Status w związku na platformie Marka Zuckerberga wciąż budzi zaciekawienie
Wszyscy wiemy, że Facebook odgrywa obecnie coraz mniejszą rolę w porównaniu z Instagramem, TikTokiem czy X.
Jednym z drobiazgów, jaki różni ten serwis społecznościowy od innych, jest możliwość podzielenia się na nim statusem w związku. A śledzenie wybranych profili, choćby tylko naszych znajomych, niekiedy wiedzie do ciekawych wniosków.
Wydawałoby się, że sprawa jest banalna: żonaci mężczyźni i zamężne kobiety zaznaczają opcję „w związku małżeńskim”, ci w niesformalizowanych relacjach „w związku”, a pozostali wybierają pole „wolny/a”.
Rzecz jasna, nie każdy dba o aktualność tych danych, zwłaszcza gdy posiada konto od lat. Chodzi jednak o coś innego. Otóż czasem można natrafić na aktualizowane na bieżąco profile osób dzielących się udanym życiem z drugą połówką, które mimo to zaznaczają status „wolny/a”.
Określenie „związek” jest ograniczające. Status „wolny/a” może wyrażać autonomię w udanym życiu osobistym
Jasna sprawa, że taki wybór czasem sygnalizuje otwartość na inną relację, nawet mimo bycia małżonkiem czy partnerem. Wydaje się jednak, że w równym stopniu odzwierciedla obecne trendy dotyczące postrzegania związków. No właśnie: związków. Opisujący je język zawiera wiele słownych potworów.
„Związek” kojarzy się z tym, że ten, kto w nim jest, pozostaje związany, a więc pozbawiony wolności. Sformułowania używane przez Kościół katolicki wcale nie brzmią lepiej. Zgodnie z jego nauczaniem męża i żonę ma spajać „węzeł małżeński”.
Tymczasem współczesna, pozytywna wizja małżeństwa, wyznaczona przez psychologię humanistyczną, kładzie nacisk na wolny wybór człowieka we wszelkich decyzjach. Zgodnie z nią relacja z drugą osobą nie jest ograniczeniem wolności, a krokiem odzwierciedlającym tę wartość.
I wydaje się, że właśnie to przekonanie eksponują ci, którzy drwiąc sobie z rubryczek na Facebooku, pokazują na nim jednocześnie, że małżeństwo utwierdza je w autonomii, nie zaś ogranicza swobodę decyzji.
Niefortunne słownictwo i semantyka „związania” czy „węzłów” pewnie jeszcze długo z nami zostanie. Warto jednak zdobyć się na refleksję, że nie służą one budowaniu dobrego wizerunku małżeństwa. A jeśli jako naród chcemy przetrwać, powinno nam na tym zależeć.
Ciekawie ujął to przed laty amerykański filozof Allan Bloom, przekonując, że „związek jest szary, bezpostaciowy, sugeruje pewien projekt, próbny i bez zadanej z góry treści”.
Z kolei nasz polski podcaster, Martin Lechowicz, w znanym cyklu audycji zaproponował koncepcję relacji ujętą w słowach „zajęty, ale wolny”. I ona również całkiem nieźle ujmuje sedno przedstawionego problemu.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj