Szybkość, poufność, elastyczność procedury, możliwość wyboru specjalistów-arbitrów i często niższe koszty długoterminowe (zwłaszcza przy wysokich sporach) to klasyczne atuty sądów polubownych. Ale jak wygląda rzeczywistość w Polsce w 2025/2026 roku? Czy sąd arbitrażowy stał się realnym wsparciem dla przedsiębiorców, czy pozostał niszową, a momentami wręcz martwą instytucją?
Największe sądy arbitrażowe w Polsce
Największe i najbardziej renomowane stałe sądy arbitrażowe w Polsce to przede wszystkim Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej (SA KIG) w Warszawie oraz Sąd Arbitrażowy przy Konfederacji Lewiatan (SAKL). Zorganizowano również lokalne sądy arbitrażowe skupione najczęściej w miastach wojewódzkich przy miejscowych Izbach Gospodarczych, jak Sąd Arbitrażowy przy Opolskiej Izbie Gospodarczej czy Sąd przy Dolnośląskiej Izbie Gospodarczej.
SA KIG, działający od 1950 r., pozostaje największą instytucją tego typu – historycznie rozpoznawał 300–500 spraw rocznie, z czego ok. 20% miało charakter międzynarodowy. To wciąż solidna liczba w porównaniu z innymi krajowymi sądami polubownymi, ale daleka od masowego wykorzystania przez polski biznes.
Znacznie gorzej wygląda sytuacja w regionalnych sądach arbitrażowych, które w większości nie publikują szczegółowych statystyk rocznych online – bo nie mają się specjalnie czym chwalić. Z informacji prywatnych autora można stwierdzić, że wspomniany opolski sąd arbitrażowy przy OIG rozpatruje w ciągu roku zaledwie jednostkowe sprawy. Co jest dosyć wstydliwą liczbą w odniesieniu do możliwości, które daje arbitraż.
Koszty postępowania przed sądem arbitrażowym
W raporcie „Koszty arbitrażu w Polsce" (2023) kancelaria Kocur i Wspólnicy przeanalizowała ponad 300 wyroków z lat 2020–2022 wydanych przez SA KIG i SAKL. Pokazuje on, że sąd arbitrażowy pozostaje konkurencyjny kosztowo zwłaszcza w sporach o wartości powyżej kilkuset tysięcy złotych, a strony często odzyskują pełne koszty zastępstwa procesowego – czego w sądach powszechnych zwykle nie ma.
Jednak ogólny obraz jest daleki od optymizmu. W porównaniu z latami 90. i początkiem 2000., kiedy arbitraż mocno się rozwijał (zwłaszcza w handlu zagranicznym), dziś obserwujemy stagnację lub nawet lekki spadek popularności w sporach czysto krajowych.
Dlaczego sąd arbitrażowy nie jest popularny?
Bariera wejścia, która zabija entuzjazm – opłaty arbitrażowe (stała część + procent od wartości sporu) są znacznie wyższe niż opłaty sądowe (z reguły 5% wartości roszczenia) w postępowaniach o wartości do 200–300 tys. zł. Przykładowo: w sprawie o 500 tys. zł opłata sądowa wynosi ok. 25 tys. zł, a arbitrażowa w SA KIG/SAKL może być 2–4 razy wyższa już na starcie.
Należy jednak pamiętać, że postępowanie przed sądem arbitrażowym jest co do zasady jednoinstancyjne i kończy się wydaniem ostatecznego wyroku. Z kolei postępowanie gospodarcze przed sądem powszechnym jest co najmniej dwuinstancyjne. Mając na uwadze dodatkową możliwość wniesienia skargi kasacyjnej, trzeba zakładać, że suma kosztów postępowania przed sądem powszechnym za wszystkie instancje może istotnie przewyższyć koszty postępowania arbitrażowego.
Brak zwolnień od kosztów – w przeciwieństwie do sądów powszechnych, w postępowaniu przed sądem arbitrażowym nie ma instytucji zwolnienia z opłat z powodu trudnej sytuacji finansowej.
Syndrom sztokholmski polskiego biznesu – niska świadomość i przyzwyczajenie. Polscy przedsiębiorcy (zwłaszcza mali i średni) nadal wolą „znane zło": powolne, ale tanie na wejściu postępowanie sądowe.
Ograniczona promocja – mimo starań instytucji arbitrażowych (nowe regulaminy, konferencje, konkursy moot court jak KAL Lewiatana), klauzule arbitrażowe nadal rzadko pojawiają się w umowach B2B.
Sąd arbitrażowy w kontekście kryzysu wymiaru sprawiedliwości
Z drugiej strony, w warunkach ciągłego kryzysu wymiaru sprawiedliwości sąd arbitrażowy powinien być atrakcyjną alternatywą dla sądów powszechnych:
Raport NIK z 2024 r. jasno stwierdza, że sądownictwo powszechne jest w największym kryzysie od 1989 r. Wydłużające się terminy, skargi na przewlekłość, ogromne obciążenie sędziów (średnio 1700 spraw na sędziego w cywilnych rejonowych, ale lokalnie nawet 5000).
W 2025 r. Sąd Arbitrażowy Lewiatan wprowadził nowy regulamin i taryfę opłat, dostosowując procedury do międzynarodowych standardów.
W sporach specjalistycznych (budowlane, korporacyjne, energetyczne, IT, fuzje) oraz międzynarodowych sąd arbitrażowy wygrywa bezapelacyjnie – strony cenią dyskrecję i fachowość arbitrów.
Podsumowanie – ani martwy, ani masowy
Polskie sądownictwo arbitrażowe nie jest martwą instytucją, ale też nie stało się powszechnym wsparciem dla gospodarki i przedsiębiorców. Sąd arbitrażowy działa sprawnie i skutecznie, ale jest dość niszowym rozwiązaniem stosowanym głównie w dużych sporach gospodarczych, kontraktach międzynarodowych oraz sprawach wymagających specjalistycznej wiedzy i dyskrecji. Tam jest realną, a często lepszą alternatywą dla sądów powszechnych.
Jednak w skali całej gospodarki pozostaje zjawiskiem marginalnym – szacunkowo kilkaset spraw rocznie w największych instytucjach wobec milionów spraw w sądach państwowych.
Aby sąd arbitrażowy naprawdę „odżył" i stał się powszechnym narzędziem, potrzebna jest:
- masowa edukacja przedsiębiorców i adwokatów/radców prawnych,
- dalsze obniżanie kosztów dla mniejszych sporów,
- szersze włączanie klauzul arbitrażowych w standardowe umowy,
- realna promocja przez izby gospodarcze i państwo,
- rozważenie szerszej promocji stosowania arbitrażu i mediacji w sporach pracowniczych.
Dopóki tego nie będzie – sąd arbitrażowy pozostanie luksusem dla świadomych i zamożniejszych graczy rynkowych, a nie powszechnym wsparciem dla polskiego biznesu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj