Sprawa o alimenty a praca dorywcza
Aneta (imię zmienione) samotnie wychowuje trójkę dzieci. Kobieta podzieliła się ze mną swoim doświadczeniem. Otóż postanowiła wytoczyć byłemu mężowi sprawę o podwyższenie alimentów.
Te przyznane podczas rozwodu stały nieadekwatne do współczesnych kosztów życia. Wynosiły ok. 2000 zł na trójkę dzieci w sytuacji, gdy były mąż Anety zarabiał ok. 10-krotność tej sumy.
Kobieta partycypowała w utrzymaniu dzieci, mając dochody wyłącznie z prac dorywczych. Ich częste choroby znacznie utrudniały jej bowiem podjęcie stałego zatrudnienia.
Pracując dorywczo, moja rozmówczyni nie robiła niczego imponującego. Najmowała się mianowicie do sprzątania domów na godziny. Wypracowywała w ten sposób zarobek zbliżony do płacy minimalnej.
Nieprzyznanie się w sądzie do nieujawnionych dochodów to składanie fałszywych zeznań
Jedną z podstawowych kwestii w sprawach o podwyższenie alimentów jest wykazanie własnych dochodów. Aneta uznała, że najlepsze w jej sytuacji będzie zadeklarowanie, że nie pracuje.
Kierowała się tym, że nikt oficjalnie jej nie zatrudniał, a więc zarobek ze sprzątania stanowił nieujawnione w zeznaniu podatkowym źródło dochodów.
Ponadto stwierdziła, że powiedzenie w sądzie, że nie zarabia, będzie dla niej korzystniejsze, gdyż w ten sposób zwiększy szansę na otrzymanie wyższych alimentów.
Adwokat reprezentujący moją rozmówczynię odwiódł ją jednak od tego planu. Wyjaśnił kobiecie, że takie postawienie sprawy stanowiłoby składanie fałszywych zeznań, za co mogłyby grozić jej poważne konsekwencje.
Utrzymywanie dzieci jest obowiązkiem obojga rodziców
W związku z tym prawnik przekazał bohaterce artykułu, że jeśli wbrew prawdzie powie w sądzie, że nie pracuje, może zostać pouczona w tej sprawie, zwłaszcza jako młoda i zdrowa osoba.
Adwokat wyjaśnił Anecie, że jeśli jej były mąż sporo zarabia, podwyższenie alimentów jest realne także wtedy, kiedy zadeklaruje ona dochody.
Wreszcie uspokoił ją, mówiąc, że w jego ocenie nie będzie miała kłopotów, przyznając przed sądem, że dysponuje zarobkiem z pracy, w której nikt oficjalnie jej nie zatrudnia.
Choć teoretycznie zajęcie Anety mogłoby zostać zakwalifikowane jako działalność gospodarcza i podlegać z tego tytułu składkom ZUS i podatkom, prawdopodobieństwo, aby w toku postępowania zostało w tej sprawie złożone stosowne zawiadomienie, w ocenie adwokata było znikome.
Przypadek kobiety pokazuje, że samotne matki deklarujące się jako bezrobotne niekoniecznie nimi są
Ostatecznie sprawa Anety zakończyła się dla niej pozytywnie. Wcale jednak nie musiało tak być. Składanie przed sądem fałszywych zeznań stanowi bowiem przestępstwo.
Grozi za nie kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. W porównaniu z tym przyznanie się do pracy na czarno rodzi nieporównywalnie mniej poważne konsekwencje.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj