1. Home -
  2. Prawo -
  3. Klientka wyproszona z piekarni bezglutenowej. Było niemiło, ale sprzedawca miał rację

Klientka wyproszona z piekarni bezglutenowej. Było niemiło, ale sprzedawca miał rację

Normy sanitarne w certyfikowanych piekarniach bezglutenowych są bardzo wyśrubowane. Do tego stopnia, że nie można do nich wejść z drożdżówką czy obwarzankiem w ręku.

Aleksandra Smusz05.01.2026 13:39
Prawo

Kiedy klientka płacąca 15 zł za chleb zostaje wygoniona z lokalu

Anna (imię zmienione) przedstawiła mi historię, jaka spotkała ją jakiś czas temu w certyfikowanej piekarni bezglutenowej. Odbierała tam pieczywo dla koleżanki.

Tuż przed wejściem do piekarni zakupiła na pobliskim stoisku z przekąskami obwarzanka. Przekroczyła próg punktu sprzedaży, mając go w ręku. Obsługujący wówczas klientów pracownik był tym zbulwersowany.

W niekulturalny sposób przekazał jej, że do lokalu nie wolno wchodzić z jedzeniem, co zresztą było napisane na wywieszce na drzwiach, której kobieta nie zauważyła.

Mężczyzna wydał Annie pieczywo dla koleżanki, ale jednocześnie surowym tonem poinformował ją, by nigdy więcej nie pojawiała się u niego z jakimikolwiek produktami spożywczymi w ręku, a zwłaszcza z artykułami zawierającymi gluten.

W pełnych emocji słowach wyjaśnił bohaterce rozmowy, że firma, w której pracuje, przechodzi liczne kontrole. Gdy choć jeden okruszek z obwarzanka spadnie na oferowane w niej chleby i bułki, może stracić licencję na prowadzenie działalności.

Powiedział też, że nawet drobny kawałek wypieku – po zawędrowaniu na wystawione wyroby – szkodzi klientom, wśród których znajdują się ciężko chore osoby.

Z prawnego i medycznego punktu widzenia pracownik piekarni rzeczywiście miał rację

Przedsiębiorstwa produkcyjne posługujące się międzynarodowym certyfikatem z przekreślonym kłosem przechodzą bardzo surowe audyty.

Nawet jeden okruszek z kupionego poza nimi obwarzanka, bułki czy drożdżówki (gdy zawierają gluten) może przesądzić o ich niepomyślnym wyniku lub być podstawą roszczeń klientów na specjalnych dietach.

Dodajmy, że płacą oni w certyfikowanych piekarniach za chleb co najmniej 2-3 razy więcej niż u zwykłych rzemieślników.

Z racjonalnego punktu widzenia tak ostra reakcja sprzedawcy nie była jednak uzasadniona. W kontaktach z klientami zawsze zalecany jest przecież uśmiech i wysoka kultura osobista.

Certyfikowanych piekarni bezglutenowych znajduje się w całej Polsce zaledwie kilkanaście

Oczywiście chleby BG są dostępne u wielu rzemieślników, ale najczęściej nie posiadają certyfikatów. Pochodzące z nich pieczywo mogą więc spożywać co najwyżej osoby z alergią na gluten, ale w przypadku chorych na celiakię jest to już wykluczone.

Stanowi ona bowiem poważną chorobę autoimmunologiczną, w której problematyczne białko zbóż uszkadza kosmki jelitowe.

Niewielka liczba piekarni bezglutenowych sprawia, że z perspektywy zaopatrujących się w nich klientów oferują one towar o statusie „most wanted”.

Najwyraźniej zdarza się, że przedsiębiorcy z tej branży czują się na tyle pewnie, że pozwalają sobie na zbyt wiele w relacjach z konsumentami. Może więc czas, by zrobić konkurencję niektórym z nich?

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi