Właściciel pojazdu ma konstytucyjne prawo odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie? To bardzo niebezpieczny precedens

Gorące tematy Moto Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (278) 21.05.2018
Właściciel pojazdu ma konstytucyjne prawo odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie? To bardzo niebezpieczny precedens

Udostępnij

Tomasz Laba

Warszawski sąd uznał, że właściciel samochodu, który został złapany na radarze, ma prawo do odmowy wskazania sprawcy wykroczenia. To bardzo niebezpieczny precedens, który jest doskonałym przykładem na to, że nie potrafimy ukarać sprawców nawet najdrobniejszych wykroczeń.

Rejestrowanie wykroczeń drogowych w teorii jest banalnie proste. Przy drodze, na której obowiązuje ograniczenie prędkości, ustawiony jest fotoradar, który rejestruje wszystkie pojazdy, które na tym odcinku poruszają się powyżej dopuszczalnej prędkości. Na zdjęciu widoczny jest numer rejestracyjny pojazdu oraz bardzo często twarz kierowcy. Identyfikacja kierującego nie powinna zatem nikomu przysparzać problemów. Niestety jakość zdjęcia z różnych przyczyn nie zawsze umożliwia poprawne wskazanie kierowcy. Wtedy Straż Miejska, a obecnie Inspekcja Transportu Drogowego wzywają właściciela pojazdu do wskazania, kto nim kierował w chwili, którą uwiecznił radar. Brak wskazania kierowcy jest wykroczeniem, które jest karane grzywną.

art. 96 § 3 kodeks wykroczeń Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

System w założeniu bardzo prosty i, moim zdaniem, uczciwy. Punktem wyjścia do dalszej dyskusji powinien być fakt, że fakt popełnienia wykroczenia został zarejestrowany przez fotoradar. Domyślam się, że intencje ustawodawcy były w gruncie rzeczy bardzo proste. Służby bardzo łatwo są w stanie sprawdzić właściciela danego pojazdu. Zatem z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że to jego właściciel jest sprawcą wykroczenia, a jeżeli to nie on kierował, to nie powinien mieć problemów ze wskazaniem tego, komu pojazd użyczył. Pomijam tu dość ekstremalne sytuacje, takie jak kradzież.

Prawo prawem, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Kierowcom bardzo nie spodobało się, że są władza ich zmusza do donoszenia na najbliższych (a samochód zazwyczaj pożyczamy najbliższym) i zapadali na masową amnezję. Twierdzili, że najzwyczajniej w świecie nie pamiętają, komu pożyczali samochód. Owszem, sytuacje, w których wezwanie mundurowych przychodzi po kilkunastu miesiącach, mogą sprawiać problemy, jednak umówmy się – to nie było główną przyczyną masowego zaniku pamięci.

Obowiązek wskazania kierowcy, który kierował pojazdem złapanym na fotoradar

Tymczasem kierowcy zaczęli podnosić argumenty, że nakazanie im donoszenia na najbliższych, lub nawet na samego siebie jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do obrony. W końcu to władza jest od poszukiwania sprawców wykroczeń, a udowodnienie komuś winy również należy do ich zadań. Oczywiście ciężko się z tym nie zgodzić, jednak trzeba pamiętać, że służby poruszają się w ściśle określonych warunkach technicznych. Na ten moment nie mamy innych możliwości technicznych rejestrowania wykroczeń drogowych na taką skalę. W tym przypadku prawo do obrony stało się karykaturą samego siebie. Moim zdaniem ciężko jest nazwać obroną zwyczajne utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości w imię niczego innego jak zwykłego cwaniactwa.

W jednej z wielu setek takich spraw, jakie trafiły na wokandę warszawskiego sądu, ten stwierdził, że kierowca ma prawo odmówić wskazania osoby, która kierowała pojazdem. Zdaniem sądu właściciel pojazdu, wobec którego prowadzone jest postępowanie, może okazać się również jego kierowcą i sprawcą wykroczenia. Przywołany został art. 42 ust. 2 Konstytucji, który zapewnia każdemu obywatelowi prawo do obrony na każdym etapie postępowania. W ramach tego prawa można odmówić składania wyjaśnień, by uniknąć oskarżania samego siebie. To oczywiście bardzo niebezpieczny precedens.

Czy inni obywatele nie mają konstytucyjnego prawa do tego, aby sprawcy wykroczeń byli sprawnie i szybko karani? Można pójść również dalej. Czy tworzenie regulacji prawnych, które uniemożliwiają skuteczne karanie sprawców wykroczeń drogowych, jest sprzeczne z konstytucją? Co z konstytucyjnym prawem wszystkich obywateli do swobodnego i bezpiecznego poruszania się po kraju? Chyba nikt nie powie, że drogi, po których jeździ tak wielu piratów drogowych, są bezpieczne. Czy to nie legitymizuje cwaniactwa i pieniactwa procesowego?

Ile czasu musi minąć, żebyśmy zaczęli z całą stanowczością karać piratów drogowych?

Tymczasem Trybunał Konstytucyjny już w 2014 roku stwierdził, że przepis kodeksu wykroczeń, który wskazałem na początku tego tekstu, jest zgodny z konstytucją, oraz nie jest niezgodny z art. 42 konstytucji, a więc z przywołanym przez warszawski sąd prawem do obrony. Tak prosta sprawa, jak ukaranie mandatem za przekroczenie prędkości mimo wszystko została przez Trybunał szczegółowo przeanalizowana oraz rozbita praktycznie na czynniki pierwsze. Ukaranie mandatem osoby, która została złapana przez fotoradar, stało się tak skomplikowane, że wystarczy odrobina zawzięcia, żeby nie płacić ani złotówki. Cała zabawa oczywiście jest na koszt Skarbu Państwa.

A potem zastanawiamy się, skąd bierze się aż 36 zabitych na każde 1000 km autostrad. Autostrady w Polsce są pełne piratów drogowych, a statystyki wypadków wciąż na niesamowicie wysokim poziomie. Jeszcze bardzo długo tak pozostanie, skoro nie potrafimy ukarać sprawców nawet najdrobniejszych wykroczeń drogowych. Niestety, tylko surowe kary i egzekwowanie ich z całą stanowczością mogą przyczynić się do zmiany kultury na naszych drogach.