1. Home -
  2. prawo-karne -
  3. Telegazeta nie tylko łączy zerwane więzi, ale bywa też narzędziem więziennej grypsery

Telegazeta nie tylko łączy zerwane więzi, ale bywa też narzędziem więziennej grypsery

Opublikowany przed kilkoma tygodniami na łamach Bezprawnika artykuł o ukrytej roli Telegazety, cieszył się wielką popularnością. Czytelnicy zwracali nam jednak uwagę, że teletekst był w przeszłości wykorzystywany w mniej nobliwych celach, niż kontakt z bliskimi. 

Jakub Kralka20.09.2019 17:33
prawo-karne

Kara pozbawienia wolności ma co do zasady za zadanie odseparować skazańca od reszty społeczeństwa. Jednakże już w poprzednim artykule wyjaśniliśmy, że skala tego odseparowania jest bardzo dyskusyjna i generalnie więźniowe nie są całkowicie oddzieleni od takich atrakcji jak telewizja, komputer, a czasami nawet telefon komórkowy.

Telegazeta jako narzędzie komunikacji

W poprzednim artykule wskazywaliśmy, że - wydawałoby się martwa - technologia teletekstu znalazła swoje dodatkowe zastosowanie. Jest narzędziem komunikacji pomiędzy więźniami, a ich rodzinami. Czytelnicy Telegazety TVP1 wysyłają SMS-y do redakcji teletekstu, które następnie publikowane są w formie ogłoszeń. Jednak obok tradycyjnego "Sprzedam Opla" i "Pan pozna panią" możemy znaleźć bogate relacje życia rodzin, które od mężów oddzielają kraty.

Nasi czytelnicy historię opisaną w artykule szybko zaczęli rozbudowywać o własne doświadczenia. Wskazywano między innymi, że przez długie lata podobnym łącznikiem między rodzinami a więźniami były programy w stacjach muzycznych, gdzie początkowo widzowie wysyłali SMS-y z życzeniami. Te jednak szybko przerodziły się w miejsce komunikacji więźniów z rodzinami.

Ale nie tylko rodzinę łączy z więźniami Telegazeta

Jak jednak donosili komentujący nasz artykuł, Telegazeta więzienna wcale nie jest taka niewinna, a pod "Julka poszła do szkoły" może się kryć coś więcej, niż troska o wykształcenie i staranną edukację pociechy. Przez długi czas Telegazeta była bowiem narzędziem komunikacji przestępczego światka i szeroko rozumianej "grypsery".

Proceder jest znany od lat. Już w 2002 roku o sprawie donosiły w internecie "Wirtualne Media".

Również w 2005 roku do tematu powracała Gazeta Wyborcza. Tak w tamtym czasie relacjonował to Bankier.pl:

W tamtym czasie komunikacja z więźniami odbywała się zresztą również innymi ścieżkami - ponoć w 2005 roku został nadany pierwszy "gryps" drogą radiową (lub przynajmniej pierwszy, który jako taki zidentyfikowano).

Zarówno z redakcją Telegazety, jak i z rozgłośniami radiowymi prowadzono w minionych latach rozmowy "wychowawcze", które sprowadzały się do proszczenia o to, by uniemożliwiać więźniom komunikację z zewnętrznym światem - szczególnie przestępczym. Jak powszechnie wiadomo, taka komunikacja może mieć bowiem istotny wpływ na kształt pozawięziennej rzeczywistości - inspirować nowe czyny bezprawne czy wpływać na składane zeznania. ""A jak ja mam odróżnić młodzieżowy slang od więziennego grypsu?" - pytał kierownik jednej z radiostacji.

Telegazeta istotnym problemem?

Problem więźniów i Telegazety nie jest więc zjawiskiem nowym. Natomiast oczywiście aktualność tego zjawiska może zaskakiwać w kontekście popularności tego "medium" w ostatnich latach. Nie dziwi zatem, że polskie więziennictwo na przestrzeni lat próbowało ograniczać skazanym dostęp do Telegazety. Na przykład poprzez wstawianie do cel telewizorów - owszem - ale bez pilotów.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi