Nowelizacja prawa górniczego nie pozostawia złudzeń, węgiel i szczęśliwy górnik jest priorytetem Polski na lata

Biznes dołącz do dyskusji (95) 18.09.2019
Nowelizacja prawa górniczego nie pozostawia złudzeń, węgiel i szczęśliwy górnik jest priorytetem Polski na lata

Rafał Chabasiński

Rządzący nieodmiennie stawiają na węgiel. Tym razem szykowana przez nich nowelizacja prawa górniczego, o ile wejdzie w życie, umożliwi zakładanie nowych kopalń jako obszary specjalnego przeznaczenia. Takie rozwiązanie daje wydobyciu węgla pierwszeństwo przed alternatywnymi sposobami zagospodarowania danego terenu. Warto od razu zadać sobie pytanie: czy warto?

Gazeta Wyborcza ostrzega, że nowelizacja prawa górniczego może ograniczać prawa mieszkańców i samorządów do współdecydowania o tym, czy lokować pod nimi kopalnię

Portal Gazety Wyborczej w poniedziałek zwracał uwagę na potencjalne szkody, jakie może poczynić nowelizacja prawa górniczego. Jej celem jest ułatwienie wydobycia węgla kamiennego i brunatnego na terytorium naszego kraju. Warto dodać: bardzo daleko idące ułatwienie. Nowe kopalnie mają stanowić „obszary specjalnego przeznaczenia”. Status taki miałby wiązać się z szeregiem przywilejów. Te z kolei ograniczają prawa osób i instytucji mogących utrudniać realizację takiej inwestycji.

Oczywiście, formalnie rzecz biorąc, nie ma potrzeby popadać w przesadnie alarmistyczne tony. Nowelizacja prawa górniczego nie doczekała się nawet pierwszego czytania, zaś obecna kadencja Sejmu zbliża się ku końcowi. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji, projekty nowy aktów prawnych, których droga legislacyjna nie została zakończona trafią do kosza. Tyle tylko, że nie ma właściwie przeciwwskazań, by po tegorocznych wyborach parlamentarnych złożyć identyczny projekt. To znaczy: tak by mogło być, gdyby nie szczególna sytuacja tej kadencji. Jak pamiętamy, po wyborach czeka nas jeszcze jedno posiedzenie, w trakcie którego posłowie będą głosować nad nowelizacją.

Projekt zawiera pewne gwarancje dla właścicieli sąsiednich nieruchomości, jednak nie przewiduje większych możliwości powstrzymania ministerialnej decyzji

Biorąc pod uwagę, że nowelizacja prawa górniczego może jeszcze zostać przyjęta, warto przyjrzeć się uważniej jakie rozwiązania proponują jej pomysłodawcy. Sam zamysł polega na dodaniu do ustawy nowego, dość obszernego rozdziału 1a. Na początek warto zauważyć, że obszary specjalnego przeznaczenia nie mają być tworzone dla każdego wydobycia węgla. Posłowie PiS zgłaszający projekt wyszli z założenia, że musi chodzić o pokłady o odpowiedniej grubości, oraz – co szczególnie istotne – „niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa surowcowego państwa”. Można by dywagować, czy w ogóle takie złoża istnieją biorąc pod uwagę chociażby rosnący import tego surowca. Na szczęście projekt przewiduje, że lokalizację takich złóż w drodze rozporządzenia wskaże po prostu Rada Ministrów.

Warto przy tym podkreślić, że nowelizacja prawa górniczego zawiera gwarancje odszkodowawcze dla właścicieli nieruchomości, którym wydobycie węgla na obszarach specjalnego przeznaczenia poczyniło szkody. Jednocześnie projekt przyjmuje założenie, że niejasny stan własnościowy nieruchomości nie stanowi przeszkody dla utworzenia takiego obszaru. To z kolei w żadnym przypadku nie rodzi żadnych dodatkowych praw do terenu.

Kopalnia ponad wszystko – decyzja ministra środowiska nadpisuje wszelkie gminne dokumenty planistyczne

Najbardziej kontrowersyjnym elementem projektu jest postulowany art. 42k. Zgodnie z tym przepisem, decyzja ministra środowiska o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia wiąże inne organy. Skądinąd, decyzja ta podlega natychmiastowemu wykonaniu. Co więcej, staje się aktem nadrzędnym względem szeregu innych pokrewnych dokumentów. Na przykład wobec miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, decyzji o warunkach zabudowy, czy pozwoleń na budowę. Nowelizacja prawa górniczego daje gminom rok na dostosowanie się do decyzji o utworzeniu obszaru. Jeśli tego nie zrobią, nowy plan zagospodarowania przestrzennego sporządzi za nie wojewoda. Oczywiście, taki plan będzie podporządkowany ministerialnej decyzji. Należy przy tym wspomnieć, że dopóki w planie nie pojawi się kopalnia, dopóty jego dotychczasowe zapisy zwyczajnie nie obowiązują. Oczywiście: w zakresie, który stałby na przeszkodzie realizacji inwestycji.

Politycy opozycji przekonują, że nowelizacja prawa górniczego to z jednej strony otwarcie drogi do rabunkowej eksploatacji zasobów Śląska, z drugiej zaś ograniczanie praw mieszkańców. Trzeba przyznać, że koncepcja tworzenia specjalnych obszarów podporządkowanych pod względem prawnym wydobyciu węgla nie napawa zbytnim optymizmem. Warto jednak zauważyć, że wszystko tak naprawdę zależy od tego, które konkretnie złoża zostałyby wskazane jako „niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa surowcowego państwa”. Niewątpliwie jednak, bardzo ograniczone możliwości zaskarżenia ministerialnej to rozwiązanie bardzo niebezpieczne.

Czy nowelizacja prawa górniczego to przejaw państwowej megalomanii i krótkowzroczności polityków?

Kolejnym aspektem całej sprawy jest to, czy w ogóle Polska potrzebuje takich regulacji? Nie da się ukryć, że obecni rządzący kochają wydobycie węgla. Pokazała to nawet organizowana w Polsce niedawna konferencja klimatyczna. Jest to miłość stosunkowo irracjonalna, biorąc pod uwagę wyzwania stojące przez polską energetyką w nadchodzących latach. Mowa oczywiście o stopniowym odchodzeniu od wykorzystania węgla w produkcji energii. Powodem jest, jak się łatwo domyślić, polityka klimatyczna Unii Europejskiej. Do tego warto wskazać najważniejszą przyczynę tejże, czyli panujący kryzys klimatyczny. Zapotrzebowanie na węgiel, w długiej perspektywie, powinno w Polsce maleć a nie rosnąć. Co więcej, w sens stawiania na węgiel każe powątpiewać wspomniany już rosnący import tego surowca. Z takich państw, jak chociażby Rosja. Nie wspominając nawet, że uparte trwanie przy tej polityce oznacza ni mniej ni więcej jak stały wzrost cen prądu.

Nowelizacja prawa górniczego w takiej formie stanowi kolejny przejaw źle rozumianej centralizacji. Państwo nie powinno na poziomie ministerialnym dawać firmom koncesji na wydobycie węgla wraz ze specjalnymi przywilejami bez choćby pytania o zdania chociażby samorządów. Jakby nie patrzeć, to na ich terenie taka inwestycja miałaby powstać. To właśnie ten nie tylko brak gwarancji, ale wręcz ostentacyjne lekceważenie interesów innych podmiotów stanowi największą bolączkę projektu. Strategiczne interesy państwa wydają się przy tym być bardziej wymówką, niż wyrazem realnych potrzeb naszego kraju.

95 odpowiedzi na “Nowelizacja prawa górniczego nie pozostawia złudzeń, węgiel i szczęśliwy górnik jest priorytetem Polski na lata”

    • Nie da. Miliony ton wegla „plyna” do nas z matuszki rassiji.
      No ale teraz moim znajomi gornicy , bez szkoly i wyksztalcenia, beda chodzili jeszcze bardziej z glowa w chmurach.

      • Mnie to rozwala, że inni jakoś potrafią zarabiać na węglu, a my musimy go importować, pomimo tego że praktycznie na nim śpimy…

        • Nie śpimy na węglu.
          W Polsce jest końcówka węgla kamiennego, bardzo drogiego w eksploatacji.
          W tej chwili w Europie pomimo porównywalnych złóż w Niemczech, Czechach czy Szkocji nikt tego węgla nie eksploatuje.
          Importujemy dużo tańszy węgiel z kopalni odkrywkowych.

          • W życiu nie czytałam większego bullshitu!
            Już w roku 95 większość dolnośląskich kopalń zeszła z kosztem wydobycia za tonę do poziomu 40 groszy, wiec praktycznie nie dopłacano do tego.
            Ten węgiel do dziś dnia jest jednym z najlepszych w Europie. Złoża można było spokojnie eksploatować jeszcze przez dziesięciolecia, zamiast dziś płacić kasę „na zewnątrz”. No, ale zamiast modernizowania, łatwiej przecież było wyprzedać wszystko na pniu, a ludzi powywalać na bruk.
            Na własne oczy widziałam jak górnikom, twardym ludziom łzy po policzkach ciekły, gdy widzieli wywożone na tirach elementy kopalń.. ich miejsca pracy, któremu wielu poświęciło całe swe życie.
            W życiu nie widziałam smutniejszego obrazu!
            A gdy czytam takie pieprzenie o szopenie, to mnie szlag jasny nagły trafia!

          • Łzy cieknące im po policzkach to nie jest żaden argument w dyskusji, która powinna się opierać na faktach, a nie ochronie uczuć jednostek. Świadczy on źle o Tobie jako rozmówcy.
            Fakty są takie – na dłuższą metę nie opłaca się węgla wydobywać, bo to jest nie tylko trudne, ale i niebezpieczne dla pracowników i ludzi w pobliżu, zwłaszcza, że kopalnie są na terenach o ekstremalnie wysokiej gęstości zaludnienia. Pół biedy górnicy, chcącemu się krzywda nie dzieje, oni wiedzą, na co się piszą. Natomiast ludzi z okolicy trzeba by wysiedlić, by to wydobycie było bezpieczne dla nich.
            Poza tym węgiel tak czy siak się skończy.
            Poleganie na węglu jako surowcu energetycznym dodatkowo na dłuższą metę jest niebezpieczne dla wszystkich, którzy z niego korzystają lub nie – bo na globalnym ociepleniu i na braku tlenu traci każdy. To, że inni też postępują źle, nie znaczy, że te błędy trzeba powtarzać bezmyślnie. Więc węgiel (i paliwa kopalniane ogólnie) powinien wychodzić z użycia, tak, jak i wycofuje się azbest, gdzie się da. Trzeba patrzeć na długofalowe i podstawowe potrzeby populacji, a nie tymczasowy kaprys populistycznego rządu.
            A zwolnienie ludzi? Ludzie, którzy myślą, że do końca życia będą jeden zawód wykonywać i uczyć się nie trzeba ani przebranżowić, są naiwni. Tych, co w XIX wieku niszczyli maszyny z tego samego powodu, można jeszcze usprawiedliwić, zanikanie jakiegoś zawodu to była nowość. Teraz od dawna nie jest możliwe, by jedna branża i jeden zakład pracy trwał wieczność. A w erze internetu ignorancja jest wyborem (w tym niechęć do nauczenia się korzystania z niego. -to też wybór). Świat się zmienia i zmieniać się będzie. Jeżeli komuś aż łzy ciekną z tego powodu po policzku, to nie tylko nie jest twardy, ale i jest niedojrzały i roszczeniowy, zatrzymał się w rozwoju najprawdopodobniej gdzieś na etapie przedszkola, gdy dowiedział się, że lizaka jednak nie dostanie w trakcie zajęć. Praca to nie coś, co się należy, a wykonanie usługi, na którą jest zapotrzebowanie i dostarczenie tegoż rezultatu w zamian za pieniądze. To ty musisz sobie znaleźć pracę, którą chcesz wykonywać, za którą ktoś chce zapłacić i zapewnić sobie w ten sposób pieniądze, nikt inny.

          • Łaski nie robisz. Jednak nie oszukujmy się – nie dyskutujesz, bo zwyczajnie nie masz czym. Łzy niedojrzałych emocjonalnie ludzi to nie jest dowód na nic ani nie są podstawą do tworzenia prawa, więc się zdyskwalifikowałeś/aś z dyskusji już na samym początku.

          • Idź trollu trollować kogoś innego, a nie osobę, która z górnikami spędziła sporo swego życia.
            ŁAM pacanie! ŁAM, jeśli już. Nawet doczytać nie potrafisz, że piszesz do kobiety.
            Normalka, znów przylazło kolejne mentalne dno i tona mułu i pieje!

          • Bzdura i kłamstwo !

            „Polskie górnictwo dostaje miliardy złotych wsparcia. Od wszystkich. Każdy Polak dokłada 1045 złotych rocznie. I tak już od dwudziestu lat. Kolejni premierzy i kolejne ekipy tylko dosypują pieniędzy. Problemów jednak nie rozwiązują.”

            „Premierzy polskich rządów na ratowanie branży przeznaczyli już ponad 230 miliardów złotych. To cena za wsparcie od 1990 do 2016 roku. ”

            „Jak państwo wspomaga górnictwo? Najważniejszym – i najbardziej kosztownym – jest bezpośrednie dofinansowanie kopalni. Na liście są dotacje na działalność, pomoc finansowa przy restrukturyzacji i stawianiu kopalni na nogi, ale również umarzanie niespłaconych długów, czy niezapłaconych składek emerytalnych. Do tego są liczne umorzenia opłat za szkody górnicze. W sumie od lat 90-tych branża dostała w ten sposób blisko 81 mld. Na tym jednak nie koniec. Państwo pokrywa również z budżetu koszt preferencyjnych świadczeń emerytalnych.”

            „Z punktu finansowego wygląda to tak: każda złotówka wpłacona przez górnika do ZUS, zwiększa zobowiązanie emerytalne systemu wobec niego od 1,5 do 1,8 zł. Górnik dostaje więcej niż pracujący w innej branży. Dodatkowo statystyczny górnik pobiera swoje świadczenia od roku do dziewięciu lat dłużej niż standardowy uczestnik systemu powszechnego. I w ten sposób z systemu do branży powędrowało 86 mld zł w ciągu dwóch dekad.” https://uploads.disquscdn.com/images/adfba58fdf41279bbe15f18e28c462e41edbc8784802db5f3a73f5545b192455.jpg

          • Zamiast się wymądrzać i podpierać tabeleczkami z netu, porozmawia sobie pan np. z dyr. technicznym ówczesnej KWK W-CH p. Winnickim. Polecam, bo nie dość, że ów człowiek ma wiedzę oraz informacje z pierwszej ręki, to do tego dziś wygłasza bardzo ciekawe prelekcje właśnie o tamtych latach. oraz o ówczesnej sytuacji kopalń, a także ogólnie górnictwa tamtych regionów.
            Serdecznie polecam, bo warto mądrych ludzi słuchać i z nimi rozmawiać.
            Pozdrawiam.
            Btw.. A pańskie tabeleczki dziś nie mają kompletnie odzwierciedlenia w tym, co się wtedy tam działo.
            Ja tam byłam, pamiętam. Pamiętam również jakie dokumenty szły przez ówczesny urząd wojewódzki. Czytałam je. Także.. sorry, ale zmarnowany argument.

          • No bo dyrektor Winnicki wie ile budżety państwa dopłacały do jego hobby przez 2 dekady i na pewno będzie zainteresowany przyznaniem się do tego, że cała Polska do niego dopłaca.

            Te „moje tabeleczki” to wycinek opracowania Urszuli Siedleckiej, Aleksandra Śniegockiego i Zofii Wetmańskiej ekspertów Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych (WISE Institute) – w internecie do znalezienia pod tytułem „ukryty rachunek za węgiel” .

          • Tak, oczywiście, bo trzeba podważać słowa ludzi, którzy tam wtedy pracowali. Jasne. Tak właśnie dziś postępują wszyscy „mundrzy”.. Szkoda, że wtedy ich tam nie było.
            Dziś wszem pleplanie, ale wtedy żadnego nie było widać, żaden niczego nie zrobił.
            Sorry, ale jeżeli ze mną cokolwiek ktokolwiek zamierza dyskutować, to polecam konkrerty, a nie netowe bajki.
            Pozdrawiam.

          • Mój ojciec zmarł na raka płuc od smogu. Kilka innych osób które znam podobnie.

            Tak i on też drwił z bezsensownych porozumień klimatycznych.

            Ale spoko, polska węglem stoi. Nie wiem gdzie mieszkasz, ale widać, że już nie w naszym kraju.
            Gdybyś sobie pooddychała tutejszym smogiem – zwłaszcza w zimę, to byś takich głupot nie wypisywała.

            Zastanawiam się nad wyprowadzką, ale to nie jest takie proste (praca, znajomi).
            Mam już tego smrodu dosyć i pseudospecjalistów, którzy zmuszają mnie do oddychania tym g….em. Wodę jeszcze idzie sobie kupić (choćby w butelkach), ale powietrza w puszkach nie kupię.

          • Ja nie drwię z niczego, a jedynie napisałam jak było, ponieważ byłam tego świadkiem.
            Nie, nie stoi. Już nie. Kiedyś owszem, nawet eksportowano nadwyżki.
            A jakość powietrza w waszym kraju to nie tylko opał. Wiele lat przemysł jako taki zatruwał wam środowisko i nikt niczego z tym nie zrobił. Teraz płacz, bo to stało się modne i medialne.
            Ale nikt nie pomyśli nawet, że w naturze musi być równowaga. Że nie da się jednego odciąć całkowicie itd. Całe to eko-sreko to nie eko od ekologii, tylko eko od ekonomii. I tu jest pies pogrzebany.
            Bo zamiast w gospodarkę inwestować, by jej poziom podnieść do stanu umożliwiającego jakiekolwiek zaczynanie myślenia o sprawach czystszych energii. To robi się na odwrót. A na odwrót się nie da. Gospodarka w pl nie uniesie takiego ciężaru. Nie jest na to po prostu gotowa i długo jeszcze nie będzie.
            Btw.. Jeśli obwiniasz węgiel o chorobę taty, to równie dobrze możesz obwinić np. dinozaury. Tak samo możesz obwiniać opony w samochodach, obudowy sprzętów, lapków, telefonów, czy każdą jedną rzecz, która jest wyprodukowana na bazie węgla.
            A może rozsądniej byłoby obwinić np. zarząd miasta, który dopuścił podłej jakości masy bitumiczne do asfaltowania dróg, po których ów pan chodził? Może byłoby rozsądniej czepić się drukarzy, bo farba do gazet szła podła i zostawiała na dłoniach pierwiastki ciężkie?
            Może czepić się należy tych, którzy w pień wycięli drzewa w mieście? Którzy totalnie z doopy zaplanowali charakterystykę terenu, olewając kompletnie fakt, iż tej zieleni potrzeba coraz więcej, a nie placów pod markety i parkingi?
            Tak na dobrą sprawę zabijacie się sami jako gatunek ludzki. Bo po prostu nie myślicie o tym co robicie. I jaki to ma wpływ na wszystko inne.
            Węgiel sobie był, jest i będzie. To produkt naturalny i jako taki matce naturze nie szkodzi. Ona sobie z nim poradzi.
            Z jednym się zgodzę.. Wyprowadzka z tego kraju to bardzo dobry pomysł.
            Fakt.. zrobiłabym na Twym miejscu już dawno coś takiego.
            I to nie przez jakieś tam sprawy, o których tutaj rozmawiamy.. a przez wszechobecną ludzką głupotę tam panującą. Tak, ja żyję na całe moje szczęście dziś poza pl. I nie wyobrażam sobie absolutnie bym mogła tam żyć, funkcjonować, pracować. No way.
            Mentalność.. to tutaj słowo klucz.
            Ps. Powietrze w puszkach można kupić w Japonii, nawet z ulicznych automatów. ;)

          • Głupota w Polsce to akurat fakt, niestety. Do tego małostkowość, kłótliwość, podatność na manipulacje. Kompletny brak myślenia o wyższych celach.

            A z czystej ciekawości w jakim kraju mieszkasz lub jaki polecasz, jeśli to nie tajemnica ?

            Masz porównanie z Polską ?

            Bo szczerze nie cierpię tego zacofanego mentalnie kraju.

        • Oj nie śpimy. Polski węgiel jest głęboko i drogi do wydobycia, tani taki na którym się zarabia wydobyto dawno, dodaj 50 związków zawodowych na kopalnie i zakaz bezpośredniej sprzedaży węgla przez kopalnię, muszą korzystać z pośredników

    • Abstrahując od faktu że opłaty i dopłaty jakie nam funduje Unia w związku z użyciem węgla pogarszają sytuację dodatkowo to w zasadzie się nie da. Łatwo dostępny węgiel pod powierzchnią wydobyliśmy kilkadziesiąt lat temu. Teraz musimy kopać głęboko co nigdy nie będzie tak opłacalne jak wydobycie odkrywkowe w Chinach usa czy Australii. Ot, swoje kredyty od natury już wykorzystaliśmy.

    • Da się.
      Zresztą, część kopalni przecież zarabia. Pozostałe mają zbyt wysokie koszty wydobycia. Potrzebna by była głęboka restrukturyzacja, ale tutaj już pojawiają się związki zawodowe i marsze na stolicę ;)

      • Żadna kopalnia w Polsce, jeśli cofniętoby darowane składki ZUS, ukryte dofinansowanie z budżetu, nie zarabia.

          • Proszę o wynik netto Bogdanki za ostatnie 10 lat z uwzględnieniem darowanych składek ZUS / podatek dochodowy.
            Kilka lat temu przez pislamem widziałem gdzieś taką analizę dla całego górnictwa. Wyszło kilkadziesiąt miliardów na minusie w ciągu 5 lat.

          • Wiesz, to Ty powołujesz się na dane o darowanych składkach ZUS i ukrytym dofinansowaniu z budżetu. Więc to Ty powinieneś mi przedstawić te dane.

            Bogdanka zarabia. Od kilku lat. To w tym miejscu jest najważniejsze.
            O to zostało zadane pytanie – czy da się zrobić tak, żeby kopalnie zarabiały. Oto dowód, że się da.

            Chcesz dane sprzed restrukturyzacji, ale po co? Żeby pokazać, że wcześniej nie zarabiała? No właśnie dlatego była potrzebna restrukturyzacja. A restrukturyzacja kosztuje kolejne pieniądze. Ale w perspektywie możliwych zysków, ma szansę się zwrócić.

          • Ja ci tylko powiem tyle.
            W trudnych czasach do firmy mojego ojca przyszła kontrola skarbowa.
            Firma przemysłowa, ale było wtedy naprawdę ciężko – zagrożenie upadłości i większego bezrobocia (ludzie na bruk).

            Mój ojciec wtedy wkurzony pazernością fiskusa pytał czemu nie pójdą obok do kopalni.
            Odpowiedzieli mu, że tam nie mogą, bo muszą mieć pozwolenie.
            Zostawiam to bez komentarza.

            Kopalnie to zawsze były święte krowy i element polityki. To nigdy nie były normalne firmy. Tak samo jak np kolej.

          • To ja ci wkleję to, co napisałem poniżej, zanim dodałeś swój komentarz:

            Niby masz rację. Ale nie w naszym kraju, nie teraz. Górnicy to ciągle licząca się politycznie grupa społeczna, która potrafi się zorganizować.

            A więc aktualnie, kopalnie w Polsce mają na celu utrzymanie górników, by utrzymać aktualnie rządzących przy sterach.

            Więc wygląda na to, że trochę się zgadzamy ;)
            Nie ma to jednak znaczenia, że da radę zrobić, by przynajmniej część kopalń była rentowna.

        • Niby masz rację. Ale nie w naszym kraju, nie teraz. Górnicy to ciągle licząca się politycznie grupa społeczna, która potrafi się zorganizować.

          A więc aktualnie, kopalnie w Polsce mają na celu utrzymanie górników, by utrzymać aktualnie rządzących przy sterach.

        • W tym kraju to główny cel działania kopalni, utrzymanie z kiedy podatnikow, grupy uprzywilejowanych wyborców i zwiazkow zawodowych. W Polsce górnicy mogliby i piasek wydobywac

          • Niech Kaczyński zlikwiduje związki zawodowe i będzie po sprawie… nie będzie trzeba tyle do kopalni dopłacać

    • Nie da się, bo polski węgiel jest już głęboko i jego wydobycie jest drogie (uskoki skalne, gorąco, ryzyko wybuchu metanu).

      Podczas gdy inne kraje mają węgiel powierzchniowy, dużo tańszy w wydobyciu.

      Ogólnie węgiel to technologia przeszłości. Ale mam znajomego górnika, który dobrze zarabia, ma ubezpieczenie – on i jego koledzy rękami i nogami się będą kopalń trzymać.
      W sumie im się nie dziwię.

      • Naprawdę taniej i bardziej perspektywicznie dla Polski byłoby gdyby ten Twój znajomy dostawał te same pieniądze za siedzenie w domu…

        • Chłopie, ja o tym wiem. Ja w kopalni nie pracuję.

          Ja tylko mówię, jak oni myślą. I w sumie im się nie dziwię, bo każdy patrzy własnej kieszeni. Kto się przejmuje budżetem, środowiskiem czy klimatem ?
          Chyba tylko młodzi, bo to oni będą mieli przerąbano.

  1. Górnictwo w naszym kraju powinno zostać głęboko zreformowane. Skoro śpimy na węglu to dlaczego importujemy przeolbrzymie ilości od Rosji? Dlaczego na surowcu, który wydobywamy u nas, który drożeje na rynkach światowych z każdym dniem, nie potrafimy zarabiać?! Dlaczego górnicy nie widzą problemu? Dlaczego społeczeństwo nie widzi problemu? Nie będę zaczynał o zmianie źródła wytwarzania prądu w tym kraju.

    I tak się kręci ta karuzela.

    • ” Skoro śpimy na węglu to dlaczego importujemy przeolbrzymie ilości od Rosji?”

      Nie rozumiesz tego, że nie przeniesiesz pokładów węgla z dalekich głębin pod powierzchnię ?
      Rosjanie mają węgiel powierzchniowy, bardzo łatwy i tani w wydobyciu. W przeciwieństwie do polskiego.

      Już pomijam ile ludzi rocznie zdycha w tym zje…..ym kraju z powodu smogu.
      Polecam statystyki zachorowań na raka – biją na głowę wszystko: wypadki samochodowe, zabójstwa, nie wspominając o zamachach.

      Mój ojciec też umarł na raka płuc. Bardzo się męczył przez to guano w powietrzu. Niech spoczywa w pokoju.

      • Chyba się nie zrozumieliśmy… W mojej wypowiedzi chodziło mi, że albo zróbmy restrukturyzacje górnictwa i zacznijmy wydobywać węgiel opłacalne (z zyskiem), albo odpuśćmy to sobie i postawmy na import + alternatywne źródła energii.

        A nie tutaj „Polska na węglu siedzi”, a realnie mamy rosyjski węgiel.

    • Węgiel od ponad roku na światowych rynkach tanieje…
      Węgiel importowany to węgiel z kopalni odkrywkowych, dużo tańszy niż nasz węgiel.

  2. Najpierw przestaną być szczęśliwi górnicy w Polsce bo rozwierające się widełki cenowe pomiędzy drogim, wydobywanym z głębinowych kopalni, niskiej jakości polskim węglem a tanim, wydobywanym w kopalniach odkrywkowych, dobrej jakości węglem importowanym sprawią, że nie będzie można go spalać w elektrowniach węglowych gdyż cena wytworzenia prądu z polskiego węgla plus coraz wyższe koszty uprawnień do emisji CO2 sprawią że taki prąd będzie nieakceptowalnie drogi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *