Właściciel pojazdu ma konstytucyjne prawo odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie? To bardzo niebezpieczny precedens

Gorące tematy Moto Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (280) 21.05.2018
Właściciel pojazdu ma konstytucyjne prawo odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie? To bardzo niebezpieczny precedens

Udostępnij

Tomasz Laba

Warszawski sąd uznał, że właściciel samochodu, który został złapany na radarze, ma prawo do odmowy wskazania sprawcy wykroczenia. To bardzo niebezpieczny precedens, który jest doskonałym przykładem na to, że nie potrafimy ukarać sprawców nawet najdrobniejszych wykroczeń.

Rejestrowanie wykroczeń drogowych w teorii jest banalnie proste. Przy drodze, na której obowiązuje ograniczenie prędkości, ustawiony jest fotoradar, który rejestruje wszystkie pojazdy, które na tym odcinku poruszają się powyżej dopuszczalnej prędkości. Na zdjęciu widoczny jest numer rejestracyjny pojazdu oraz bardzo często twarz kierowcy. Identyfikacja kierującego nie powinna zatem nikomu przysparzać problemów. Niestety jakość zdjęcia z różnych przyczyn nie zawsze umożliwia poprawne wskazanie kierowcy. Wtedy Straż Miejska, a obecnie Inspekcja Transportu Drogowego wzywają właściciela pojazdu do wskazania, kto nim kierował w chwili, którą uwiecznił radar. Brak wskazania kierowcy jest wykroczeniem, które jest karane grzywną.

art. 96 § 3 kodeks wykroczeń Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

System w założeniu bardzo prosty i, moim zdaniem, uczciwy. Punktem wyjścia do dalszej dyskusji powinien być fakt, że fakt popełnienia wykroczenia został zarejestrowany przez fotoradar. Domyślam się, że intencje ustawodawcy były w gruncie rzeczy bardzo proste. Służby bardzo łatwo są w stanie sprawdzić właściciela danego pojazdu. Zatem z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że to jego właściciel jest sprawcą wykroczenia, a jeżeli to nie on kierował, to nie powinien mieć problemów ze wskazaniem tego, komu pojazd użyczył. Pomijam tu dość ekstremalne sytuacje, takie jak kradzież.

Prawo prawem, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Kierowcom bardzo nie spodobało się, że są władza ich zmusza do donoszenia na najbliższych (a samochód zazwyczaj pożyczamy najbliższym) i zapadali na masową amnezję. Twierdzili, że najzwyczajniej w świecie nie pamiętają, komu pożyczali samochód. Owszem, sytuacje, w których wezwanie mundurowych przychodzi po kilkunastu miesiącach, mogą sprawiać problemy, jednak umówmy się – to nie było główną przyczyną masowego zaniku pamięci.

Obowiązek wskazania kierowcy, który kierował pojazdem złapanym na fotoradar

Tymczasem kierowcy zaczęli podnosić argumenty, że nakazanie im donoszenia na najbliższych, lub nawet na samego siebie jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do obrony. W końcu to władza jest od poszukiwania sprawców wykroczeń, a udowodnienie komuś winy również należy do ich zadań. Oczywiście ciężko się z tym nie zgodzić, jednak trzeba pamiętać, że służby poruszają się w ściśle określonych warunkach technicznych. Na ten moment nie mamy innych możliwości technicznych rejestrowania wykroczeń drogowych na taką skalę. W tym przypadku prawo do obrony stało się karykaturą samego siebie. Moim zdaniem ciężko jest nazwać obroną zwyczajne utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości w imię niczego innego jak zwykłego cwaniactwa.

W jednej z wielu setek takich spraw, jakie trafiły na wokandę warszawskiego sądu, ten stwierdził, że kierowca ma prawo odmówić wskazania osoby, która kierowała pojazdem. Zdaniem sądu właściciel pojazdu, wobec którego prowadzone jest postępowanie, może okazać się również jego kierowcą i sprawcą wykroczenia. Przywołany został art. 42 ust. 2 Konstytucji, który zapewnia każdemu obywatelowi prawo do obrony na każdym etapie postępowania. W ramach tego prawa można odmówić składania wyjaśnień, by uniknąć oskarżania samego siebie. To oczywiście bardzo niebezpieczny precedens.

Czy inni obywatele nie mają konstytucyjnego prawa do tego, aby sprawcy wykroczeń byli sprawnie i szybko karani? Można pójść również dalej. Czy tworzenie regulacji prawnych, które uniemożliwiają skuteczne karanie sprawców wykroczeń drogowych, jest sprzeczne z konstytucją? Co z konstytucyjnym prawem wszystkich obywateli do swobodnego i bezpiecznego poruszania się po kraju? Chyba nikt nie powie, że drogi, po których jeździ tak wielu piratów drogowych, są bezpieczne. Czy to nie legitymizuje cwaniactwa i pieniactwa procesowego?

Ile czasu musi minąć, żebyśmy zaczęli z całą stanowczością karać piratów drogowych?

Tymczasem Trybunał Konstytucyjny już w 2014 roku stwierdził, że przepis kodeksu wykroczeń, który wskazałem na początku tego tekstu, jest zgodny z konstytucją, oraz nie jest niezgodny z art. 42 konstytucji, a więc z przywołanym przez warszawski sąd prawem do obrony. Tak prosta sprawa, jak ukaranie mandatem za przekroczenie prędkości mimo wszystko została przez Trybunał szczegółowo przeanalizowana oraz rozbita praktycznie na czynniki pierwsze. Ukaranie mandatem osoby, która została złapana przez fotoradar, stało się tak skomplikowane, że wystarczy odrobina zawzięcia, żeby nie płacić ani złotówki. Cała zabawa oczywiście jest na koszt Skarbu Państwa.

A potem zastanawiamy się, skąd bierze się aż 36 zabitych na każde 1000 km autostrad. Autostrady w Polsce są pełne piratów drogowych, a statystyki wypadków wciąż na niesamowicie wysokim poziomie. Jeszcze bardzo długo tak pozostanie, skoro nie potrafimy ukarać sprawców nawet najdrobniejszych wykroczeń drogowych. Niestety, tylko surowe kary i egzekwowanie ich z całą stanowczością mogą przyczynić się do zmiany kultury na naszych drogach.

280 odpowiedzi na “Właściciel pojazdu ma konstytucyjne prawo odmowy wskazania kierowcy, który popełnił wykroczenie? To bardzo niebezpieczny precedens”

  1. Bez obaw. Nie istnieje czyn bez konsekwencji. Jedne pojawiają się szybciej, drugie wolniej, ale (konsekwencje dla sprawcy) pojawią się ZAWSZE, bo leżą w naturze rzeczy. To, że nie ma czasem wyraźnej kary w postaci jaka jest ogólnie przyjęta w naszych społeczeństwach, nie znaczy, że jej nie będzie, przeciwnie, na pewno będzie. Dopóki zły czyn nie dojrzał, głupiec myśli, że jest słodki jak miód, takie słowa wypowiedział kiedyś Budda. Nigdy z zasianego ostu nie wyrosną smaczne owoce. Nigdy.

  2. Bzdura pismaku pisowski ze tylko wysokie kary naucza poprawnie jezdzic edukacja walkoniu edukacja moze tobie jest to obce a jesli chodzi o cwaniactwo kierowcow .hmm ustawodawca wcale nie lepszy tylko kombinuja jak nas oskubac wiec i my musimy kombinowac

    • …a w jakiej formie ma być ta „edukacja”? Chyba na jakim jutubie albo fujzbuku, bo piekszość polskich szoferaków już czytac nie potrafi.

        • Rozumiem, że nie masz prawa jazdy ? Ja mam, jeżdżę dziennie przez Katowice i nie ma miesiąca żeby nie było jakiejś rozwalanki.

          Nie ma to nic wspólnego z edukacją, bo jak ktoś jedzie 120 z lewego pasa, przez środkowy, na prawy i slalonem wymija auta, to sam prosi się o zgon.
          Albo wyprzedza cię setką, po to żeby wryć się przed tobą na czerwonym.

          A najlepsze jest to, że jak ja jadę przepisowo to mi janusze mrugają długimi, a co bardziej nerwowi wspomagają się klaksonem.

          Połowę tych januszy powinno się wytargać z miejsca z tych samochodów i tłuc pałami w ramach edukacji. Może byłoby mniej zgonów na drogach.

    • Dobre jajca. Jak w czerwonym kółku jest czarnymi literami 70, to wielu kierowców nie wie, że nie można jechać 120.
      Potrzebna im przede wszystkim edukacja…. w szkole dla Daunów.

    • Mariusz bzdury to Ty piszesz. Ustawodawca nie koniecznie kombinuje, żeby oskubać ( w większości zgadzam się, ale nie w tym przypadku) bo jeśli nie będziesz łamał przepisów prd to nie będziesz płacił. Ale jak uważasz , że masz to w dupie i jeździsz jak chcesz a potem się obrażasz i wina jest każdego innego tylko nie Twoja , że dostajesz kwity to poprostu już edukacja Ci też nie pomoże. Pamiętaj , że prawo jazdy nie jest konieczne. To jest przywilej, możesz ale nie musisz go mieć. Chcesz jeździć stosuj się do prd. Albo autobus i heja.

  3. Jak nie widać twarzy na zdjęciu to rzeczywiście może być problem dla właściciela z przypomnieniem sobie kto prowadził jakieś 2 lub 3 tygodnie wcześniej auto. Dobry przykład to gospodarstwo domowe gdzie z dorosłymi dziećmi jest 4 kierowców.

    • No ale to nie jest duży problem – albo właściciel sobie „przypomni” albo płaci osobiście. Nie można dawać furtki dla cwaniaków, bo wiadomo że cwaniacy ją otworzą. A jeśli to, dajmy na to, syn dostał mandat jadąc autem ojca to wszystko zostaje w rodzinie i jak ojciec nie umie wyegzekwować od syna za ten mandat to jest dupa a nie ojciec.

        • Sprawca czynu może odmówić odpowiedzi jeśli to dotyczy najbliższych-rodziny a jemu samemu może zaszkodzić

          • No tak, ale teraz sprawa wygląda tak:
            1. Wskazujesz kto prowadził samochód i ta osoba dostaje punkty + mandat.
            2. Nie wskazujesz i jako właściciel dostajesz mandat (chyba 500) bez punktów.
            Na tę chwilę nie unika się kary w pełni.

          • To teraz wytłumacz czemu po prostu zawsze nie obciążać właściciela pojazdu. I niech najpierw zapiszą to w ustawie.

          • Może dlatego aby karany był sprawca wykroczenia/przestępstwa, a nie właściciel narzędzia?

          • Przecież właśnie i tak chcesz karać właściciela narzędzia ze nie przyznanie się do winy co samo w sobie jest kuriozum na skalę światową, przynajmniej jeśli mówimy o cywilizowanym świecie.

          • Cytuję: Nie wskazujesz i jako właściciel dostajesz mandat (chyba 500) bez punktów.

          • Po prostu napisałem, jak teraz sprawa wygląda. Jak napiszę, że niebo jest niebieskie to nie znaczy, że chcę aby tak było lub nie chcę.

          • No własnie, ostatnio miałem taką sytację, i zostałem ukarany jako własciciel pojazdu ( bez punktów ), jak to wszystko ma sie do powyższego artykułu?

          • Znalazłem taki zapis i proszę o info jak to sie ma do odmowy składania zeznań: Zgodnie z art. 96 § 3 Kodeksu
            wykroczeń, karze grzywny podlega ten kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na
            żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub
            używania w oznaczonym czasie.

          • Powszechna praktyka jest następująca (a przynajmniej była za czasów gdy radarami operowały straże miejskie, potem się nie interesowałem): jeśli nie odpowiedziałeś na wezwanie w ogóle, nakładali ci grzywnę za nieudzielenie informacji, można się było odwołać do sądu ale raczej bez szans na sukces. Natomiast jeśli odpowiedziałeś w terminie pisząc że nie udzielisz odpowiedzi (z dowolnego powodu) i żądasz by udowodniono kto kierował za pomocą zdjęcia gdzie będzie widoczna twarz kierowcy to w większości wypadków straż umarzała postępowanie. I prawidłowo – skoro nie mają wyraźnego zdjęcia to nie ma tematu. Czasem Straże się odwoływały do sądów ale szybko przestały bo sądy też umarzały takie postępowania. Ten przepis w kodeksie wykroczeń to jawne bezprawie.

          • No… nie takie kuriozum, a przynajmniej nie na skalę światową, ani nawet na europejską. Jak cię złapią na radar w Niemczech, czy we Francji, to mandat przychodzi na Imię i Nazwisko właściciela pojazdu i on musi zapłacić mandat. Nikogo nie obchodzi, jak on się rozliczy z kierowcą.

      • Uzywasz okreslenia „cwaniak”, a jak nazwiesz przedstawicieli prawa, ktorzy nie maja wystarczajacych dowodow na popelnione wykroczenie a mimo wszystko chca karac?
        Malo tego zdejmuja z siebie obowiazek znalezienia sprawcy i nakazuja obywatelowi poszukiwania sprawcy.
        To jest jakies kuriozum, aby wlasciciel pojazdu mial sie zastanawiac kto jechal samochodem.
        Albo fotoradar robi zdjecie na ktorym wszystko co jest potrzebne do wlepienia mandatu widac, albo nie ma wystarczajacego dowodu i nie zaczyna tematu.
        Jak w sklepie w ktorym byles ktos cos ukradnie, to wszyscy obecni tez maja szukac sprawcy?
        Masz dowody – karaj nie masz – trudno, ale nie moze byc tak, ze ktos ma jakies nieczytelne zdjecia i kaze komus zgadywac kto jechal.

        • > Malo tego zdejmuja z siebie obowiazek znalezienia sprawcy i nakazuja obywatelowi poszukiwania sprawcy.
          > To jest jakies kuriozum, aby wlasciciel pojazdu mial sie zastanawiac kto jechal samochodem.

          Nie musi się zastanawiać, może powiedzieć „nie wiem” i wtedy to on ponosi karę, nie za wykroczenie, bo nie można go za to ukarać, ale za niewskazanie sprawcy. Samochód to też odpowiedzialność, zwłaszcza jak go komuś udostępniasz. Jak pies kogoś pogryzie to też nie odpowiada za to pies tylko właściciel.

  4. Ale radary to bzdura, tak samą policja ścigająca tzw piratów drogowych .
    Chodzi przecież tylko o kase a więc nie ściga się za prędkość w niebezpiecznych miejscach tylko na długich prostych czy też autostradach.
    To taz a dwa może by w końcy gdzieś kowalskiemu poluzować i np znieść ograniczenia na autostradach jak to jest w Niemczech. W sumie i tak nie wiele się zmieni. Ci co powoli jeździli nadal będą się wlec. Tu raczej chodzi o zmiane nastawienia Kowalskiego do prawa. Może wtedy zacznie bardziej je szanować. Wyjdzie z prostego założenia, że ten kto postawił ograniczenie myślał a nie robił to dla pieniędzy. Należy również mocno edukować kierowców aby wiedzieli co to kierunkowskaz, co to lusterka i czym kończy się blokowanie lewego pasa.

    • Dokładnie.Jak długo oznaczenia i przepisy nie będą przystawać do rzeczywistości,a co więcej będą narzędziem do produkcji „przestępców” od których można za ich „przestępstwo” ściągać zasilające budżet mandaty,tak długo prawo o ruchu drogowym nie może być powszechnie szanowane.A jednak jakieś przepisy drogowe czasem naprawdę służą bezpieczeństwu,więc wypadało by,by przepisy traktowane były serio – a nie jako ściema służąca ściąganiu „myta” z kierowców.

      • Sam mam kilku znajomych którzy albo zginęli albo zostali pokiereszowani w wypadkach.
        Nie ma też miesiąca żebym w mojej aglomeracji nie mijał rozwalanych samochodów. Wszystko przez januszowanie na drodze, które jest u nas codziennością.

        Ale masz racje, te przepisy są zbyt ostre. Niech ginie jeszcze więcej ludzi – może rozjadą ciebie i twoją rodzinę, to będzie przynajmniej mniej głupich komentarzy w sieci.

        • Towarzyszu, wprowadzi się karę śmierci za zginięcie w wypadku i będzie bezpieczniej. Ludzie będą się bali kary, więc przestaną ginąć. Genialne!

    • Nie nie chodzi tylko o kasę. Nie chce mi się teraz szukać na szybko, ale udowodniono, że spadek liczby fotoradarów wpływa na wzrost wypadków.

      Większość kierowców z premedytacją łamie ograniczenia prędkości, chwalą się tym wśród znajomych i jedyne co na nich działa to dotkliwa kara.

      Polacy to jest bydło na drogach i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Bo z tym bydłem i januszami spotykam się na codzień.

  5. bzdura pismaku antypisowski, że tylko wysokie kary nauczą jeździć. Jak ktoś ginie to sam jest sobie winien, że się narażał, bo wszyscy wiedzą jak jest i dokonują wyboru własnego.

      • oczywiście, że wybrali – skoro poleźli w niebezpieczne miejsce lub uczestniczyli w niebezpiecznych zachowaniach – np. przebywali w pobliżu jezdni lub na jezdni pieszo lub w pojeździe to mogli się liczyć z dowolnym wypadkiem ze swoim udziałem :)

  6. To za to pozywają? Słyszałem że tak się robi od znajomych „kierowców” już dawno, mówisz ze nie wiesz kto kierował i ci daja spokój. Ja sam okazji testować jeszcze nie miałem na szczęście :)

  7. Ja pierdzielę, i to pisze prawnik? Nie dziwne że żyjemy w pislandii jeśli prawnicy wypisują takie kocoboły.

    W imię czego niby miałbym się sam oskarżać albo oskarżać swoje dziecko? Winę trzeba mi udowodnić. Jak jej nie umieją udowodnić, bo tani chiński radar ma rozdzielczość 3MP i nie widać na zdjęciu twarzy tylko jasną plamę, to nie jest to mój problem tylko państwa które chce mnie ukarać. Jak chcą kogoś karać to ich zasranym obowiązkiem jest zgromadzić potwierdzający winę materiał dowodowy. Jak nie potrafią – to na drzewo.

    Autorowi na przyszłość proponuję również samemu się spałować, po co pan z prewencji ma narażać się na choroby zawodowe typu nadwyrężenie nadgarstka.

    • „W imię czego niby miałbym się sam oskarżać albo oskarżać swoje dziecko?”

      W imię prawa do zdrowia i życia tych którzy giną w wypadkach, bo państwo nie potrafi zapewnić przestrzegania prawa na drogach ?

  8. „Przywołany został art. 42 ust. 2 Konstytucji, który zapewnia każdemu
    obywatelowi prawo do obrony na każdym etapie postępowania. W ramach tego
    prawa można odmówić składania wyjaśnień, by uniknąć oskarżania samego
    siebie. To oczywiście bardzo niebezpieczny precedens.” Autor niebezpiecznym precedensem nazywa konstytucyjne prawo do odmowy zeznań – potworne! Niedaleko odeszliśmy od mentalności PRL.

    • Jakie prawa ma ofiara wypadków ? Prawo do bezpieczeństwa, zdrowia, życia ? Ma takie prawa, czy nie ? Czy może prawa Janusza drogowego są ważniejsze ?

  9. Niestety Tomasz Laba dał kolejny popis słabego tekstu obarczając winą Konstytucję – gdy tymczasem winne jest nieudolne państwo, nie potrafiące skutecznie wskazać winnych wykroczeń. Nakazy przychodzące po kilku miesiącach, z niewyraźnymi zdjęciami albo i bez nich – to jest jakaś kpina z obywateli i główny powod dla którego piraci czują się bezkarni. Statystyki pokazują jednoznacznie – od przejęcia władzy przez PiS sytuacja zaczęła się dramatycznie pogarszać, a to wszystko przez pobłażliwość władzy dla wszelkiego rodzaju piratów, narodowców, drobnych przestępców itp – jednym słowem dużej części elektoratu PiS.

    • To nie ja obarczyłem winę konstytucję tylko sąd się na nią powołał. Następnym razem dwa oddechy przed napisaniem komentarza ;)

      • I nadal uważasz to że fakt że sąd przypomniał oczywisty fakt że każdy ma prawo nie być zmuszanym by oskarżać samego siebie za „niebezpieczny precedens”? Gdzieś ty to prawo studiował, w Uzbekistanie?

        • Noooo niekoniecznie Uzbekistan pozostaje jeszcze Chińska Republika Ludowa,Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna (Korea Północna),Kuba,może i Boliwariańska Republika Wenezueli… XD

          „Złośliwie” ale celnie – prawo do odmowy zeznań w sytuacji gdy można obciążać siebie czy kogoś z rodziny to cywilizowany standard, tak samo jak tajemnica adwokacka bez której adwokat który bronił osoby skazanej sam za rzekome „zatajenie winy” tak jak w Chinach (choć nie wiem,czy to tam dalej obowiązuje) by szedł do więzienia.
          Czasy Pawki Mrozowa czy składania przed partią samokrytyki na szczęście należą do przeszłości i oby tak zostało.

      • Ale sąd powołał się w obronie, a nie przeciwko, a Ty używasz tego jako argumentu przyczyniającego do tragicznej ilości wypadków na drogach, co jest oczywistym nadużyciem nawet dla mnie, choć nie jestem prawnikiem

  10. @Tomasz Laba: To nie jest jakiś tam precedens tylko konstytucyjne prawo do obrony i odmowy zeznań które mogą narazić ciebie lub osobę bliską na konsekwencje karne.Na szczęście czasy Pawki Mrozowa czy składania przed partią samokrytyki należą już do przeszłości.

    I nie – odebranie tego prawa nie jest dobrym pomysłem,bo z pewnością każdy nawet Pan ma świadomie lub nie jakieś grzeszki na sumieniu.Być może takie o których Pan nawet nie wie – w końcu prawo w naszym kraju zmienia się tak,że nawet prawnik nie nadąży z poznawaniem tej „radosnej tfu-rczości”,a krewni potrafią wiedzieć o nas zdumiewające rzeczy…

    Zresztą po odebraniu prawa do odmowy zeznań rodzinie zaraz pukało by do drzwi zniesienie tajemnicy adwokackiej i w efekcie obrońca miałby obowiązek donosić na swojego klienta.Bezprawiem to jest przesłuchiwanie osób później podejrzanych „w charakterze świadka” co w połączeniu z nieznajomością powyższego konstytucyjnego prawa daje dodatkowe wyroki za składanie fałszywych zeznań i nie tylko.
    Nie muszę chyba dodawać,że rozwiązanie to jest stosowane wybiórczo – np. w celu podbicia zbyt niskich statystyk komisariatu.
    Bezprawiem jest również wymuszanie zeznań torturami (również wobec świadków) na policji (np. w Policyjnej toalecie gdzie nie ma monitoringu) wciąż częste w naszym kraju.

    I nie – fotoradary nie zapewniają zawsze bezpieczeństwa na drodze,gdyby oglądał pan programy w których występuje Emil Rau wiedział by Pan do czego one służą tak naprawdę samorządom i nie tylko i jak fotoradary i ich „operatorzy” gwałcą prawo,instrukcję obsługi fotoradarów i zasady zdrowego rozsądku. A fotoradar stacjonarny to daje taki efekt,że przed radarem kierowcy hamują,a po nim – gazują co „na pewno zwiększa bezpieczeństwo”,zwłaszcza jeśli za radarem będzie przejście dla pieszych.

    W Polsce to nie „prędkość” zabija a jakość dróg,często sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem oznakowanie dróg i wynikły (nie tylko – ale również) z tej abominacji brak szacunku do przepisów i oznakowania drogowego. Oraz rzecz jasna fatalny stan techniczny pojazdów – czemu winna jest taka a nie inna sytuacja gospodarcza naszego społeczeństwa.

  11. w dalszym ciągu nie znalazłem odpowiedzi na pytanie co w przypadku, gdy osoba którą wskazałem zaprzeczy i nie daj bosze jeszcze powie, ze ją pomawiam.

    Uprzedzając odpowiedzi … to że ja mam zapłacić, nie takie do końca bo wskazałem.

  12. Generalnie z policją, mandatami za fotoradary i innymi takimi przez Yanosika nie miałem nic wspólnego już od dawna, ale cały czas mi się wydawało, że sprawcę trzeba wskazać. Jestem zaskoczony, że tak nie jest…

    • A ja jestem zaskoczony, ze to obywatel a nie policja ma wskazywać sprawce. Zdjecia z fotoradarow sa po to, aby udekumentowac wykroczenie. Jezeli na zdjeciu nic nie widac, to co to jest za dowod?
      Zmuszanie do wskazania sprawcy, to tak naprawde fabrykowanie dowodow. Do zdjecia na ktorym nic nie widac szuka sie winnego.
      To moze zrobmy jeszcze inaczej. dostarczmy zdjecie, na ktorym nie widac o ile przekroczono predkosci i niech kierowca sam sie przyzna jak szybko jechal?
      Panowie, nie robmy paranoi. Fotoradar ma byc tak ustawiony i robic takie zdjecia, aby dalo sie odczytac numery samochodu, rozpoznac kierowce i odczytac predkosci i kiedy to nastapilo. Jezeli tego zrobic nie potrafi to nie fabrykujmy na sile brakujacych danych, bo system nie zadzialal wlasciwie. Takie zdjecia nalezy odrzucic i karac na podstawie tych, w ktorych nic nie brakuje.

  13. No wlaśnie, po co wogóle jakieś gwarancje i prawo do obrony. Wyłączenie prawa do obrony też zwiększy skazywalność. Zamknie się wszystkich, nie będzie przestępczości.

  14. jakieś obowiązki, mandaty, fotoradary i wskazywanie kierowcy. Brednie….od lat przestrzegam przepisów od 2 lat używam yanosika i żadnej przykrej akcji z policją

    • Ja nie używam janosika i też od kilku lat nie mam żadnych przykrych spraw z policją, mimo że auto mam z dość mocnym silnikiem i sporym zapasem mocy.
      Czego to dowodzi? Niczego, policja, mandaty i fotoradary są nadal potrzebne.

  15. Wg mojej wiedzy, Trybunał Konstytucyjny orzekł, że prawo do odmowy wskazania sprawcy dotyczy tylko przestępstw, nie wykroczeń.

  16. Chciałbym zwrócić się bezpośrednio z prośbą do autora, p. Tomasza Laby:
    Szanowny Panie Redaktorze!
    Pisze Pan (cyt.): „Oczywiście ciężko się z tym nie zgodzić (…)” i zaraz dalej „Moim zdaniem ciężko jest nazwać obroną (…)”. Czyżby Pan zdążył już zapomnieć o słowie „trudno”? Ciężko jest nosić worki z cementem, zaś zgodzić się na coś lub nie, bądź nazwać coś jakoś – to może być raczej trudno. Ja wiem i muszę to akceptować, że język się zmienia, ale niektóre zmiany są przecież zbędne i można ich uniknąć. Proszę nie wspierać tej szkodliwej „innowacji” w pięknej polszczyźnie.
    Z szacunkiem
    Adam Grabowski „lessmore”
    ++++

  17. Straszliwi piraci ileż to oni zła wyrządzają – smiech. Trzeba rozgraniczyć pewne rzeczy – z całą surowością karać trzeba nietrzeźwych, kierowców jeżdżących „pod prąd”, cofających czy zatrzymujących się bez przyczyny na eskach i autostradach oraz wymuszających pierwszeństwo. Owszem wariatów wyprzedzających na „czołówkę” również. Należy też surowiej karać pieszych i rowerzystów. Wypadki drogowe to nie tylko prędkość. Wystarczy pooglądać na yt filmiki. Prędkość najłatwiej karać i jest na nią największy nacisk. A problemem jest to, że wielu kierowców nie umie jeździć a pieszych chodzić. Zamiast karać trzeba edukować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *