1. Home -
  2. Moto -
  3. Absurd na polskich drogach. To rozwiązanie pomogłoby wielu kierowcom, a działa tylko w niektórych miastach

Absurd na polskich drogach. To rozwiązanie pomogłoby wielu kierowcom, a działa tylko w niektórych miastach

Niedawno musiałem udać się do Katowic, do których mam - poza godzinami szczytu - nieco ponad godzinę drogi samochodem. Podczas jazdy kilka razy "nadziałem się" na pomarańczowe światło, które zmieniło się tuż przed moją maską. Co wtedy robić? Przeskakiwać przez skrzyżowanie, czy hamować awaryjnie ryzykując wpadnięcie w poślizg? Nie mielibyśmy takich rozterek, gdyby na każdych światłach były zainstalowane sekundniki.

Marcin Szermański04.12.2025 13:58
Moto

Kłopotliwy problem

Jechałem akurat krajową jedynką, która w wielu miejscach pozwala na jazdę z dozwoloną prędkością do 90 km/h. Nie jest to więc teren zabudowany, ale nie jest też typowa droga szybkiego ruchu czy tym bardziej autostrada, gdyż przecina wiele miejscowości z kolizyjnymi skrzyżowaniami. W godzinach szczytu oznacza to niemałe korki.

Takich sporych skrzyżowań z sygnalizacją świetlną - licząc od Katowic na południe - jest całkiem dużo. Wyobraź sobie, że jedziesz sobie z dozwoloną prędkością, a na ok. 20-30 metrów przed maską zielone światło zmienia się na pomarańczowe. Wyhamujesz przed światłami, czy nie? A czy jeśli masz szansę, to czy nie wpadniesz w poślizg? A może po prostu bezpieczniej po prostu "przeskoczyć" skrzyżowanie na wczesnym pomarańczowym?

Żadna z tych opcji nie jest optymalna. Oczywiście takich rozterek nie ma w terenie zabudowanym, gdzie jadąc przepisowo do 50 km/h jest o wiele większa szansa na reakcję i zatrzymanie się przed pasami (o ile światło nie zmieni się na pomarańczowe bezpośrednio przed maską pojazdu). Ktoś powie, że trzeba wolniej jeździć, ale przecież na drodze z limitem do np. 70 czy 90 km/h jazda z dwukrotnie mniejszą prędkością stwarza dodatkowe niebezpieczeństwo. A istnieje prosty sposób, aby ograniczyć ten problem.

Sekundniki wybawieniem

Wystarczy zamontować sekundniki na sygnalizacji świetlnej. Dzięki nim kierowcy z daleka widzą, ile jeszcze będzie świeciło się zielone światło i w razie czego zacząć spokojne hamowanie z odpowiednim wyprzedzeniem. Działa to też w drugą stronę: kierowca oczekujący na zielone światło widzi, za ile sekund czerwone zmieni się na pomarańczowe, a następnie na zielone. Może na czas przygotować się do jazdy i nie "zaspać".

Sekundniki mogą więc wpływać nie tylko na zwiększenie bezpieczeństwa na drogach publicznych, ale też na polepszenie płynności ruchu ulicznego w zakorkowanych centrach miast. A przecież niemal każde średniej i dużej wielkości miasto w Polsce dosłownie stoi w godzinach szczytu.

System ten działa (na przynajmniej niektórych skrzyżowaniach) w takich miastach jak Szczecin, Wrocław, Zabrze czy Opole. Wadą tego rozwiązania jest to, że sekundniki mogą być montowane tylko przy sygnalizacji o stałych cyklach świateł. Jeśli światła działają w trybie adaptacyjnym lub zmiennoczasowym (częste w dużych miastach), odliczanie staje się niewiarygodne. Poza tym nie brakuje opinii, że tak naprawdę sekundniki mogą zachęcać do szybszej jazdy, tj. do nagłego przyspieszania przed skrzyżowaniem, żeby zdążyć na zielonym w ostatnich kilku sekundach.

Jak dla mnie system ten ma sens i powinien być zastosowany wszędzie tam, gdzie mógłby prawidłowo funkcjonować.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi