Petycje i wnioski, czyli sposoby mieszkańców na aktywny udział w życiu gminy
Mieszkańcy polskich gmin mają coraz większe oczekiwania względem samorządowców, są również coraz bardziej świadomi swoich praw. Przejawia się to w rosnącej ilości wniosków i petycji, składanych na ręce włodarzy, w których lokalna społeczność domaga się na przykład remontu ulicy, wykonania kolejnego odcinka kanalizacji, budowy placu zabaw, czy też budowy oświetlenia ulicznego.
Gminne samorządy często świecą pustkami, a petycję, czy wniosek, trzeba odpowiednio rozpatrzyć. Wniosek podlega znacznie większym rygorom, gdyż musi być rozpatrzony w trybie kodeksu postępowania administracyjnego, a zgodnie z nim sprawa musi być rozpatrzona bez zbędnej zwłoki, w terminie miesiąca (bądź dwóch, jeżeli sprawa jest szczególnie skomplikowana). Jeżeli organ administracji publicznej nie ustosunkuje się do pisma w odpowiednim czasie, można składać skargę na przewlekłość postępowania. A gminy często pism rozpatrywać nie chcą, bo chociaż wiedzą, że są one zasadne, o realizacji pewnych przedsięwzięć nie ma mowy, ze względu na pustki w gminnej kasie. Tylko jak o tym powiedzieć lokalnej społeczności?
Dlatego organy administracji publicznej wszelkie pisma wkładają do worka o nazwie „petycja”. Te bowiem rządzą się swoimi prawami. Z kolei petycję należy rozpatrywać na zasadach ustawy z dnia 11 lipca 2014 roku o petycjach. Zgodnie z art. 10 ust. 1 tejże ustawy Petycja powinna być rozpatrzona bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż w terminie 3 miesięcy od dnia jej złożenia. Forma petycji jest więc korzystniejsza dla organu administracji publicznej, gdyż przewiduje dłuższy termin na rozpatrzenie sprawy. Co więcej, Sądy Administracyjne wyrażają pogląd, że w przypadku petycji nie przewiduje się możliwości złożenia skargi na sposób załatwienia sprawy. Nie jest również dopuszczalna skarga na bezczynność organu.
Sprawdź polecane oferty
RRSO 21,36%
Czym różni się petycja od wniosku?
Czym jednak różni się wniosek od petycji? Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku mieszkańcy (bądź instytucje) chcą wymóc na samorządzie określone działania (najczęściej inwestycje). Nie wystarczy zatytułować pisma „petycją”, czy „wnioskiem”, aby było rozpatrywane w trybie adekwatnym do nazwy. Jak wynika bowiem z praktyki i sądowego orzecznictwa, o kwalifikacji pisma przesądza jego treść.
A treść czasem pozwala na zakwalifikowanie pisma zarówno do worka z „petycjami”, jak i do wniosków. Przyjmuje się bowiem, że w treści petycji składający domaga się określonych działań (lub zaniechań) istotnych z punktu widzenia szerszego interesu społecznego. Przedmiotem petycji (zgodnie z ustawą o petycjach) może być żądanie – na przykład zmiany przepisów prawa, podjęcia określonego rozstrzygnięcia, lub podjęcie jakiegoś działania w sprawie interesu mieszkańców, życia zbiorowego, lub wspólnego dobra. Z kolei wniosek może dotyczyć propozycji usprawnienia funkcjonowania samorządu, czy też dążyć do zmiany stanu prawnego, lub faktycznego.
Tak, w tym opisie często gubią się nawet prawnicy, dlatego petycja do wójta, czy rady miejskiej może zostać zakwalifikowana, jako wniosek i na odwrót. I zasadniczo działanie organu administracji publicznej, które kwalifikuje pismo w określony sposób, będzie nie do podważenia, gdyż w orzecznictwie zapewne znajdą się przesłanki do takiej kwalifikacji pisma.
Petycja do wójta musi być naprawdę dopieszczona
Tak więc składając dowolne pismo w urzędzie (które może w zależności od dominującego nurtu zostać zakwalifikowane, jako wniosek, lub jako petycja), należy naprawdę zadbać o spełnienie wymogów formalnych. Najczęściej bowiem okazuje się, że pismo to nie wniosek, a właśnie petycja do wójta, bądź rady miejskiej (tak, organy mogą je sobie wzajemnie przekazywać, zgodnie z właściwością) i pod kątem zgodności wymogami formalnymi petycji badane jest takie pismo.
I tutaj pojawia się pierwsza pułapka. Otóż w ostatnich latach bardzo modne jest korzystanie z internetowych stron do zbierania podpisów pod petycją. Jeżeli jednak petycję popiera się jedynie „wirtualnie”, podając swoje imię, nazwisko i maila (uczulamy, że nie chodzi tutaj o podpis elektroniczny), to taki podpis z formalnego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia. W związku z tym petycja taka musi być opatrzona przynajmniej jednym własnoręcznym podpisem wnoszącego, w przeciwnym razie bowiem nie będzie spełniała wymogów formalnych i nie zostanie rozpatrzona.
Druga pułapka dotyczy petycji, pod którymi głosy poparcia zbierane są w tradycyjnej formie. Otóż, zgodnie z ustawą o petycjach, jeżeli podmiotów wnoszących petycję jest więcej, musi być wskazany jeden podmiot, który reprezentuje pozostałych. Musi on również podać swój adres do korespondencji. Jeżeli petycję poprze nawet kilka tysięcy osób, jednak nie spełni się tego wymogu i nie wskaże się wyraźnie, kto jest reprezentantem tej grupy, to niestety, zostanie ona pozostawiona bez rozpoznania.
Podsumowując więc, aby skutecznie wnieść petycję, trzeba spełnić kilka warunków. Po pierwsze petycja do wójta, rady gminy, bądź też dowolnego innego organu administracji publicznej, może być wniesiona jedynie pisemnie (co ciekawe, wniosek może zostać złożony nawet ustnie). Ponadto musi być oznaczony podmiot wnoszący petycję, który petycję opatrzy własnoręcznym podpisem. Jeżeli takich podmiotów jest więcej, trzeba wskazać jednego reprezentanta tej grupy, który poda swój adres do korespondencji (a także wskazać adresy pozostałych wnoszących). Adresat petycji musi być oznaczony (chociaż błąd w tym zakresie spowoduje jedynie, że pismo zostanie przekazane zgodnie z właściwością), a przedmiot petycji musi być jasno określony.