Rynek pracownika w Polsce? Poza branżą IT ciężko o dowody na jego istnienie

Firma Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (85) 15.06.2018
Rynek pracownika w Polsce? Poza branżą IT ciężko o dowody na jego istnienie

Udostępnij

Tomasz Laba

Złośliwi twierdzą, że u polskiego przedsiębiorcy dorobić się można co najwyżej wrzodów żołądka. Rynek pracownika owszem – istnieje. Jednak poza branżą IT ciężko doszukać się jego przejawów. Rzeczywistość większości pracowników wciąż jest uzależniona od widzimisię pana i władcy, czyli pracodawcy.

Rynek pracy w Polsce ma mocno schizofreniczny charakter. Z jednej strony mamy branżę IT i pokrewne, gdzie motywem do zmiany może być to, że inna firma oferuje lepsze benefity pracownicze.  Z drugiej strony mamy zatrudnienie na umowę zlecenie i ogólny wyzysk połączony z jawnym obchodzeniem kodeksu pracy. Dodajmy do tego jeszcze to, że młodzi pracownicy to często leniwi pracownicy i mieszanka wybuchowa gotowa. Rafał Woś z tygodnika Polityka opisał kilka historii na temat tego, jak w praktyce wygląda rynek pracownika w Polsce.

Międzynarodowa korporacja zwalnia pracownika po tym, jak ten zauważył, że firma tuszuje informacje o wypadkach przy pracy, przyzwala się na wulgarne traktowanie pracowników i nie pozwala na tworzenie związków zawodowych. Sąd pracy w dwóch instancjach przyznał mu rację, jednak firma wciąż nie daje za wygraną. Skutecznie również utrudnia mężczyźnie znalezienie nowej pracy. W końcu kto zatrudni donosiciela? W kolejnej historii dyrektorka w firmie z branży spożywczej tak opisuje panujące tam realia:

Rynek pracownika w Polsce?

W firmie większość zatrudnionych to obywatele Ukrainy. Część z nich pracuje bez umów i odpowiednich dokumentów do pracy z żywnością. Pracują po kilkanaście godzin na dobę 6–7 dni w tygodniu. Umowy naszpikowane są karami od 50 do 500 zł. Pracownikom, którzy mają wypłatę w gotówce, bardzo ciężko jest ją odebrać, gdyż biuro jest czynne do 18, a oni kończą swoją pracę po 22. Moja umowa niestety tylko w teorii dawała mi swobodę działania. W praktyce byłam kontrolowana na każdym kroku i kilkadziesiąt razy dziennie musiałam raportować, co robię.

Moją ulubioną historią jest natomiast ta, jak w lokalnej instytucji kulturalnej do zatrudnienia było konieczne startowanie w przetargu o kontrakt na swoje stanowisko. Przetargi otwierają pole do ogromnych nadużyć, o czym piszemy i na Bezprawniku. Nie inaczej było i w tym przypadku. Gdy pracownicy tej instytucji chcieli formułować jakieś postulaty wobec dyrekcji, mieli spotkać się z groźbą skierowania sprawy do prokuratury. W końcu zmowa przetargowa jest przestępstwem, za które grozi kara nawet 3 lat pozbawienia wolności.

Powodów takiego stanu rzeczy jest mnóstwo, a obecna sytuacja na rynku pracy to wypadkowa wielu czynników. Można przerzucać się przykładami na to jak bezczelni studenci to w przyszłości roszczeniowi pracownicy. Z drugiej strony pracodawcy mają swoje za uszami, z mentalnością pana i władcy czy ojca wszystkich swoich pracowników na czele. Tymczasem to państwo stworzyło takie regulacje, że i jednym i drugim bardziej opłaca się oszukiwać i obchodzić prawo, niż po prostu wykonywać swoje obowiązki.

 

85 odpowiedzi na “Rynek pracownika w Polsce? Poza branżą IT ciężko o dowody na jego istnienie”

  1. Taki trochę demagogiczny wpis bo bazujący na jakimś pojedynczym przypadku i nie odnoszący się do całości mechaniki rynku pracy. Przede wszystkim trzeba by wcześniej zdefiniować pojęcia aby potem się móc do nich odnieść. Fakt istnienia jakiś zachowań na rynku nie koniecznie zaprzecza istnienia zachowań odwrotnych w zauważalnie większym nasileniu.

    • Trochę po macoszemu po prostu został potraktowany artykuł, który można by naprawdę fajnie, rzetelnie napisać.I myślę, że przede wszystkim dużo ludzi taki artykuł by chciało przeczytać. Patrząc po sobie i moich bliskich – słyszymy, że jest rynek pracownika, ale tak jakby nie do końca to widzimy. Nasi pracodawcy mają problem ze znalezieniem pracowników, nawet duży, ale średnio to wpływa na warunki w pracy – na przykład u mnie paradoksalnie jest gorzej. I wiadomo, że moja opinia nie jest jakimś wyznacznikiem, ale bardzo chętnie bym przeczytała dobry artykuł na ten temat – dlaczego tak jest, że bezrobocie spada, pracodawcy mają problem ze znalezieniem pracownika, ale ich postawa to takie „to nie ja, to ty”. Oczywiście swoje przemyślenia mam, ale chętnie posłuchałabym mądrzejszego.

  2. Władzę nad większością instytucji państwowych przejęła pisowska cosa nostra i powrócił nepotyzm, układziki i wszechobecne chamstwo w kontaktach na linii przełożony-pracownik – i tam faktycznie nie ma żadnego rynku pracownika. Ostatnio też ze smutkiem czytałem co dzieje się w „upaństwowionym” Pekao – dokładnie to samo, pracownicy nawet ogłosili czarny strajk.

    Ale poza instytucjami i spółkami kontrolowanymi przez partyjnych kolesi istnieje dużo firm prywatnych spoza sektora IT gdzie jak najbardziej brakuje pracowników, co wymusza zmiany zachowań pracodawców i traktowania pracowników dużo lepiej. To handel, transport, budownictwo i prace proste, gdzie pracowników mocno brakuje, i nie zaspokaja tego „import” z Ukrainy.

    Więc prawda leży gdzieś po środku.

    • Proszę Cię, w instytucjach państwowych klika, o której piszesz, ma się bardzo dobrze przynajmniej przez ostatnie kilkanaście lat. Ale jasne, PiS to PiS, nie?

      • Kliki istniały od dawna, mówię o nepotyzmie i złym traktowaniu ludzi. To się zmieniło zdecydowanie na gorsze odkąd zaczęli tym rządzić prawi katolicy bez dyplomów ale za to z legitymacją. Mam Ci przypomnieć że PiS w pierwszych dniach władzy zniósł wymóg konkursów na stanowiska?

        • Klika, o której wspominam to zarówno te układziki, które wskazujesz, jak i nepotyzm. Podtrzymuję również zdanie w zakresie zachowania ludzi z nadania – jest identycznie.

          Tak, zniósł. Co i tak niczego nie zmieniło, bo i tak stanowiło fikcję. Widziałem w życiu zbyt wiele takich konkursów, by uwierzyć, że nie były ustawiane. Pewnie nie wszystkie, ale większość, z którymi miałem styczność.

          Pewnie napiszesz „a właśnie, że nie”, gdzie nie podasz żadnego argumentu, albo po prostu z braku tego ostatniego odpuścisz ten fragment i w ogóle się do niego nie odniesiesz.

          • Były konkursy ustawiane, Ale na szczęście nie wszystkie. Ale pewne jest to że bez tych konkursów jest jeszcze gorzej.

          • Nie wszystkie, bo nie wszystkie musiały być. Ale skala była na tyle duża, by mówić, że to było powszechne. Co oznacza, że było to łatwe. Co z kolei oznacza, że teraz wcale nie musi być gorzej, a jedynie ta sama skala.

          • Czyli innymi słowy – skoro chcieli zrobić przekręt to i tak ustawiali konkursy, a teraz mogą to robić dużo łatwiej, bo bez konkursów.

            Brawo Ty.

          • Jeśli mamy w pewnej sytuacji constans (skalę nadużyć), w drugiej jest lepiej (mniej zawiedzionych ludzi), to wniosek może być tylko jeden – jest lepiej.

          • Czyli dobra zmiana? Nie od dzisiaj widzę że jesteś jej zwolennikiem, choć może jeszcze o tym nie wiesz.

          • Napisałem tylko tyle, że ta zmiana nic nie znaczyła.

            Tak, jestem ogromnym zwolennikiem dobrej zmiany. Nigdy nie oddałem na nich głosu, ale jestem strasznym fanem. Przy każdej okazji ich popieram. w czymkolwiek.

            Generalnie, to lubię bawić się w adwokata diabła. I wskazywać, że nic nie jest czarno-białe.

            BTW – zauważyłeś, że PiS jeszcze nie zdelegalizował wyborów jak wieściłeś jakieś 15 miesięcy temu? To oznacza, że od 3 miesięcy wisisz mi przeprosiny (mieliśmy zakład).

          • Gdyby mogli to by zdelegalizowali. Ale już widzą że to oznaczałoby koniec Polski w EU i wojnę domową.

          • Widzisz, nawet zakładu nie potrafisz przegrać jak człowiek. Tylko jeszcze jakieś wyrzuty do świata.

          • Sęk w tym że takiego zakładu nie pamiętam – i jestem zdziwiony, bo zazwyczaj nie zakładam się.

          • Niestety nie mogę się zgodzić. Owszem jak były konkursy to były przekręty. Ale skala była o wiele mniejsza. Istniał cały szereg pracowników (nazwijmy to) średniego szczebla zarządzającego którzy byli w miarę sensownie zatrudniani. Zresztą nie przypominam sobie aby ktoś wcześniej zatrudniał prawie młodzież na doradcę ministra. Więc może nigdy nie było do końca dobrze ale powoli żeśmy się cywilizowali. PiS cofa instytucje państwa 20 lat wstecz.

            Co do samego rynku pracy i artykułu to większych bzdur naprawdę już dawno nie słyszałem. Ot kolejna demagogia jak to u nas źle.

            Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. I związana z geografii ą, wiekiem. Czasem sensownym wykształceniem. I jest wiele branż, gdzie pracowników brakuje równie mocno jak w IT i tam zaczyna się zarabiać sensowne pieniądze. I dla wielu rodzaj umowy przestaje grać rolę. Specjalista zakłada działalność i ma pieniądze takie, że ma gdzieś umowę o pracę. Eh, można gadać

          • Owszem tam gdzie nie było realnego wyboru – konkursy były ustawiane. Ale tam gdzie był, konkursy rzeczywiście wyłaniały lepszych. Teraz jest czyste kolesiostwo i znajomości – PRL pełną gębą. Ci lepsi nawet nie starają się o pracę bo jest duże ryzyko że trafią na pisowskiego wampira i skończą z wrzodami żołądka.

          • Dowód? Ok, podam Ci Twój dowód: „bo tak uważam i już”. Jakoś ciężko z tym handlować.

            Edit: A sorry, zapomniałem, że jesteś telepatą.

          • Nie podałeś żadnych faktów. No i ja pierwszy poprosiłem o dowody na poparcie Twojego zdania.

            Ja powołuję się na własne doświadczenia i wiedzę o konkursach na stanowiska w 4 sądach rejonowych, 2 sądach okręgowych, 1 sądzie apelacyjnym oraz w jednym oddziale NFZ i jednym oddziale ZUS. Stanowiska od najniższych do całkiem wysokich.

            Ty mi powiesz „no, pewnie nie było wyboru”. Mhm.

            Albo może, że nie mam dowodu, że były ustawione?

            No zapewne słowa wypowiedziane do zastępcy dyrektora sądu, członka komisji, przez biorącą udział w konkursie kobietę „było to co mi dałeś” nie będą wystarczające, nie?

            Również powołanie się na relację osoby, pod którą został konkurs ustawiony również nie uznasz za wystarczające.

            Więc mój przebieg dowodowy opierałby się na wskazaniu wielokrotnych nadużyć.

            Tylko tak się zastanawiam po co ja do Ciebie to piszę, bo to i tak do Ciebie nie trafi. Względnie – i tak uciekniesz, jak niedawno gdy pomyliłeś vat z pitem i jeszcze się przy tym upierałeś. Zero refleksji.

          • vat z pitem? Chłopie, od 12 lat mam działalność gospodarczą a od 8 rozliczam się bez księgowej, Ty zaledwie od czterech i to zapewne nie sam – więc ewidentnie czegoś nie zrozumiałeś.

            Co do nepotyzmu pisowców przykładów jest cała masa – mam ci szukać linków? Pierwsze z brzegu:

            http://www.newsweek.pl/polska/lista-nominacji-pis-w-spolkach-skarbu-panstwa-i-instytucjach-panstwowych,artykuly,381794,1.html
            http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/nepotyzm-w-pis-minister-rolnictwa-krzysztof-jurgiel-laczy-rodziny-dobrej-zmiany/esnrys2

          • Jeśli rozliczasz się bez księgowej, to mam nadzieję, że nie masz auta w leasingu. Jeśli tak i jesteś vatowcem, to musisz trochę korekt deklaracji złożyć (w tym temacie pomyliłeś pit z vatem).

            Spoko, możesz mi poszukać linków. Najlepiej jak najwięcej. Ale tak całe mnóstwo, ok? Myślę, że jestem w stanie wkleić w odpowiedzi wskazania na więcej przypadków nepotyzmu wśród poprzedniej władzy niż Ty dla obecnej. Dlaczego? Pewnie głównie dlatego, że obecna jest krócej od poprzedniej u sterów. Ale przecież mówiłeś, że teraz jest skala jakiej wcześniej nie było.

            Już masz np. takie:
            https://www.pb.pl/lista-wstydu-platformy-obywatelskiej-691425

            http://wyborcza.pl/1,76842,9009165,Nepotyzm_w_PO_czy_nieudolnosc_SLD_.html?disableRedirects=true

          • Owszem mam auto w leasingu, a i miałem w tym roku zwrot VAT i towarzyszącą mu kontrolę. Dalej twierdzę że czegoś nie zrozumiałeś.

            Co do tej listy – naprawdę chcesz porównać bilans stanowisk po 8 latach rządów z tym co PiS zrobił w parę miesięcy?? Poza tym większość tych z PO miała przynajmniej odpowiednie kwalifikacje.

        • Widzisz ja w swoim życiu spotkałem już różnych debili i psychopatów którzy chcieliby mnie zajechać, niszczyć, wspiąć się na moich plecach po szczeblach kariery kosztem mojego zdrowia. Z tymi ludźmi nie należy walczyć ich trzeba omijać. Tak jest łatwiej i lepiej. Masz szefa psychopatę zmień dział, stanowisko, formę. Wiem że to trudne ale życie trzeba brać w swoje ręce a nie powierzać je innym. Możesz też czekać. Ale szkoda życia na czekanie.

    • Patrz Pan mój kolejny wpis jak chcesz Pan dłuższej wypowiedzi z przykładami. Tu odpowiem Panu krótko: w sektorze prywatnym owszem,są wolne miejsca pracy.W tych Januszexach gdzie jest najgorzej płacone za harówkę jakiej by Pan prawdopodobnie nie przetrwał dłużej niż miesiąc, lub w takich miejscach gdzie BHP nie istnieje i tylko dzięki nadzwyczajnej łasce boskiej nie było jeszcze wypadków śmiertelnych czy ciężkich okaleczeń.Albo były,ale dzięki znajomościom właściciela zamieciono je pod dywan.

  3. Tytuł nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji na rynku pracowniczym.
    W istocie jest on aktualnie taki, że Pracownicy mają większe możliwości „dyktowania” swoich warunków niż jeszcze kilka lat wcześniej.

    To jak jest teraz a jeszcze 10-15 lat temu to przepaść.

    Orientuję się w branży logistycznej, produkcyjnej. Wiem co pisze i póki mi się chce – chętnie popisze tutaj pod tym wątkiem.
    Ciekawe jakie to wzbudzi zainteresowanie ;-) Zapewne żadne, przecież jest mundial ;-D

      • Więcej ;-)

        A tak bardziej serio, brakuje ludzi do pracy. Może nie widać tego w centrum Polski lub w obrębie dużych aglomeracji, jednakże im dalej – tym gorzej. W pobliżu zachodniej granicy -> dramat. Ludzie, szczególnie młodzi wyjeżdżają za granice. Większość nie wraca na stałe. Wracają starsi, Ci którzy się „zachłysnęli” Berlin zachodni, Berlin zachodni… 20 kilka lat temu. Wracają bo tęsknią, bo przehulali kaskę, bo strach zajrzał w oczy: niemal zerowa emerytura, brak odkładania składek.

        Agencje pośrednictwa pracy w większości nie radzą sobie z pozyskiwaniem pracowników. O wykwalifikowanym specjaliście czy menedżerze można dosłownie pomarzyć: 1 na 10 posiada wymaganą wiedzę i doświadczenie. Reszta -> tyko ambicje, aspiracje i postawa roszczeniowa. 15-20 lat temu ten stos. był jak 4-6 do 10.
        500+ tylko pogorszył sytuację jeśli chodzi o rynek pracowniczy. W mniejszych miejscowościach faceci wyjeżdżają na „zachód”, panie nie pracują pobierając 500+.
        Kto będzie zarąbać na nasze emerytury?! Coraz mniej polskich porządnych, dobry firm. Nie trzeba będzie „rozbiorów” – nasi rodacy sami uciekają z tego padołu, niestety :-|
        Sama warszawaka czy śląsk nie wystarczy aby obywatele w tym kraju mieli po prostu normalne życie na poziomie Niemiec, Angli, Dani czy Norwegii nie wspominając.
        Czy ktoś z Was czytał o produktywności Polaków – w polskich firmach?!
        Znaczni niższa niż w krajach bardziej rozwiniętych lub nawet ościennych (!).
        Dlaczego? Bo korzystamy z kiepskich narzędzie pracy – a to świetna pożywka dla wszelkiej maści kombinatorów, cwaniaków żerujących na pracy ludzi.

        Brak realnego rozwoju nauki w Polsce o kulturze i sztuce nie wspominając.
        Jak ma „być” lepiej skoro nie ma warunków do realnego rozwoju?!
        Co dają ta „kiełbasa wyborcza” – tzw różnego rodzaju plusy (500 i inne) – na pewno nie stwarzanie warunków do chęci życia i pracy w tym naszym pięknym kraju.

  4. K… Panie Laba, strasznie mało inwencji i za dużo bazowania na wykopie…

    Co do „rynku pracownika” – czy jest czy go nie ma ? Poza IT też jest.Tylko jaki ? To rynek pracownika wykonującego pracę niemal niewolniczą w uwłaczających warunkach za napawdę psie pieniądze których nie ruszył by „uchodźca” w Niemczech.

    • Do tanga trzeba dwojga, pracownicy też mają swoje grzechy. Np. nie szanują mienia pracodawcy, póki Januszex sam siedział za kierownicą to samochód chodził jak zegarek jak oddał pracownikom to się zaraz zaczęły awarie, ale opony piszczały nawet na drugim biegu. Narzędzia można zostawić porozrzucane – Januszex posprząta bo to przecież jego to jemu zależy. Oczywiście pan Janusz ma kieszenie bez dna więc co mu tam jedna wiertarka więcej czy mniej, jak się spali to se kupi nową.

  5. Warunki mam takie same i jakoś pracownik i zadowolony, wyposażony i zarobiony, nie „Państwo stworzyło” tylko ludzie tak robią

  6. Bezprawnik był merytorycznym portalem. Pan Panie Rafale poprostu walnął tutaj kupę. Jak tytuł ma się do tych wypocin? Gdzie wyniki badań statystycznych? We wtorek zacząłem szukać pracy, w środę już ją miałem, branża logistyczna. Znajomi podobnie mam większą próbę niż Pan w tym tekście, mimo tego nie pisze artykułow na temat rynku pracy.

  7. Rynek istnieje. Ale jak na każdym rynku klienci (pracodawcy) poszukują towaru wartościowego (pracownika) tanich bubli jest na półkach pod dostatkiem.
    Wiem że ten wpis może niektórych zdenerwować ale jeżeli jesteś choć trochę ambitny i pracowity i dysponijesz przeciętną inteligencją oraz masz trochę odwagi by zmieniać pracę i walczyć o swoje to wyjedziesz na swoje. Prędzej czy później może za 4 lata może za 6 może za 10 lat…. Acha zapomniałem, musisz jeszcze coś konkretnego umieć. Możesz też mieć zwyczajnie pecha. Ale pecha można przezwyciężyć tylko trzeba mieć wiarę w siebie i swoje możliwości…. Wiem po sobie i niektórych swoich znajomych. Tak wygląda to z perspektywy 43 lat życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *