Cristiano Ronaldo poturbował Coca-Colę wizerunkowo i finansowo. Czy koncern mógłby go teraz pozwać za gest z wodą?

Biznes Zagranica dołącz do dyskusji (751) 16.06.2021
Cristiano Ronaldo poturbował Coca-Colę wizerunkowo i finansowo. Czy koncern mógłby go teraz pozwać za gest z wodą?

Maciej Bąk

Cristiano Ronaldo, woda i Coca-Cola. To historia, która rozgrzała emocje kibiców na podobnym poziomie co niektóre mecze Euro 2020. Portugalski piłkarz schował stojące przed nim na konferencji prasowej butelki ze słodzonym napojem i zachęcił do picia wody. Akcje Coca-Coli błyskawicznie spadły, a miłośnicy zdrowego stylu życia zaczęli rozpływać się nad gwiazdorem. Czy właściciel marki może odegrać się na piłkarzu?

Ronaldo, woda i Coca-Cola

Coca-Cola jest jednym ze sponsorów trwającego od 11 czerwca wielkiego piłkarskiego święta. Powszechną praktyką jest to, że produkty marki wspierającej imprezę pojawiają w ważnych momentach w widocznych miejscach. Od lat widzimy to chociażby na konferencjach prasowych piłkarzy, przed którymi nieprzypadkowo stoją butelki z napojami wyprodukowanymi właśnie przez sponsorów. Tak też było na briefingu z udziałem Cristiano Ronaldo, który miał odpowiadać na pytania dziennikarzy w towarzystwie dwóch butelek Coca-Coli.

CR7 przed konferencją uznał jednak, że nie chce prezentować się na ich tle i odłożył butelki na bok. Jednocześnie wyciągnął butelkę wody, postawił ją przed sobą i powiedział dziennikarzom: „Pijcie wodę”! Film błyskawicznie obiegł internet, co natychmiast odbiło się na giełdowych wynikach Coca-Coli. Ceny akcji producenta napoju spadły w ciągu dnia o ponad 1,5 procenta, co przełożyło się na stratę około 4 miliardów dolarów.

Czy Ronaldo za to zapłaci?

Wizerunkowo ta sytuacja to dla Cristiano Ronaldo absolutne złoto. W czasach mody na zdrowe odżywianie taki gest musiał spotkać się z pozytywnym odzewem. I oczywiście złośliwi szybko odnaleźli reklamy KFC, w których Portugalczyk zajada się niespecjalnie przecież zdrowymi skrzydełkami. Nie zmienia to jednak faktu, że do wielu młodych osób zapatrzonych w CR7 poszedł wyraźny sygnał: woda jest lepsza i zdrowsza niż cola i inne słodzone napoje. Trudno go za to nie pochwalić. Pytanie jednak czy sponsor Euro 2020 jest podobnego zdania.

Sponsorowanie takiej imprezy wiąże się z wielkimi pieniędzmi. Decydując się na włożenie ich w turniej firma liczy na wymierne zyski związane właśnie chociażby z pokazywaniem swoich produktów w towarzystwie światowych gwiazd sportu. Tymczasem Coca-Cola zainwestowała w Euro 2020 ogromne pieniądze i w zamian za to, za sprawą jednego prostego gestu, te pieniądze de facto straciła. Nie chodzi bowiem tylko o kurs akcji, ale też o potencjalny spadek sprzedaży ich produktów. Istnieje więc podstawa do tego, by domagać się jakiejś rekompensaty za poniesione straty.

Pytanie – od kogo? Umowa jest podpisywana z UEFA. Ta z kolei wymaga konkretnych zachowań od federacji piłkarskich z danego kraju. A co za tym idzie, owe federacje zobowiązują piłkarzy do pojawiania się w otoczeniu produktów sponsorskich. Portugalczyk zagrał tymczasem zupełnie pod prąd i zrobił owemu produktowi antyreklamę. Prawnicy Coca-Coli mogą więc próbować dochodzić swoich praw – najpierw od UEFY, ta następnie od portugalskiego związku piłki nożnej, a ten od swojej gwiazdy. Być może piłkarz zdawał sobie sprawę z tego ryzyka. W końcu doskonale wiemy, że zarobki Cristiano Ronaldo są niebotyczne i może on sobie pozwolić na pewnego rodzaju ekstrawagancję.

Co lepsze – pieniądze czy kontynuacja kryzysu?

Sprawa nie jest jednak tak oczywista. Jeśli Coca-Cola zdecyduje się kontynuować ten temat, narazi się na dalsze straty wizerunkowe. Mogą one być jeszcze bardziej kosztowne niż zapewne chwilowy spadek na giełdzie. Gestem Ronaldo zainteresował się cały świat, ale lada moment pojawią się nowe historie i uwaga mediów zostanie zwrócona w inną stronę. A sprzedaż słodzonych napojów zapewne utrzyma się na podobnym poziomie co do tej pory. Dlatego nie zdziwię się, jeśli Coca-Cola puści tę sprawę mimo uszu, licząc na to że zachowanie CR7 będzie miało jedynie krótkotrwałe skutki. Jedno jest pewne – od Euro 2020 każdy reklamodawca dwa razy zastanowi się, zanim zdecyduje się uczynić Cristiano Ronaldo twarzą swojej kampanii reklamowej.