Problem w tym, że dalej - do fotela prezesa czy członka zarządu - aspiracje kobiet nagle gasną. W tych rejonach wciąż królują mężczyźni. I to niekoniecznie dlatego, że kobiety nie chcą, ale raczej dlatego, że wiedzą, jak wysoka jest cena biletu wstępu.
Raport „Kobiety na rynku pracy 2025. Polityka DEI w praktyce” obnaża coś, co nie jest nowe, ale nadal aktualne - kobiety częściej niż mężczyźni doświadczają barier systemowych, które skutecznie podcinają im skrzydła.
Ponad połowa badanych specjalistek (57 proc.) przyznała, że ich kariera była utrudniana przez płeć - najczęściej przez faworyzowanie mężczyzn. W tym samym czasie aż 68 proc. mężczyzn uważa, że płeć nie ma żadnego znaczenia przy awansach. Cóż, być może łatwiej tak sądzić, kiedy system sprzyja.
Co ciekawe, aż 28 proc. kobiet uważa, że sukces zawodowy to stanowisko dyrektorskie, ale tylko 6 proc. mierzy w fotel prezeski. Dla porównania - taki cel ma trzykrotnie więcej mężczyzn (18 proc.). Wniosek? Kobiety potrafią mierzyć wysoko, ale często dochodzą do wniosku, że dalej się nie opłaca.
Eksperci Hays wskazują na kilka przyczyn
Po pierwsze, brak pewności siebie, podsycany latami wychowania w duchu grzeczności, skromności i nieprzeszkadzania. Po drugie, brak wzorców i sieci wsparcia, takiego mentoringu, który mógłby dodać odwagi. I po trzecie: sam system, który dla kobiet pozostaje mniej gościnny. Środowisko zarządcze to wciąż klub dżentelmenów, a wejście do niego wymaga „dania z siebie 200 proc.”, jak to określa jedna z ekspertek.
Do tego dochodzi jeszcze coś bardziej przyziemnego: logistyka życia. W polskich realiach to wciąż kobieta częściej odpowiada za dzieci, dom, opiekę. I choć różnica powoli się zaciera, to jednak liczby są jednoznaczne: 59 proc. kobiet i tylko 33 proc. mężczyzn miało w karierze problemy z godzeniem pracy z wychowywaniem dzieci.
Aż 69 proc. matek i 73 proc. ojców mówi, że nie mogą w pełni uczestniczyć w życiu dziecka. Dla kobiet często oznacza to konieczność rezygnacji z zawodowych ambicji - nie dlatego, że ich nie mają, ale dlatego, że po prostu muszą wybierać.
Tymczasem polityki różnorodności, równości i inkluzji, choć bardziej obecne na sztandarach niż jeszcze dwa lata temu, coraz rzadziej są realnie odczuwane przez pracowników. Gdy czasy robią się trudne, priorytety się zmieniają z „równości szans” na „liczby w Excelu”. Spory zwrot w tej kwestii zrobiły też Stany Zjednoczone, gdzie Donald Trump dał jasno do zrozumienia, że nie ma już miejsca na tego typu inicjatywy.
Czy zatem kobiety są mniej ambitne? One raczej po prostu inaczej kalkulują. Wiedzą, że sukces to nie tylko tytuł, ale też zdrowie psychiczne, czas dla rodziny i życie poza firmą. I choć Hays pokazuje, że droga do zarządu wciąż jest dla kobiet zbyt stroma, to jednocześnie widać, że coraz więcej z nich ma świadomość tej sytuacji i zaczynają szukać sposobów, by dostać się tam inną drogą.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj