Kraków nie chce wprowadzić prohibicji, więc… zrobili to sami właściciele sklepów

Społeczeństwo Zakupy dołącz do dyskusji (18) 14.08.2019
Kraków nie chce wprowadzić prohibicji, więc… zrobili to sami właściciele sklepów

Paweł Mering

Prohibicja w Krakowie została zawieszona wyrokiem sądu, ale de facto i tak ma miejsce. I to nie działacze, czy wzburzeni mieszkańcy za nią odpowiadają — sprzedaż alkoholu ograniczają ci ludzie, którzy handlem się zajmują. Działanie wbrew zdrowemu rozsądkowi czy ewolucja w pojmowaniu alkoholu?

Prohibicja w Krakowie

Mieszkańcy Krakowa od dłuższego czasu skarżą się na naganne zachowanie imprezowiczów. Władze miejskie nawet stwierdziły, że najlepszym pomysłem na walkę z takim zjawiskiem będzie wprowadzenie prohibicji. Zakaz sprzedaży alkoholu objął jedynie dzielnicę Kazimierz i wiązał od godziny 22:00 do 6:00.

Tuż po uchwaleniu przepisów pewien lokalny przedsiębiorca zaskarżył uchwałę, toteż sprawą zajął się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. Sąd uznał, że uchwała powinna zostać uchylona, a jej niezgodność z prawem wyrażała się w tym, że radni nie uargumentowali, dlaczego prohibicja obejmować ma tylko jedną dzielnicę miasta.

Od takiego rozstrzygnięcia odwołało się miasto Kraków, więc sprawa znajdzie swój finał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Wyroku w tej sprawie jeszcze nie ma, a rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie jest tym samym nieprawomocne.

Jak nie drzwiami, to oknem

Skomplikowana sytuacja prawna, związana z prohibicją w Krakowie, nałożoną poprzez uchwałę rady miasta, wytworzyła rozwiązanie alternatywne. Skoro zakazu nie da się wprowadzić odgórnie, to postanowiono dogadać się z przedsiębiorcami „po koleżeńsku”.

Krakowska Kongregacja Kupiecka, będąca zrzeszeniem krakowskich sprzedawców, wspólnie z miastem Kraków zaproponowała rozwiązanie, według którego lokalni sprzedawcy umówili się, by nie sprzedawać alkoholu od 24:00 do 5:30. Porozumienie jest oczywiście dobrowolne, ale odzew ze strony przedsiębiorców w pewnym sensie przerósł oczekiwania.

Jak w rozmowie z INNPoland wskazuje wiceprezydent Krakowa, Bogusław Kośmider:

Wspólnie ze środowiskami kupieckimi podjęliśmy pilotażowy program dobrych praktyk sprzedaży alkoholu. Główne zobowiązania to dobrowolne wyłączenie sprzedaży alkoholu od 24 do 5.30. Przedsiębiorcy będą reagować na każdy przejaw chuligaństwa związanego ze sprzedażą alkoholu. Pojawi się także specjalna plakietka na sklepach, które włączą się w program. Rozmawiamy z policją i strażą miejską, aby mieć ich wsparcie przy tym pilotażu

Jak wskazuje wspomniany serwis, w program zaangażowało się już siedem sieci handlowych. Wśród nich jest m.in. Lewiatan, czy Podwawelska Spółdzielnia Spożywców — w sumie jest to aż 89 punktów handlowych.

Kultura spożycia alkoholu

Podobne rozwiązania, ograniczające dostęp do alkoholu, funkcjonują w wielu miastach. Spożycie alkoholu w Polsce w dalszym ciągu jest niezwykle wysokie. Oczywiście, pewna rewolucja w tym zakresie ma miejsce, ale zmienia się jedynie forma. Spożycie czystej wódki wypierane jest przez whisky, gin, czy rum, a duże butelki ustępują coraz częściej tzw. małpkom — jest to niewątpliwie rewolucja alkoholowa.

Powyższa sytuacja jest jednak w pewien sposób paradoksalna. Mimo że spożycie alkoholu nie spada, to zmiana formy sprzyja wprowadzaniu pewnych ograniczeń — nawet jeżeli niejednemu rodakowi na słowo „prohibicja” zaciska się pięść.

Dlaczego jest to możliwe? Honorowe wypijanie jak największej liczby butelek wódki niewątpliwie ustępuje spożywaniu alkoholu dla „przyjemności”. Mimo że spożycie może być de facto takie samo, to jego podłoże bierze się z faktu, że tak wypada, a nie ze swoistej konieczności. A jak powszechnie wiadomo, dużo łatwiej ograniczyć możliwość, niż konieczność.

18 odpowiedzi na “Kraków nie chce wprowadzić prohibicji, więc… zrobili to sami właściciele sklepów”

  1. A czemu tylko 5,5 godziny? Czyżby po północy sprzedaż była zdecydowanie najniższa? Piękny gest, z którego nic nie wynika.

    • Całkiem rozsądnie. W tych godzinach obrót duży zapewne nie jest, klient może być natomiast wybitnie się awanturujący.

      • To niech wpuszczają tylko tych w krawacie.

        Ciekawe dlaczego umówili się na 24, pewnie na 22 już się nie opłacało, bo obroty by spadły.

  2. Cel szczytny – bezapelacyjnie. Niestety widzę tu dwa poważne problemy:

    Pierwszy to masowe wykroczenie z art. 135 KW – cytat: „kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny”.

    Drugi to zmowa kooperacyjna w celu przestępczym (popełnienia wykroczenia). To odmiana czegoś co najczęściej jest zmową cenową.

    Kiepsko.

      • Nie bardzo.
        1. Na klientów zakłócających spokój są służby odpowiedzialne za porządek (czyli Straż Miejska, Policja…).
        2. Poza tym odpowiedzialność zbiorowa jest niefajna i można po łapkach oberwać.
        3. Uzasadnioną przyczyną jest nieletni, nietrzeźwy, awanturujący się klient – i wtedy im wolno. Wprowadzać prohibicji nie.

        • Obawiam się, że nie zostaniesz powołany do interpretowania, czy wolno, czy nie :)

          Otwarta furtka do odmowy jest, jeśli zatem powodem będzie chęć wpisania się rozsądną w danej materii politykę miasta – nie sądzę, by rozważający ewentualne skargi organ nie przychylił się do interpretacji dla sklepów korzystnej. Od dawna wiadomo, że odmowa sprzedaży alkoholu konkretnej pijanej osobie często kończy się awanturą, zatem sklepy działają tu zarówno w interesie własnym, na rzecz bezpieczeństwa pracowników, jak i społecznym, ograniczając uciążliwe dla otoczenia nocne wyprawy po alko.

          • Sam się może powołać i tak znaleźć za skórę dopuszczającym się takich praktyk, że będą się musieli zwinąć.
            Takich akcji nawet w Krakowie jest masa i są bardzo skuteczne. „Organy” stosują literalnie prawo zazwyczaj bardzo nieprzychylnie wobec Krakowskich włodarzy z drobnymi wyjątkami.

  3. Sieci, które przystąpiły do porozumienia nie prowadzą handlu w godzinach prohibicji wiec doszukiwanie się w tym czegoś poza formą walki z konkurencją poprzez próby jej ograniczenia nie na sensu.
    Co do samych propozycji to Kraków jest rządzony przez nieudolnych, niekompetentnych fanatycznych komunistów i sami się oni nie wybrali. Jakie władze i społeczeństwo takie propozycje rozwiązań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *