Umowa UE-Indie bardzo się różni od tej zawartej z Mercosurem
Po zamieszaniu związanym z podpisaniem umowy o wolnym handlu pomiędzy Unią Europejską a południowoamerykańskim Mercosurem wydawać by się mogło, że takich umów na jakiś czas wystarczy. W międzyczasie jednak Wspólnota negocjowała jeszcze jedną. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że dużo ważniejszą. Mam na myśli umowę UE-Indie. We wtorek dowiedzieliśmy się, że strony zakończyły właśnie negocjacje.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen skomentowała ten sukces za pomocą dość typowych formułek. Mówiła o zapisaniu się w historii, pogłębieniu partnerstwa między największymi demokracjami świata oraz stworzeniu strefy wolnego handlu dla dwóch miliardów ludzi. W podobnym tonie wypowiadał się premier Indii Narendra Modi:
Stworzyliśmy strefę wolnego handlu dla 2 miliardów ludzi, co przyniesie korzyści gospodarcze obu stronom. Daliśmy światu sygnał, że współpraca oparta na zasadach wciąż przynosi znakomite rezultaty.
Oczywiście to nie koniec procesu przyjmowania umowy. Indie zapewne poradzą sobie z ratyfikacją szybko. Unia Europejska musi najpierw przetłumaczyć jej tekst na wszystkie języki urzędowe, a później zyskać aprobatę poszczególnych państw członkowskich. Wykluczenie Parlamentu Europejskiego z procesu decyzyjnego miało już miejsce w przypadku umowy z Mercosurem. Teoretycznie jednak Komisja powinna wnioskować także w tym organie o przyjęcie porozumienia z Indiami.
Co jednak dokładnie zostało wynegocjowane? Unia Europejska zyskuje stopniowe znoszenie przez Indie ceł na import kluczowych europejskich towarów. W przypadku samochodów docelowo spadną ze 110 proc. do zaledwie 10 proc. W większości znikną także cła 44 proc. na maszyny, 22 proc. na chemikalia, 11 proc. na produkty farmaceutyczne i 45 proc. na oliwę z oliwek. Z polskiej perspektywy interesujące wydaje się planowane obniżenie stawek podatku na alkohole ze 110-150 proc. do 20-45 proc. w zależności od rodzaju trunków. Ogólnie Indie mają obniżyć cła na nawet 97 proc. europejskiego eksportu.
W zamian zyskują otwarcie unijnego rynku na niektóre konkretne produkty rolne. Unia ma wprowadzić kontyngenty na mięso baranie i kozie, kukurydzę cukrową, winogrona, ogórki, suszoną cebulę, rum z melasy i skrobi. Wynegocjowano także znany z umowy z Mercosurem mechanizm ochronny na wypadek, gdyby indyjskie towary jednak zalały unijne rynki w niekontrolowany sposób. Liberalizacja wymiany handlowej pomiędzy UE a Indiami nie obejmuje także szczególnie wrażliwych towarów, takich jak wołowina, drób, mleko w proszku, etanol, czosnek, ryż i cukier.
Tym razem Polska może rzeczywiście zyskać, a obawy mają przede wszystkim indyjscy rolnicy
Informacje o umowie UE-Indie nie potwierdzają tezy o całkowitym wyłączeniu z niej rolnictwa na ostatniej prostej. Tym razem jest to jednak to dobra wiadomość. Tak się bowiem składa, że to Europejczycy są tutaj stroną, która potencjalnie zyskałaby w tym sektorze więcej na daleko posuniętej liberalizacji. Prawdę mówiąc, to indyjscy rolnicy obawiali się potencjalnych skutków zniesienia barier w imporcie żywności z Europy. Powód jest prosty: nawet połowa mieszkańców Indii utrzymuje się z rolnictwa, które nie jest jeszcze tak rozwinięte jak unijne, pomimo istnienia lokalnego systemu dopłat.
Nie da się także ukryć, że jeśli chodzi o import żywności z Indii, to Polacy nie mają większych powodów do obaw. Być może zagrożenie poczują producenci ogórków i cebuli, ale nie ma się co oszukiwać: produkty z Indii już trafiają na nasz rynek dzięki żądzy zysku dużych sieci handlowych. Baranina i kozina nie są w Polsce specjalnie popularne. Rum to raczej alkohol dla koneserów. Nasz kraj jest trzecim co do wielkości producentem kukurydzy cukrowej w UE, ale i tak importujemy ją na potęgę, bo nie jesteśmy w stanie własną produkcją zaspokoić krajowego zapotrzebowania.
Dotychczasowy bilans handlowy Polski z Indiami był ujemny, ale podpisanie umowy o wolnym handlu daje realne perspektywy na poprawę takiego stanu rzeczy. W przypadku tej z Mercosurem nawet długofalowe prognozy Komisji Europejskiej jednoznacznie sugerują, że praktycznie nie wpłynie ona na polską gospodarkę. Przy czym z państwami Ameryki Południowej mamy przytłaczającą przewagę importu nad eksportem. To również raczej się nie zmieni.
Oczywiście głównym beneficjentem umowy będzie zachodnioeuropejski przemysł. W szczególności należy tutaj wskazać na producentów samochodów, którzy desperacko potrzebują nowych rynków zbytu po tym, jak wyhodowali sobie konkurencję z Chin na własnej technologii i wyprowadzaniu produkcji poza Europy. Teraz europejska motoryzacja nie nadąża za chińskimi markami. Umowa UE-Indie jest w tym wypadku bardziej perspektywiczna od tej z Mercosurem. O ile w Ameryce Południowej chińskie samochody mają się znakomicie i powoli uzyskują rynkową dominację, o tyle w Indiach napotykają opór ze strony tamtejszych władz.
W dzisiejszej rzeczywistości geopolitycznej dywersyfikacja rynków zbytu i w ogóle partnerów handlowych to dobra strategia. Europa jest do tego w pewnym sensie zmuszona dekadami własnych zaniechań i błędnych decyzji. Indie są jednak dobrym wyborem. To najludniejsze państwo świata liczące sobie ok. 1,4 mld mieszkańców. Są też gospodarką, która szybko się rozwija i zarazem wydobywa się z szeroko rozumianej biedy. Taki stan rzeczy oznacza ogromny głód konsumpcji, który może częściowo zaspokoić właśnie import produktów wysokiej jakości z Europy.
W świecie zdominowanym przez USA i Chiny, dobre relacje z Indiami oraz państwami Ameryki Południowej w rodzaju Brazylii mogą stanowić swego rodzaju zabezpieczenia na wszelki wypadek. Wizja świata wielobiegunowego zapewne się prędzej niż później ziści. Postępująca dezintegracja amerykańskiej hegemonii zapewne tylko przyspieszy ten proces. Indie są naturalnym kandydatem na jeden z "biegunów", podobnie jak Unia Europejska. Lepiej więc w miarę możliwości trzymać się razem. W tym kontekście warto wspomnieć o zawarciu partnerstwa w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony. Indie mogą być niechętne do dalszych zakupów zbrojeniowych w Rosji ze względu na wątpliwą jakość tamtejszego sprzętu. Europa powinna wykorzystać tę okazję.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj