Nieźle. Teraz UODO walczy już z patologiami i w polskich szpitalach, i prokuraturze
Kamera w sali reanimacyjnej, zamontowana bez wiedzy dyrekcji, nagrywała pacjentów i personel. Prokuratura umorzyła sprawę, twierdząc że skoro nagrania zniszczono, nie ma czego badać. Prezes UODO się z tym nie zgadza i składa zażalenie – bo samo przetwarzanie danych osobowych w tych okolicznościach było przestępstwem, niezależnie od tego, czy zachowały się dowody w postaci nagrań.

Tajemnicza kamera na SOR-ze w Przemyślu
Historia brzmi jak scenariusz filmu o szpitalnych intrygach. W sali reanimacyjnej Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Przemyślu przez pewien czas działała kamera monitoringu. Problem w tym, że została zainstalowana bez wiedzy i zgody dyrekcji szpitala. O sprawie Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych dowiedział się od Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jak ustalono, kamerę zamontował szpitalny informatyk na prośbę pielęgniarki oddziałowej. Powód? Podejrzenia o kradzieże leków z szafki na oddziale. Zamiast zgłosić sprawę przełożonym lub służbom, zdecydowano się na metodę partyzancką – ukryty monitoring wizyjny rejestrujący wszystko, co działo się w sali reanimacyjnej.
Problem polega na tym, że sala reanimacyjna to nie magazyn z lekami. To miejsce, gdzie pacjenci w stanie zagrożenia życia otrzymują pomoc medyczną. Kamera mogła rejestrować nie tylko potencjalnych złodziei, ale przede wszystkim pacjentów – często nieprzytomnych, w trakcie resuscytacji, rozbieranych do badań. To dane osobowe szczególnej kategorii, bo dotyczące stanu zdrowia.
Prokuratura: nie ma nagrań, nie ma sprawy
Gdy PUODO zawiadomił prokuraturę o możliwym przestępstwie, ta wszczęła dochodzenie. A potem je umorzyła. Uzasadnienie? Skoro kamera została zutylizowana, a nagrania nie zachowały się, to nie da się ustalić, co dokładnie zostało nagrane ani kto był odpowiedzialny za jej montaż.
Ten tok rozumowania budzi sprzeciw Prezesa UODO. Po pierwsze, z materiału dowodowego jasno wynika, kto zamontował kamerę – szpitalny informatyk, działający z inicjatywy pielęgniarki oddziałowej. Po drugie, twierdzenie prokuratury, że nie wiadomo, czy kamera w ogóle działała i co rejestrowała, jest absurdalne.
Monitoring został przecież zamontowany po to, żeby nagrywać pracowników mających dostęp do szafki z lekami. Skoro kamera miała wykryć złodzieja, to siłą rzeczy musiała rejestrować wszystkie osoby w jej zasięgu – w tym pacjentów znajdujących się w sali reanimacyjnej. Taki był cel jej instalacji.
RODO i ochrona danych szczególnej kategorii
Sprawa ma fundamentalne znaczenie dla ochrony danych osobowych w placówkach medycznych. Pacjenci mają prawo oczekiwać, że ich wizerunek i dane o stanie zdrowia nie będą przetwarzane bez podstawy prawnej, bez ich wiedzy i bez odpowiednich zabezpieczeń.
Dane rejestrowane w sali reanimacyjnej to nie tylko wizerunek. W szczególnych okolicznościach – podczas udzielania świadczeń medycznych – monitoring mógł utrwalać informacje o stanie zdrowia pacjentów. A to już szczególna kategoria danych osobowych, objęta wzmożoną ochroną na gruncie RODO.
Niezależnie od tego, personel szpitala był niewątpliwie nagrywany – po to przecież zamontowano kamerę. Osoba odpowiedzialna za kradzieże nie była jedyną z dostępem do szafki lekowej, więc monitoring z definicji musiał rejestrować też niewinnych pracowników.
Pacjent w szpitalu ma prawo do prywatności
Prawa pacjenta obejmują między innymi prawo do poszanowania intymności i godności. Trudno mówić o poszanowaniu tych wartości, gdy nad głową nieprzytomnego człowieka wisi ukryta kamera, o której istnieniu nie wie nawet dyrekcja placówki.
Co więcej, ustawa o ochronie danych osobowych przewiduje odpowiedzialność karną za nielegalne przetwarzanie danych. Artykuł 107 tej ustawy stanowi, że przetwarzanie danych osobowych, gdy jest to niedopuszczalne, lub przez osobę do tego nieuprawnioną, podlega karze. Prezes UODO zdecydował się złożyć zawiadomienie o popełnieniu tego przestępstwa.
Umorzenie przez prokuraturę nie oznacza końca sprawy. Zażalenie trafi do sądu, który niezależnie oceni, czy rzeczywiście nie ma podstaw do ścigania osób odpowiedzialnych za nielegalne przetwarzanie danych pacjentów.
Co to oznacza dla pacjentów i szpitali?
Sprawa z Przemyśla pokazuje szerszy problem – brak świadomości wśród personelu medycznego, że dane pacjentów podlegają szczególnej ochronie. Dobre intencje (wykrycie złodzieja leków) nie usprawiedliwiają łamania prawa. Istnieją legalne metody rozwiązywania takich problemów – od zawiadomienia przełożonych, przez ochronę, po zgłoszenie policji.
Montowanie ukrytego monitoringu w sali, gdzie leżą nieprzytomni pacjenci, jest niedopuszczalne bez względu na motywację. A zniszczenie dowodów nie oznacza, że przestępstwo się nie wydarzyło. Prezes UODO słusznie domaga się, by sprawę ocenił niezależny sąd – bo prokuratorskie rozumowanie, że brak nagrań oznacza brak przestępstwa, jest nie do utrzymania.
zobacz więcej:
10.03.2026 22:18, Filip Dąbrowski
10.03.2026 21:10, Mateusz Krakowski
10.03.2026 18:35, Mariusz Lewandowski
10.03.2026 15:53, Rafał Chabasiński
10.03.2026 15:41, Rafał Chabasiński
10.03.2026 13:59, Miłosz Magrzyk
10.03.2026 12:50, Marcin Szermański
10.03.2026 12:46, Aleksandra Smusz

Kilka centymetrów różnicy w szynach decyduje o miliardach euro. Tak działa najważniejszy punkt na mapie Polski, o którym nie słyszałeś
10.03.2026 11:15, Piotr Janus
10.03.2026 9:08, Jakub Bilski
10.03.2026 8:34, Piotr Janus
10.03.2026 7:46, Aleksandra Smusz
10.03.2026 7:20, Mateusz Krakowski
10.03.2026 6:15, Aleksandra Smusz
09.03.2026 17:33, Joanna Świba

Bez tego jednego dokumentu będziesz musiał dopłacić tysiące do starych rachunków za prąd. Termin mija lada dzień
09.03.2026 16:14, Jerzy Wilczek
09.03.2026 13:33, Aleksandra Smusz
09.03.2026 13:26, Marcin Szermański
09.03.2026 8:14, Mariusz Lewandowski
09.03.2026 7:22, Mariusz Lewandowski
09.03.2026 6:39, Mateusz Krakowski
08.03.2026 15:08, Mateusz Krakowski

Na siłowni ukradli mi kurtkę i telefon. Wywalczyłam odszkodowanie, choć klub twierdził, że „nie odpowiada"
08.03.2026 14:32, Aleksandra Smusz
08.03.2026 13:25, Aleksandra Smusz
08.03.2026 12:16, Miłosz Magrzyk
08.03.2026 11:22, Jerzy Wilczek


























