Lewica chce, by wielki biznes mocniej finansował ochronę zdrowia w Polsce
Filozofia proponowana przez Lewicę opiera się na przekonaniu, że obecny system jest niesprawiedliwy i nieefektywny, ponieważ w nadmiernym stopniu obciąża pracowników i drobnych przedsiębiorców, oszczędzając jednocześnie wielkie korporacje.
Wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat określiła plan mianem "odważnego i rewolucyjnego”, podkreślając konieczność zerwania z fikcją, w której obywatele płacą składki, a gdy potrzebują specjalisty, i tak zmuszeni są korzystać z sektora prywatnego.
Senator Wojciech Konieczny wskazywał z kolei, że brakujących procentów PKB w nakładach na zdrowie nie można szukać w portfelach polskich rodzin, lecz tam, gdzie generowane są największe zyski. Reforma ma więc przenieść ciężar finansowania na kapitał, co w praktyce oznacza wyższe opodatkowanie korporacji.
Zobacz też: Koniec składki zdrowotnej. Nowy pomysł uderzy w konkretną grupę
Podatek tłuszczowy. Bat na producentów śmieciowego jedzenia
Jednym z najbardziej nowatorskich elementów reformy jest wprowadzenie podatku tłuszczowego. Rozwiązanie to jest bezpośrednim nawiązaniem do funkcjonującego już podatku cukrowego, który - zdaniem posłanki Joanny Wichy - sprawdził się, wymuszając na producentach zmianę składu napojów i redukcję cukru.
Nowa danina miałaby objąć wysoko przetworzoną żywność, która zawiera szkodliwe ilości tłuszczu i jest agresywnie reklamowana, często z myślą o najmłodszych konsumentach.
Ekonomista dr Jan Oleszczuk-Zygmuntowski tłumaczy to mechanizmem cywilizacyjnym; podatek ten sprawia, że "truciciel płaci”. Firmy, które bogacą się na sprzedaży produktów prowadzących do otyłości i chorób cywilizacyjnych, powinny w większym stopniu dokładać się do systemu leczenia, który później musi te choroby zwalczać. Jest to więc próba odwrócenia negatywnych trendów żywieniowych, które nasiliły się po pandemii.
Jak skomentował,
Dziś akcyza wpada do tej dziury budżetowej, wpada do całego worka, a przecież koszty chorób alkoholowych, ponosi tak naprawdę system ochrony zdrowia. To, o czym my mówimy, ta propozycja to jest przywrócenie normalności. Tam, gdzie są koszty, tam powinny być również przychody.
Akcyza celowana. Koniec z "budżetową otchłanią"
Trzecim filarem reformy jest uszczelnienie przepływu pieniędzy z akcyzy na alkohol. Obecnie środki te trafiają do ogólnego budżetu państwa, gdzie - jak ujęła to posłanka Wicha - znikają w „budżetowej odchłani”. Lewica postuluje, aby 80 proc. wpływów z akcyzy alkoholowej trafiało bezpośrednio do kasy Narodowego Funduszu Zdrowia.
Logika tego rozwiązania jest prosta - skoro to system ochrony zdrowia ponosi gigantyczne koszty leczenia chorób wywołanych nadużywaniem alkoholu, to właśnie tam powinny trafiać środki generowane przez jego sprzedaż.
Zobacz też: Alkoholik może dostać pieniądze od państwa. Nawet, jeśli dalej pije
Celem długofalowym reformy jest doprowadzenie Polski do średniego poziomu finansowania ochrony zdrowia w państwach OECD w perspektywie dekady.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj