Są już pierwsze efekty kontroli PIP w Dino. Pracownicy muszą zmagać się z zimnem i brakami kadrowymi
Inspektorzy pracy, którzy wkroczyli do marketów Dino na początku stycznia, weryfikują przede wszystkim kwestie związane z komfortem termicznym w miejscach pracy. Związkowcy od dłuższego czasu sygnalizowali, że personel zmuszany jest do wykonywania obowiązków w warunkach zagrażających zdrowiu - o pierwszych skargach pisaliśmy na łamach Bezprawnika już na początku grudnia ubiegłego roku.
Pomiary dokonane przez kontrolerów potwierdziły zasadność tych skarg - w skrajnych przypadkach temperatura wewnątrz sklepów wynosiła zaledwie 12 stopni Celsjusza. Źródłem problemu okazał się model zarządzania energią, w którym sterowanie ogrzewaniem odbywa się zdalnie i centralnie, co uniemożliwia obsłudze sklepu bieżące reagowanie na wychłodzenie obiektu.
Choć w części lokalizacji odnotowano nagły wzrost temperatury tuż przed wizytą urzędników, PIP wydała już pierwsze nakazy usunięcia uchybień.
Drugim, równie poważnym obszarem badanym przez służby, jest organizacja pracy w warunkach chronicznych niedoborów kadrowych.
Związkowcy zwracają uwagę na to, że obsada zmianowa jest zredukowana do minimum, często do zaledwie trzech osób w dużym markecie. Taka liczba pracowników nie jest w stanie bezpiecznie łączyć obsługi kas z rozładunkiem dostaw. Skutkuje to niebezpiecznym spiętrzeniem towarów w ciągach komunikacyjnych i magazynach, gdzie ilość asortymentu przekracza możliwości lokalowe placówek.
Dodatkowym zarzutem podnoszonym przez stronę społeczną jest brak Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, mimo skali zatrudnienia liczonej w dziesiątkach tysięcy osób.
PIP bada również to, co dzieje się w Biedronkach
Osobne postępowanie kontrolne toczy się w sklepach sieci Biedronka, gdzie główną przyczyną sporu stały się decyzje zarządcze podjęte w szczycie sezonu przedświątecznego. Sytuacja pogorszyła się 9 grudnia, kiedy to kierownictwo firmy jednostronnie zadecydowało o wydłużeniu godzin funkcjonowania sklepów, w niektórych lokalizacjach nawet do godziny pierwszej w nocy.
Zmiany te wprowadzono bez odpowiedniego wyprzedzenia, co zdezorganizowało życie prywatne blisko 85 tysięcy pracowników.
Zobacz też: W Biedronce zamiast butelkomatów możecie natknąć się na kartony z wyciętymi otworami
Największe kontrowersje wzbudziły jednak wewnętrzne dyrektywy ograniczające prawo do odpoczynku. Pracownicy i posłowie interweniujący w tej sprawie wskazują na wprowadzenie faktycznego zakazu korzystania z urlopów w grudniu, co dotknęło nawet rodziców potrzebujących opieki nad dziećmi.
Zgłoszenia, które trafiły do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz PIP, mówią wprost o naruszaniu norm odpoczynku dobowego w imię zapewnienia obsady sklepu. Trwające kontrole mają zweryfikować skalę tych praktyk i wymusić powrót do przestrzegania kodeksu pracy w największych sieciach handlowych w Polsce.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj