1. Home -
  2. Energetyka -
  3. Stacje benzynowe potrafią zarobić nawet 50 gr na litrze. Teraz rząd chce je do tego przymusić

Stacje benzynowe potrafią zarobić nawet 50 gr na litrze. Teraz rząd chce je do tego przymusić

Rząd Donalda Tuska dość szybko namyślił się, co zrobić z szalejącymi cenami paliw. Najpierw mogliśmy usłyszeć zapowiedzi, że do końca tygodnia usłyszymy konkrety. W czwartek rzeczywiście mogliśmy się z nimi zapoznać. Szykuje się obniżka VAT, obniżka akcyzy, maksymalna cena detaliczna i podatek od nadmiarowych zysków. Pytanie brzmi: kto tak naprawdę zarabia kosztem kierowców — rafinerie czy stacje benzynowe?

Obniżka VAT z 23 na 8 proc. i akcyza do unijnego minimum

Trzeba przyznać, że rząd dość szybko zdecydował się, jakie środki zastosuje do opanowania rosnących cen paliw. Premier Donald Tusk potwierdził, że czeka nas obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 proc. na 8 proc. Obniżona zostanie także akcyzy na paliwa, która ma spaść do poziomu minimum wymaganego w Unii Europejskiej. Zaryzykowałbym jednak stwierdzenie, że ta druga zmiana ma drugorzędne znaczenie. Obowiązujące stawki akcyzy w Polsce nie odbiegają od unijnego minimum aż tak bardzo.

Wśród proponowanych środków zaradczych jest coś jeszcze. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział w czwartek na swoim profilu w serwisie X prace nad bardzo ważnym dodatkiem:

Obniżamy VAT oraz akcyzę, wprowadzimy maksymalną cenę detaliczną i podatek od nadmiarowych zysków, Orlen utrzymuje pakiet promocyjny. Zyskają obywatele, nie koncerny.

Koncerny paliwowe pod lupą — ale czy słusznie?

Jak się łatwo domyślić, podatnikami nowej daniny byłyby właśnie koncerny paliwowe. Nie sądzę, by komukolwiek było szkoda wielkich korporacji, które zarabiają ogromne kwoty na kryzysie. Tak przynajmniej wynika z narracji rozpowszechnionej wśród użytkowników mediów społecznościowych.

Czy rzeczywiście będziemy mieli do czynienia z karnym podatkiem od chciwości? I tak, i nie. Prawdą jest, że rafinerie kupują surowiec w kontraktach długoterminowych. Zupełnym przypadkiem, gdy tylko na świecie jakiś narcystyczny autokrata wywoła kolejną wojnę, ceny na stacjach paliw rosną z dnia na dzień. Nie ma znaczenia, że ropa, której rafineria nawet jeszcze nie zdążyła przetworzyć, została kupiona dużo taniej. Gdy jednak kryzys ustępuje, spadki cen paliw są wyjątkowo powolne i rozciągają się na długie miesiące.

Różnica pomiędzy prawdziwą ceną zakupu surowca a tą, po której koncern kupiłby paliwo już w trakcie kryzysu, w oczywisty sposób stanowi zysk producenta i sprzedawcy. Pytanie jednak brzmi: kto zarabia kosztem Polaków bardziej: rafinerie czy stacje benzynowe?

Orlen tnie marże, ale mniejszym graczom to nie przeszkadza

Naturalna nieufność wobec praktyk wielkich korporacji podpowiada nam to pierwsze rozwiązanie. Są jednak pewne powody, by zastanowić się, czy aby na pewno tak jest. Na przykład Orlen obniża swoje marże hurtowe na tyle, w jakim stopniu władzom koncernu pozwalają przepisy karne o zakazie działania na szkodę spółki.

Orlen odpowiada za ok. 60 proc. hurtowego rynku paliw w Polsce oraz dysponuje największą liczbą stacji benzynowych działających pod jego marką. Taki ruch powinien więc przymusić mniejszych graczy do korekty cen. Tak się jednak nie dzieje.

Załóżmy więc, że rzeczywiście Orlen robi wszystko, co może, żeby legalnie zbić ceny paliw w Polsce. Wiemy też już, że rząd również zdecydował się na krok, który przy obecnej nieciekawej sytuacji budżetowej można by określić mianem „drastycznego" albo wręcz „desperackiego". Wystarczy przypomnieć rekordowy deficyt w kasie państwa, żeby zrozumieć skalę poświęcenia. Wysoka cena surowca na poziomie ponad 100 dolarów za baryłkę to element, na który nie mamy zupełnie wpływu. Cóż nam zostaje? Marże stacji benzynowych.

Stacje paliw zarabiają na kryzysach kosztem kierowców

Teoretycznie marża detaliczna stacji paliw wynosi ok. 5–30 gr na litrze. W czasach kryzysu mogą jednak skoczyć do nawet 50 gr na każdym litrze. Tak się w końcu stało poprzednim razem. Kiedy w 2023 r. ceny paliw nie spadają pomimo obniżek w hurcie, właściciele stacji benzynowych rezygnowali ze swojego zysku bardzo powoli. Rezultat? Detaliczne ceny paliw spadały naprawdę powoli.

Warto w tym momencie wspomnieć, że koncerny paliwowe mają ograniczony wpływ na „swoje" stacje. Te działają w końcu zazwyczaj w modelu franczyzowym, a ich właściciele mają dużą swobodę w ustalaniu cen. Równocześnie zazwyczaj zarabiają oni nie tyle na paliwie, ile na gastronomii, sprzedaży innych produktów oraz usługach dodatkowych.

Co ciekawe, po pierwszym „wojennym" kwartale 2022 r. był taki moment, że stacje benzynowe obniżały swoją marżę praktycznie do zera. Powód? Ceny przekroczyły obowiązujące wówczas psychologiczne granice akceptowalności. Można postawić tezę, że obecnie wynoszą one 8 zł w przypadku benzyny i 10 zł dla oleju napędowego. Do tego punktu jeszcze nie doszliśmy.

Maksymalna cena detaliczna paliw uderzy w marżę stacji

Jak widać, udział stacji paliw w kreowaniu drożyzny jest równie skomplikowany, co w przypadku rafinerii. Wydaje się jednak, że rządzący nie zamierzają zostawić tego elementu przypadkowi oraz humorkom wolnego rynku.

Na uwagę zasługuje nie tylko podatek od nadmiarowych zysków, ale także maksymalna cena detaliczna. Zakaz sprzedawania paliwa drożej, niż wskazana w przepisach kwota, uderza przede wszystkim właśnie w marżę stacji paliw.

Równocześnie nie da się ukryć, że środki zaradcze w długim okresie mogą jedynie złagodzić skutki wstrząsu wywołanego przez wojnę w Iranie w 2026 roku. Może ona potrwać jeszcze tygodnie, jeśli nie miesiące. Powrót regionu Bliskiego Wschodu do względnej normalności to kolejnych kilka. Jeżeli więc mamy komu „podziękować" za drożyznę oraz perspektywę kolejnego kryzysu inflacyjnego, to Donaldowi Trumpowi i Benjaminowi Netanjahu.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi