, nie odwołuje się do obowiązków obywatelskich. Wręcz przeciwnie - wpis opiera się na żarcie: „miałem spa, dostałem słodycze, pani kazała odpoczywać i nie pracować”. A jednak między wierszami niesie coś zupełnie innego: świadomość, że oddanie krwi to banalnie prosty gest, który może komuś uratować życie. I że cały proces jest w Polsce bezpieczny, szybki i... przyjemniejszy, niż niejedna wizyta w urzędzie.

Satyryczne konto, które szturmem zdobywa popularność w internecie zrobiło więc jedną dobrą rzecz - przyciągnęło uwagę ludzi, którzy nigdy nie przeglądaliby ulotek RCKiK, ale na X siedzą codziennie. W czasach chronicznych braków krwi taki viral bywa wart więcej niż kampanie za miliony. Można więc powiedzieć, że stopa inwestycji w Alkoholowego Inwestora znów wygrywa z rynkiem.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi