- Home -
- Prawo -
- Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
Prawo gwarantuje pacjentom określone uprawnienia. Co jednak w sytuacji, gdybyśmy próbowali leczyć się metodami alternatywnymi? Odpowiedź jest prosta: pacjenci szarlatanów mogą często liczyć co najwyżej na bardzo ogólne przepisy kodeksu cywilnego.

Prawa pacjenta w Polsce — więcej, niż nam się wydaje
Publiczna ochrona zdrowia wydaje się czymś właściwie oczywistym. W końcu korzystamy z niej właściwie od dziecka aż po późną starość. Może się jednak zdarzyć, że znajdziemy się poza systemem. Niektórzy tracą z jakiegoś powodu tytuł do ubezpieczenia zdrowotnego. Inni wybierają medycynę alternatywną. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że w tym drugim przypadku najczęściej rezygnujemy z praw, które przysługują nam przy konwencjonalnym leczeniu.
O jakich prawach mowa? Tak się składa, że obowiązujące przepisy nadają ich pacjentom zaskakująco dużo. Mam na myśli uprawnienia przysługujące z mocy powszechnie obowiązującego prawa, a nie na przykład w wyniku takich, a nie innych zapisów w regulaminie danego podmiotu leczniczego. Podstawowym ich źródłem będzie ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Dokument ten stanowi swoistą kartę praw pacjenta, z której istnienia wielu z nas nie zdaje sobie sprawy.
Prawo do bezpłatnych świadczeń i rzetelnej informacji
Podstawowym z nich jest oczywiście samo prawo do korzystania z bezpłatnych świadczeń opieki zdrowotnej. Dopóki mamy tytuł do ubezpieczenia, dopóty możemy się leczyć "na NFZ" i co do zasady nie musimy za to płacić.
Kolejnym prawem zagwarantowanym przez ustawę jest prawo do rzetelnych informacji o swoim stanie zdrowia. Wynika ono z art. 9 przywołanego wyżej aktu prawnego. Jego zakres doprecyzowuje jego ust. 2:
Pacjent, w tym małoletni, który ukończył 16 lat, lub jego przedstawiciel ustawowy mają prawo do uzyskania od osoby wykonującej zawód medyczny przystępnej informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu, w zakresie udzielanych przez tę osobę świadczeń zdrowotnych oraz zgodnie z posiadanymi przez nią uprawnieniami.
Ochrona prywatności i godności pacjenta
Dysponujemy także prawem do ochrony naszej prywatności. To my decydujemy, komu – jeśli w ogóle – przekazać informacje o naszym stanie zdrowia oraz ewentualnym leczeniu. Chronią nas nie tylko przepisy o ochronie danych osobowych, ale także tajemnica lekarska.
Prawa pacjenta obejmują także między innymi: poszanowanie naszej prywatności i godności w trakcie diagnostyki oraz leczenia, możliwość zgłoszenia niepożądanych działań produktów leczniczych, dostęp do naszej dokumentacji medycznej oraz możliwość dochodzenia swoich praw w specjalnym trybie. W grę wchodzi także prawo do zgłoszenia sprzeciwu wobec opinii albo orzeczenia lekarza. Co istotne, nawet nieuprzejmy lekarz swoim zachowaniem łamie prawa pacjenta, bo narusza prawo do poszanowania godności.
Pacjenci szarlatanów nie są pacjentami w rozumieniu prawa
Wspominam o tym dlatego, że pacjenci leczący się poza szeroko rozumianym systemem tych wszystkich praw nie mają. Nie mam wcale na myśli osób wybierających prywatną opiekę medyczną. W ich przypadku prawa pacjenta są praktycznie takie same. Medycyna alternatywna takich gwarancji już nie zapewnia. Nie może być inaczej ze względu na definicję zawartą w art. 3 ust. 1 pkt 4):
Użyte w ustawie określenia oznaczają: [...] 4) pacjent - osobę zwracającą się o udzielenie świadczeń zdrowotnych lub korzystającą ze świadczeń zdrowotnych udzielanych przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych lub osobę wykonującą zawód medyczny;
Naturopaci oraz internetowi znachorzy siłą rzeczy nie są w świetle prawa ani podmiotami udzielającymi świadczeń zdrowotnych, ani osobami wykonującymi zawód medyczny. Tym samym pacjenci szarlatanów nie są w ogóle "pacjentami" w rozumieniu prawa. Kim w takim razie są? W najlepszym wypadku możemy ich uznać za konsumentów. Warto wiedzieć, że Rzecznik Praw Pacjenta od kilku lat konsekwentnie walczy ze znachorami i placówkami oferującymi terapie niezgodne z wiedzą medyczną.
Ochrona konsumencka zamiast praw pacjenta
Osoby wybierające medycynę alternatywną, które konsultują się ze swoim znachorem, są usługobiorcami. Wykupując zalecone im specyfiki w internetowym sklepiku stają się kupującymi. Dobra wiadomość jest taka, że co do zasady chronią je wówczas przepisy ustawy o prawach konsumentów. Wyłączenie z jej art. 3a przewidziane dla "umów dotyczących usług zdrowotnych, które są świadczone przez pracowników służby zdrowia pacjentom", siłą rzeczy nie ma tutaj zastosowania. Warto pamiętać, że ustawa ta nakłada na sprzedawców liczne obowiązki, a uchybienia w zakresie informowania konsumenta mogą stanowić nawet wykroczenie.
RODO chroni, ale tajemnicy lekarskiej nie zastąpi
Pacjenci szarlatanów mogą także liczyć na ochronę ich danych osobowych na podstawie przepisów RODO. Nie są to jednak gwarancje tak silne, jak w przypadku praw pacjentów. Znachorów nie wiąże na przykład tajemnica lekarska. Ma w tym fachu charakter bardziej zwyczajowy niż egzekwowalny prawnie.
Kodeks cywilny jako ostatnia deska ratunku
Ostatecznie w grę wchodzą także bardziej ogólne przepisy kodeksu cywilnego. Przydadzą się wtedy, gdy w wyniku "diagnozy" stanie się nam jakaś krzywda. Wówczas możemy domagać się jej naprawienia w formie odszkodowania.
Lekarze homeopaci — wyjątek od reguły
Warto wspomnieć, że istnieją wyjątki od tej reguły. Zdarzają się niestety prawdziwi lekarze wykonujący swój zawód w ramach systemu, którzy w swojej praktyce stosują terapie niezgodne z wiedzą medyczną. Przykładem mogą być lekarze homeopaci. Jest to swego rodzaju skrót myślowy, który tak naprawdę znaczy tyle, że dyplomowany lekarz zapisuje swoim pacjentom bardzo mocno wstrząśniętą wodę z dodatkami smakowymi. Co ciekawe, homeopatia w Unii Europejskiej pozostaje pod szczególną ochroną prawa, co skutecznie utrudnia walkę z tym zjawiskiem. W takich przypadkach jak najbardziej zachowujemy wszystkie przysługujące nam prawa pacjenta.
24.03.2026 21:52, Marcin Szermański

Polskie prawo niby gnębi szarlatanerię, ale prawo unijne chroni homeopatów, co utrudnia walkę z tym zjawiskiem
24.03.2026 20:11, Rafał Chabasiński
24.03.2026 19:41, Mateusz Krakowski
24.03.2026 19:25, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 12:17, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 12:06, Aleksandra Smusz
24.03.2026 11:56, Mateusz Krakowski
24.03.2026 11:47, Rafał Chabasiński
24.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
24.03.2026 8:01, Rafał Chabasiński
24.03.2026 7:35, Mariusz Lewandowski
24.03.2026 6:21, Mariusz Lewandowski

20 mln euro z Brukseli dla ukraińskich startupów. Balony zamiast dronów i woda pitna w strefach wojennych
23.03.2026 17:33, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 12:04, Aleksandra Smusz
23.03.2026 11:21, Jakub Bilski
23.03.2026 10:12, Jerzy Wilczek
23.03.2026 9:30, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 9:07, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 8:25, Mariusz Lewandowski

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie
23.03.2026 7:43, Mariusz Lewandowski
23.03.2026 7:03, Mariusz Lewandowski

Ty dajesz monterowi swój podpis na tablecie. Play wybiera sobie, na jaką i jak drogą umowę go nałoży
22.03.2026 19:58, Jerzy Wilczek
22.03.2026 19:16, Rafał Chabasiński
22.03.2026 14:30, Aleksandra Smusz
22.03.2026 12:11, Rafał Chabasiński
22.03.2026 11:05, Aleksandra Smusz

























