1. Home -
  2. Prywatność i bezpieczeństwo -
  3. Szef Ryanair beszta Unię Europejską: dlaczego nie zestrzeliwujecie tych dronów?

Szef Ryanair beszta Unię Europejską: dlaczego nie zestrzeliwujecie tych dronów?

Michael O’Leary, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących polityki bagażowej swojej linii, tym razem postawił sprawę zdecydowanie poważniej. Rozłożył na czynniki pierwsze działania (lub ich brak) Unii Europejskiej wobec rosyjskich dronów, które coraz częściej zakłócają ruch lotniczy.

Drony nad Europą – więcej niż incydenty bagażowe

CEO Ryanair powołuje się na wydarzenia związane z naruszaniem przestrzeni powietrznej, których w ostatnim czasie było naprawdę sporo. Przypomnijmy kilka z nich. W nocy z 9 na 10 września kilkanaście rosyjskich dronów naruszyły polską przestrzeń – część została zestrzelona, niektóre zostały odnalezione wiele dni później.  8 i 13 września rosyjskie drony wtargnęły w przestrzeń rumuńską. 19 września trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 naruszyły estońską przestrzeń. W ten sam dzień dwa rosyjskie myśliwce pojawiły się w okolicach platformy Orlen Petrobaltic na Bałtyku. 22 września kilka dronów pojawiło się nad Danią. To samo w Norwegii, nad Oslo. Efekt – zamknięcie lotnisk. 2 października lotnisko w Monachium było zamknięte przez kilka godzin z powodu niezidentyfikowanych dronów w okolicach lotniska.

Dużo tego, a będzie jeszcze więcej – nie łudźmy się, że będzie inaczej. Nie dziwią zatem obawy O’Leary’ego – ruch lotniczy jest bezpośrednio zagrożony. Zarówno ze strony biznesowej, czyli przez wstrzymywanie ruchu, jak i w kwestiach bezpieczeństwa. Jego retoryka jest bardzo prosta: „Jeśli rosyjski samolot wojskowy narusza przestrzeń NATO, zostaje przechwycony – czemu jest inaczej z dronami?”.

Rozwiń

Drony mają być strącane – ma to odstraszać, bo w przeciwnym razie problemy będą się powtarzać. „To jest destrukcyjne, wzywamy do podjęcia działań” – mówi O’Leary w kontekście zakłóceń ruchu lotniczego. CEO irlandzkiego przewoźnika nie pokłada jednocześnie nadziei w tzw. „ścianie dronowej”, którą forsuje wiele państw Unii Europejskiej, w tym Polska. Inicjatywa została poparta również przez przewodniczącą KE, Ursulę von der Leyen. Nie ma co się dziwić - O’Leary słusznie zauważa, że „drone wall” nie zatrzyma dronów, które zostaną uruchomione z terytorium państw Unii Europejskich.

Mniej ciasteczek i herbatek, więcej realnych działań

O’Leary nie ogranicza się do kwestii czysto technicznych w kontekście pomysłów walki z dronami. Uderza również bezpośrednio w osoby znajdujące się na szczytach władzy. Liderzy Unii Europejskiej to ludzie „siedzący przy herbacie i ciastkach”. Cały czas jest więcej rozmawiania, wyrażania solidarności, wsparcia, słownego sprzeciwu, ubolewania, a realnego działania nie widać.

Wcale się nie dziwię, bo wiele osób ma takie same odczucia. Być może popadamy w zbytni dramatyzm, ale jednocześnie nie widzę powodów, dla których mielibyśmy siedzieć cicho i przyklaskiwać wszelkim propozycjom UE. Nie uprawiajmy bezkrytycznej propagandy sukcesu. Unia Europejska boryka się z wieloma problemami. Najlepsze, co możemy dla siebie zrobić, to nie jej idealizowanie, nie nawoływanie do jej zniszczenia, a dostrzeganie błędów tam, gdzie są.

Ale chwila, mamy teraz strącać wszystko, co lata, i (nie) wiemy, czym jest? No… tak, a co? Gdzie wady? Mamy patrzeć jak drony zakłócają nasz spokój, nasze życie codziennie, nasz ruch lotniczy? Polska dała już przykład – nie postulaty, a faktyczne zestrzelenie dronów. Była to decyzja słuszna. Jedyne, co jest do dopracowania, to sam system strącania takich dronów. Drony samoróbki nie zasługują na zestrzeliwanie rakietami za grube miliony.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi