Rękojmia to nie zawsze koncert życzeń. CCC słusznie nie zwróciło pieniędzy przy nieistotnej wadzie towaru

Gorące tematy Codzienne Zakupy dołącz do dyskusji (132) 03.07.2017
Rękojmia to nie zawsze koncert życzeń. CCC słusznie nie zwróciło pieniędzy przy nieistotnej wadzie towaru

Tomasz Laba

Świadomość prawna oraz znajomość przepisów prawa ochrony konsumentów znacznie się podniosła. Dużo jednak wskazuje na to, że dla sporej części klientów wydaje się, że sklep ma zagrać tak, jak klient tego chce. O tym, że nie zawsze tak jest, przekonał się pewien wykopowicz, który opisał swoją historię.

Wspólnie z partnerką wybrali się do sklepu znanej sieci CCC, gdzie dokonali zakupu butów i torebki. Pewnie prędko by o samych zakupach zapomnieli, gdyby nie to, że po dwóch tygodniach w torebce zaczął odrywać się uchwyt. Podejrzewam, że żadne z nich nie jest z zawodu kaletnikiem, więc decyzja o złożeniu reklamacji była jak najbardziej słuszna. W salonie zgodnie z przewidywaniami, pracownicy nie byli w stanie usunąć uszkodzenia na miejscu, wobec czego nasi bohaterowie zażądali zwrotu gotówki z tytułu rękojmi.

Zwrot pieniędzy dopiero przy istotnej wadzie

Sklep rozpatrzył reklamację klienta, po czym poinformował go, że reklamacja została odrzucona. Powodem tego było uznanie tej wady za nieistotną.

Zgodnie z art. 560, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupujący może złożyć oświadczenie o obniżeniu ceny albo odstąpieniu od umowy, chyba że sprzedawca niezwłocznie i bez nadmiernych niedogodności dla kupującego wymieni rzecz wadliwą na wolną od wad albo wadę usunie. Biorąc pod uwagę powyższe usterka, jaka wystąpiła, została uznana za wadę nieistotną, której usunięcie nie wymaga nadmiernych kosztów w stosunku do żądania klienta, jakim było zwrot pieniędzy, prosimy klienta o wyrażenie zgody na naprawę.

Wykopowicz wyraźnie zaznaczył, że domaga się zwrotu pieniędzy, wobec czego zapowiada podjęcie dalszych kroków, a samą odpowiedź sklepu uznaje za cyrk. Czy słusznie? Okazuje się, że nie do końca.

Rękojmia to nie koncert życzeń

Rękojmia to odpowiedzialność sprzedawcy za wady fizyczne i prawne sprzedawanej rzeczy. Uregulowana w art. 560 kodeksu cywilnego daje konsumentowi możliwość wyboru jednego z czterech działań.

  • wymiana towaru na nowy
  • naprawa towaru
  • obniżenie ceny
  • odstąpienie od umowy – jeżeli wada jest istotna

Wyboru dokonuje kupujący, jednak sprzedawca pod pewnymi warunkami, może się z wyborem klienta nie zgodzić.

560 § 2 KC Jeżeli kupującym jest konsument, może zamiast zaproponowanego przez sprzedawcę usunięcia wady żądać wymiany rzeczy na wolną od wad albo zamiast wymiany rzeczy żądać usunięcia wady, chyba że doprowadzenie rzeczy do zgodności z umową w sposób wybrany przez kupującego jest niemożliwe albo wymagałoby nadmiernych kosztów w porównaniu ze sposobem proponowanym przez sprzedawcę. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość rzeczy wolnej od wad, rodzaj i znaczenie stwierdzonej wady, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie narażałby kupującego inny sposób zaspokojenia.

Sprzedawca nie zawsze musi się zgodzić na propozycje klienta

Tak też było w opisywanej historii. W ocenie sprzedawcy wada torebki okazała się na tyle nieistotna, że żądanie zwrotu pieniędzy wiązało się z nadmiernymi kosztami po jego stronie. Najkorzystniejszym rozwiązaniem, było zaproponowane przez sklep, oddanie towaru do naprawy. Trzeba jednak pamiętać, że naprawa nie musi odbyć się na poczekaniu. Przepisy nie określają konkretnego terminu, a sama naprawa ma się odbyć w rozsądnym czasie. Gdy sprzedawca ociąga się z tą czynnością, konsument może wyznaczyć mu konkretny termin na usunięcie wad, a dopiero na końcu odstąpić od umowy.

Zachłysnęliśmy się zachodnim wzorem rozpatrywania reklamacji, który w dużej mierze polega na jak najszybszym  zwrocie pieniędzy, przeprosinach oraz dodatkowych prezentach na otarcie łez. Rękojmia to jednak nie jest odstąpienie od umowy, jak często się naszym rodakom wydaje, a procedura naprawy rzeczy, która okazała się nie do końca zgodna z opisem. Dopiero ostatecznością, przy stwierdzeniu niemożliwości naprawy, jest zwrot pieniędzy.

132 odpowiedzi na “Rękojmia to nie zawsze koncert życzeń. CCC słusznie nie zwróciło pieniędzy przy nieistotnej wadzie towaru”

  1. Tak to już jest z tymi sieciówkami. Marka dbająca o swój wizerunek daje od ręki klientowi nowy towar lub zwraca pieniądze. Do tego grzecznie przeprasza i dorzuca kupon rabatowy na kolejne zakupy.

      • Apple wymienia od ręki na nówkę sztukę, o ile dokonasz zakupu w ich sklepie. Apple to najbogatsza i najbardziej wartościowa firma świata. Czy największa to nie wiem, ale napewno jedna z największych.

        • Bez przesady. Apple wymieni na „nówkę sztukę” wyłącznie w wypadku, gdy wina jest ewidentnie po ich stronie. Niech ci tylko zaparuje urządzenie i wyjdzie to w serwisie – a wyjdzie – zapomnij o wymianie.

          • Była afera z porysowanymi iPhone’ami 5 zaraz po wyjęciu z pudełka. Wymieniali bez mrugnięcia okiem. W sumie mogli powiedzieć jak CCC, że to wina klienta. A jednak tego nie zrobili. To jest właśnie prestiżowa i profesjonalna marka :)

          • Cieszę się, że zrozumiałeś w końcu, iż wymieniają wyłącznie w wypadku ewidentnej winy z ich strony. :) Na szczęście coś takiego jak wymienianie na widzimisię klienta nie miało i nie ma miejsca. Słusznie, unikają w ten sposób cwaniaków i dlatego w sklepach Apple’a nie miało miejsca coś takiego, jak w sklepach Lidla.
            CCC powiedziało, że mogą naprawić uchwyt i doprowadzić torebkę do stanu zgodnego z umową. To bardzo brzydki zwyczaj – przedstawianie opinii na podstawie przekręconych danych. :)

          • Chyba nie zrozumiałaś o co chodzi. Klient może powiedzieć, że telefon już był porysowany po wyjęciu z pudełka, ale to zawsze będzie jego wina, bo samo się nie zrobiło. Są odpowiednie procedury przy montażu urządzeń Apple i nie ma opcji żeby takie coś wyjechało z fabryki. Jednak Apple nie robi z tym problemu i wymienia na nówki sztuki wolne od wad.

          • Zrozumiałam wystarczająco, by zauważyć, iż mijasz się jednak z prawdą i motasz się. :) Brzydki zwyczaj, brzydki. Owszem, Apple ROBI problemy w takich wypadkach i wymienia tylko, gdy stwierdzi w serwisie, że to ich wina. Piszesz tyle o prestiżu, a serio, ciągle zrównujesz tę firmę z podrzędnym dyskontem. :)

          • Pic polega na tym, że ty jesteś teoretykiem, a ja praktykiem. To jest ta istotna różnica :)

          • Teoria to udowodniona hipoteza. :) Swojej hipotezy nie udowodniłeś, więc nie, nie jesteś „praktykiem”. Na szczęście – jak powiedziałam – Apple od ręki niczego nie wymienia. Byłoby cukierkowo i rzesze cwaniaków byłyby szczęśliwe, jednak to nie ma po prostu miejsca. :)

          • Nie wiem gdzie was uczą takich bzdur, że teoria to udowodniona hipoteza, ale na pewno nie na uczelni technicznej. Dalsza dyskusja nie ma sensu, bo zaczynasz mówić jak typowy humanista, czyli o wszystkim i o niczym.

          • Uroczy napad gniewu. :) Złapanie na kłamstwie niemal zawsze skutkuje ad rem. Cóż, to fascynujące, że uważasz metodę naukową, będącą fundamentem nauk ścisłych, za „bzdurę”, legitymizując „uczelnią techniczną” potoczne i błędne używanie słowa „teoria”.
            Ciekawe też, że dla ciebie „humanista” to obelga, gdy ignorancką wypowiedzią wykazujesz pogardę dla nauk ścisłych. No i bardzo to dojrzałe, nie powiem.

          • Tak tak. Oczywiście masz rację :) Niech ci będzie. Wracam do swojej technicznej roboty. Oj, zawsze była z was humanistów niezła beka :) Takie popierdółki nienadające się do niczego :)

          • Gdybym nie miała tejże, to byś mnie poprawił, a nie się ciskał. Ty natomiast zdajesz sobie sprawę z tego, że palnąłeś bzdurę. Prawda jest taka, że Apple podejmuje decyzję o wymianie sprzętu po ekspertyzie w serwisie, miast od ręki i zajmuje to ok. tygodnia-dwóch. Teoria natomiast to hipoteza, którą udowodniono i okazała się zgodna ze stanem faktycznym.
            Was? Czyżby jakaś paranoja? Jestem w jednej osobie. Muszę też cię zawieść – nie jestem humanistą, tego nie zmieni żadna ilość tupania nóżkami z wściekłości. :)
            P.S. Zauważyłeś, jak bardzo zbaczasz z tematu, jak na osobę niemówiącą „o wszystkim i o niczym”?

          • Upierdliwa dziewucho, zrozum jedno. Apple ma w dupie polską rękojmię i wymienia towar na nowy bo ma taki globalny standard. Przynosisz telefon z usterką i od ręki dostajesz nowy. Jak pójdziesz do butiku Chanel to będzie identyczna reakcja. Wymiana towaru na nowy i przeprosiny. Tak się buduje prestiżową markę.

          • Sęk w tym, że w rękojmi jest domniemanie istnienia wady w momencie sprzedaży.

            Więc każdy sklep musi taki wadliwy towar wymienić.

          • Bzdura, skoro wymieniają od ręki w sklepie to serwis nawet nie widział tego towaru.

          • Skąd Ty masz takie informacje? Czytałem ten wpis na wykopie i słowa nie znalazłem by sklep nie dokonał naprawy w terminie.

          • Odrzucił roszczenie klienta względem zwrotu pieniędzy. Zaproponowal naprawę sprzętu. W jakim wszechświecie jest to to samo?

          • Naprawa naraża klienta na nadmierne niedogodności, wiec w drugim kroku ma prawo odstąpić od umowy.

          • „W sumie mogli powiedzieć jak CCC, że to wina klienta”

            Wow my czytalismy ten sam artykuł? W którym momencie CCC stwierdziło że to wina klienta???

        • Apple to najbogatsza firma .. no nie dziwne skoro sprzedaje towar o wartości rzeczywistej np. 200 dolarów za 800 dol .. :D

          • Koszt produkcji to 250$, reszta to marketing, reklamy….itp. Gdybyś sprzedawał towar poniżej kosztu produkcji jak pisze to byłbyś idiotą, ale w Polsce takich jest pełno :)

          • Pewne jest to, że ty nie jesteś idiotą pisząc ze ktoś jest idiotą :D

          • Proszę szanownego idioty o wyszukanie sobie artykułu ile kosztuje produkcja iphona a potem popatrzenie w lustro..

          • Sam poszukaj i zwróć uwagę że koszt podzespołów to nie jest koszt produkcji.

          • tak racja, masa szpanerów wystosowała pismo do apple że chcą płacic 3-4 tys za telefon

          • Wyniki sprzedaży iPhone pokazują że ta cena nie jest problemem.

            To raptem tyle co miesięczny koszt utrzymania auta klasy średniej.

      • Nie kupuję w sieciówkach, więc mnie to nie dotyczy. Po prostu zwróciłem uwagę na plebejskie zwyczaje w przypadku plebejskich marek. Wszystko idzie w parze :)

  2. Jednej rzeczy nie rozumiem, to co musiałoby odpaść, z torebki która składa się z uchwytu oraz samej torby, żeby uznać wadę za istotną? To nie jakiś tam paciorek ozdobny się odkleił tylko główna część całego przedmiotu odpadła.

      • Moim zdaniem sklep zastosował typową spychologię stosowaną – przeczołgać klienta przez procedury reklamacyjne trwające tygodniami, a potem zasłonić się „ekspertyzą rzeczoznawcy”, który to rzeczoznawca oczywiście pobiera pensję od tegóż sklepu i stwierdza, że torebka bez uchwytu to w sumie ciągle pełnoprawny produkt, bo uchwyt był dodawany gratis w drodze wyjątku. Czy inne podobne bzdury.

        Każdy z nas chyba to przerabiał nie raz – miły uśmiech i zapewnienia kończą się w momencie wydrukowania paragonu. Nawet jak przy sprzedawcy zakupiony towar ulegnie samozapłonowi to ten już bez uśmiechu stwierdzi, że należy skontaktować się w godzinach 9-17 z jakimś tam serwisem w Pacanowie, bo on to już nie może nic na to poradzić.

        Dlatego w takich sytuacjach akurat kibicuję klientom – sklep występujący w roli sędziego we własnej sprawie, do tego wcześniej mamiący klientelę kłamstwami/reklamami jest na uprzywilejowanej pozycji niestety.

        • Och małe masz pojęcie o rekojmii.

          „stwierdzi, że należy skontaktować się w godzinach 9-17 z jakimś tam serwisem w Pacanowie, bo on to już nie może nic na to poradzić.”

          Jak chcesz oddawać na gwarancję to może i tak by było. Mówimy jednak o rękojmi.

          „rzeczoznawca oczywiście pobiera pensję od tegóż sklepu”

          Rzeczoznawca najczęściej jest niezależny od sklepu. Zazwyczaj jest pracownikiem producenta bądź jakiegoś autoryzowanego serwisu.

          • Nawet gwarancję musi uznać sklep, od reklamującego zależy użyta forma.

          • Nieprawda. W trakcie gwarancji sklep nie jest strona roszczenia. Konsument sklada roszczenie wobec producenta. Sklep w tym momencie może jedynie pośredniczy w przekazaniu sprzętu „od do”. Na żadnym etapie jednak nie jest strona decydującą o rozpatrzeniu bądź nie reklamacji. O tym decyduje gwarant.

          • No oczywiście że to zawsze producent wydaje opinie a nie sklep, sklep jest obowiązany do odebrania rzeczy od klienta i przekazania do serwisu.

        • CCC i wszystko jasne. Też miałem problem z tym sklepem. Kupiłem synowi zimowe buty. Po 1,5 miesiąca w jednym odklejona podeszwa, w drugim natomiast zaczynała się właśnie odklejać, dodatkowo uszkodzone zamki (akurat miały) i inne drobne wady bez znaczenia przy oderwanej podeszwie.
          Nie wspomnę że po miesiącu wyglądały jakby miały 2 lata tak się rozlazły (ale to może i reklamacja nie uwzględnia). Co do sklepu – odpowiedź jedna -> buty nie podlegają reklamacji. Nie wina sklepu/marki że po 1,5 miesiąca !!!! podeszwy odpadają. Oczywiście jakiś rzeczoznawca (ich jakiś pracownik -bo rzetelna ekspertyza kosztuje) stwierdził że tak ma być, pewnie z założeniem że nie pójdę do sądu ponieważ kwota za niska (i miał rację że dla 90 zł nie chciało mi się biegać po sądach i odwoływać) ale stracił na tym ponieważ przestałem robić zakupy w sklepach tej marki i wszystkim znajomym odradzam. Nawet jak muszę nadłożyć czy to drogi czy czasu to wybieram inne sklepy.

          • No dokładnie jak mówisz, już pomijamy, że czasami zdarza się, że klient przesadza, ale w 90% przypadków używane jest to tylko po to żeby nie oddać pieniędzy kiedy to naprawdę potrzeba. Zauważyłam, że wystarczy dodać opinię rzeczoznawcy, ja używam lokalnego o nazwie Maj, do swojej reklamacji i tadaa, udało się.

    • Nieistotna w tym sensie, że nie kwalifikuje przedmiotu do natychmiastowego wyrzucenia i można go naprawić.

      • No tak, tylko klientka nie chciała kupić rzeczy po naprawie tylko nową. Dlaczego zatem ma otrzymać towar, który nie jest fabrycznie nowy? Dla mnie to jest istotna wada – torebka jest uszkodzona, będzie ręcznie klejona/szyta, a więc to już nie jest pełnoprawny towar, za który klient dał pełnoprawną cenę. Sklep powinien to wziąć jakoś na klatę, najprościej byłoby wymienić torebkę na nową sztukę, a tę oddać do naprawy i potem wystawić w przecenie (marzenia ściętej głowy ale tak by było uczciwie).

        Szczególnie, że mówimy jednak o elemencie garderoby, który z definicji ma jakąś tam wartość wynikająca nie tylko z samego fizycznego przeznaczenia.

        • Wiesz, co? Torebka fabrycznie nowa będzie miała przyklejony lub przyszyty uchwyt. Po prostu tak przyjęło się, że przymocowuje się uchwyty do torebek w taki właśnie sposób, a nie są np. przyspawane. Torebka była już używana, a nie kupiona z urwanym uchwytem. Więc nic dziwnego, że nie dostaje się nowej torebki w zamian za używaną i zepsutą. :)
          Masz prawo do takiego zdania. Na szczęście liczą się fakty.

          • Nie wiem po co ten sarkazm tutaj? Klientka poszła do sklepu, zapłaciła pełną cenę za, jak się okazało, źle wykonaną torebkę. Torebka w wyniku tego złego wykonania się rozsypała nie z winy klientki.

            Klientce należy się, moim zdaniem, otrzymanie towaru takiego jaki kupowała – nowego, nie grzebanego ręcznie przez jakiegoś serwisanta, sprawnego.

            Na torebkach się szczerze mówiąc nie znam, ale miałem do czynienia z podobnymi sytuacjami w przypadku elektroniki i powiem tak: jak idę do sklepu i kupuję laptopa czy tablet za 4-5 tysięcy złotych, to nie po to, żeby po tygodniu jakiś Mieciu w środku lutownicą na krzyż kabelki doklejał. Taki sprzęt traci wartość, jest już rozkręcany, nie jest fabrycznie nowy (a cenę za fabrycznie nowy ode mnie pobrano w sklepie). Dlatego też doskonale rozumiem klientkę CCC i jej frustrację w tym wypadku.

            I serio, nic tu nie ma do rzeczy fakt czy to jest spawane, lutowane czy przyszywane ręcznie. Naprawiona torebka jest już towarem ponaprawowym, a nie fabrycznie nowym i nie fair jest moim zdaniem zostawianie z czymś takim klientkę.

          • Zgadzam się. Klientce należy się dokładnie taki towar, jaki reklamuje. Jeżeli odnosi używany – to używany, po prostu, gdzie pozbawia się go wady. Bynajmniej nie fabrycznie nowy, bo takiego nie przyniosła do sklepu, jak wynika z tekstu. Ba, przynosi używany, wadliwy towar, dostaje używany, ale naprawiony – więc wychodzi na plus.
            To interesujące, że masz takie doświadczenia, jednak kwestia nieistotności wady w tym akurat kontekście pozostaje ta sama i znaczy to dokładnie to, o czym mówiono w artykule. Przykro mi, że dostarczam złą wiadomość, niezgodną z twymi oczekiwaniami.

          • Ok, ale kto jest winny całej sytuacji? Klientka nigdy by nie „odniosła używanego”, gdyby sklep na samym początku nie sprzedał jej bubla. Skoro sklep, oraz cały łańcuszek, za nim, wziął kasę za uszkodzony towar, to uczciwe by było aby sprawę tak odkręcono, jakby w ogóle nie miała miejsca. Czyli wracając do stanu sprzed transakcji.

            Argument, o „nadmiernym koszcie” który sklep jakoby musiałby ponieść jest bez sensu – ta torebka nigdy nie powinna się znaleźć w obrocie, to od początku była strata sklepu, że ją przyjął od dystrybutora, a ten od producenta i tak dalej – tam niech sobie wystawiają faktury korygujące, a nie przerzucają tego czarnego piotrusia na klientkę. Równie dobrze mogli klientce wydać w kartoniku ziemniaka i jak ta się nie kapnie to „zysk”, a jak kapnie no to pech.

            Łatwo jest się zasłaniać, z definicji ogólnym i abstrakcyjnym, przepisem prawnym, ale pozostaje jeszcze kwestia bycia uczciwym. To niestety wielu sprzedawcom nie wychodzi kompletnie.

          • Bogu dzięki że to nie Ty ustalasz prawo bo przy Twojej interpretacji w ogole by się już interesu nie opłacało prowadzić.

            Idąc Twoim tokiem interpretacji to każdy Janusz który po 22 miesiącach np stwierdzi że w jego telefonie odkleił się klawisz powinien z automatu dostawać nowy telefon.

            A jak się już tak mocno trzymasz tego ci jest uczciwe w Twoim odczuciu a co nie to czy uczciwe jest by to sprzedawca ponosil odpowiedzialność a nie producent?

          • Ło matko, nie opłacało by się prowadzić interesu, jakby trzeba było być uczciwym. No tragedia normalnie na skalę kosmiczną. „Prowadzenie interesu” to po pierwsze nie jest obowiązek, po drugie nikt nie mówił, że będzie łatwo. Sprzedajesz bubel, no to licz się z problemami.

            Natomiast co do ponoszenia odpowiedzialności, to pewnie że producent w ostatecznym rozrachunku powinien ją ponieść. Rzecz w tym, że to sprzedawca ma dostęp do dystrybutora, a ten do producenta. Towar idzie od producenta, przez dystrybutora, do sprzedawcy i w końcu do klienta, kasa klienta w odwrotnym kierunku. Dlaczego zatem, gdy pojawia się problem, nagle ten łańcuszek ma przestać działać i albo klient jest zostawiany z bublem albo niech sobie pisze na Berdyczów „do producenta”.

          • Jakby wada wystąpiła od razu to wymieniliby na nową, ale wystąpiła po pewnym czasie, kiedy towar był już używany, więc nie mogliby ponownie go sprzedać po naprawie. I o tym mówi ten przepis:

            „chyba że doprowadzenie rzeczy do zgodności z umową w sposób wybrany przez kupującego jest niemożliwe albo wymagałoby nadmiernych kosztów w porównaniu ze sposobem proponowanym przez sprzedawcę”

            Kluczem jest „wymagałoby nadmiernych kosztów”, sklep musiałby taką torebkę wyrzucić, co generowałoby dużą stratę, a skoro mogą to naprawić to korzystają z takiego prawa. Nie wiem w czym problem.

            Podobnie jest z telefonami, jeśli sprzęt popsuty jest od razu to wymienią na nowy, ale jeśli wada wystąpi po miesiącu to Ci go naprawią.

    • Nie chodzi o to że usterka jest mało istotna .. tylko że nie aż tak istotna żeby kwalifikowało to do zwrotu gotówki podczas gdy drobną rzecz można łatwo naprawić..

  3. A co w sytuacji kiedy towar jest po raz 3 oddawany z tego samego powodu? Np telefon w którym odkleja się tylni panel co powoduje iż przestaje on np spełniać norme IPXX (odporność na wodę i kurz)?
    Czy wówczas mogę domagać się odstąpienia od umowy?

  4. O ile przepisy nie mówią wprost o czasie rozpatrzenia reklamacji, to wg rzecznika praw konsumenta, informacja o danej reklamacji powinna być podana do 3 tygodni jeżeli w regulaminie sklepu nie ma podanego terminy ich rozpatrywania. Tylko czy rzecznik praw konsumenta ma jakąś „moc”?

      • Tyle że w tym wypadku nie mówimy o sprzedaży przez Internet. W przypadku zakupu bezpośrednio w sklepie bez wcześniejszego zakupu przez telefon/internet prawo aż tak bardzo nas nie chroni. I jeżeli kupisz buty w CCC to przepisy nie mówią ile czasu sprzedawca ma na realizacje reklamacji, do 3 tygodni wg rzecznika to termin na poinformowanie o statucie reklamacji a nie jej realizacji.

        • Właśnie termin na poinformowanie to 14 dni.

          A czas wykonania reklamacji określa klient i może określić jako od ręki, gdyż dłuższy czas naraża go na znaczne niedogodności.

  5. Przepraszam bardzo ale urwana rączka w torebce to jest wada istotna. Uniemożliwia bowiem, korzystanie z zakupionego towaru, zgodnie z jego przeznaczeniem.

  6. Dwie sprawy.
    Po pierwsze:
    W sprawach konsumenckich nie ma znaczenia “słuszność pod względem prawnym”, tylko to, czy sklepowi zależy na kliencie.
    Jak sklepowi zależy na kliencie, to przyzna mu rację nawet, jeśli klient nie będzie miał racji. W przeciwnym wypadku klient przestanie w tym sklepie kupować, ostrzeże znajomych, wrzuci kilka negatywnych wpisów na internecie i sklep zapłaci za swoją rację stratami finansowymi. Pytanie, czy warto?
    Po drugie:
    Nie zostało napisane, jaki to był uchwyt.
    Urywający się uchwyt do trzymania niesionej torby NIE JEST wadą “nieistotną” – chyba, że chodziło o jakąś tasiemkę przy zamku w wewnętrznej kieszeni.
    Pozdrawiam.

  7. Ale janusze cebula się tutaj kotłują… Jak ktoś nigdy nie prowadził biznesu to niech żyje dalej w swojej nieświadomości, że bezapelacyjnie, cokolwiek by się nie działo trzeba wymieniać towar na gotówkę bo przecież ta sztuka która pękła to zbrodnia wojenna. Sklep nie napisał, że „radźcie sobie sami” tylko nie ustosunkował się do prośby z rękojmi. Wielkie oburzenie bo klienci nie znają prawa, tylko gdzieś słyszeli od sąsiadki i nagle jest syf…

  8. Robienie z klienta debila to specjalnosc CCC. Jestem po 3 reklamachach z kretynskim uzasadnieniem. Nie, dziekuje… Pani zarządała, aby miejsca odklejenia podeszwy zaznaczyc naklejkami- to mnie uspokoiło ze to jednak nie ja jestem debilem :D

  9. Ma nauczkę żeby nie kupować w CCC. Przecież ten ich towar rozwala się zaraz po wyjściu ze sklepu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *