MF nie podoba się, że Polacy mogą iść walczyć o swoje przed sądem

Finanse Państwo Dołącz do dyskusji
MF nie podoba się, że Polacy mogą iść walczyć o swoje przed sądem

Znajdująca się na etapie konsultacji pomiędzy poszczególnymi resortami ustawa frankowa budzi obawy Ministerstwa Finansów. Uproszczenie procedur może zniechęcać do zawierania ugody z bankiem. Przegrane procesy pomniejszą dochody banków, a to wpłynie na dochody państwa z CIT. Nie lepiej byłoby zagryźć zęby i dać sądom posprzątać bałagan, który to władza wykonawcza zafundowała nam swoją biernością?

Uproszczenie postępowania w sprawach frankowych to rzeczywiście spore zmartwienie dla banków

Na dobrą sprawę należałoby pochwalić obecny rząd za to, że stara się jednak w jakiś sposób ułatwić Frankowiczom dochodzenie swoich praw przed sądami. Owszem, ktoś dostatecznie złośliwy mógłby dojść do wniosku, że dzieje się tak dlatego, że sprawy frankowe dławią sądy. Pozwów jest naprawdę dużo, sprawy są skomplikowane. Sądów okręgowych mamy zaś w Polsce zaledwie 47. Politycy przez lata kazali Frankowiczom iść do sądów, więc ci poszli. W lutym 2025 roku toczyło się około 250 tys. takich spraw.

Specjalna ustawa frankowa mająca uprościć postępowanie wydawała się więc koniecznością. Rzeczywiście, takowa jest przygotowywana. Przyniesie powodom całkiem sporo korzyści. Umożliwi wstrzymanie obowiązku spłaty rat przez konsumenta z chwilą doręczenia bankowi pozwu. Rozszerzy możliwość orzekania na posiedzeniach niejawnych. Umożliwi przesłuchiwanie stron na piśmie oraz świadków podczas zdalnych posiedzeń sądowych.

Ustawa zlikwiduje też limit czasowy w odniesieniu do zarzutu potrącenia. Przyzna także referendarzom sądowym prawo do umarzania postępowań w razie cofnięcia pozwu albo apelacji. Wreszcie: w sprawach frankowych w drugiej instancji sądy częściej będą orzekać w składzie jednego sędziego. W tym momencie warto zauważyć, że niektóre z tych pomysłów można by z powodzeniem zastosować także przy innego rodzaju sprawach sądowych.

Brzmi zbyt pięknie, by było prawdziwe? W pewnym sensie tak, bo na pewne niedogodności związane z uchwaleniem propozycji Ministerstwa Sprawiedliwości zwraca uwagę Ministerstwo Finansów. Resort ten w swojej opinii do projektu zauważył, że ustawa frankowa może zniechęcić Frankowiczów do zawierania ugód z bankami. Byłby to niepożądany obrót sprawy z punktu widzenia interesów fiskalnych państwa.

Ustawa frankowa nie powinna wiele zmienić w kwestii dochodów państwa z CIT

Z pewnością znajdą się osoby zastanawiające się teraz, co ma jedno do drugiego. Ugoda z bankiem stanowi alternatywę dla składania pozwu właśnie dlatego, że eliminuje konieczność przechodzenia drogi przez mękę w postaci postępowania sądowego. Nie chodzi w końcu o samą szansę na wygraną. W 2024 r. aż 97 proc. spraw frankowych zakończyło się unieważnieniem umowy w całości. Skoro zaś postępowanie będzie szybsze i prostsze, to zawarcie ugody wyraźnie traci na atrakcyjności.

Więcej postępowań procedowanych przed sądami to dla banków więcej porażek i więcej unieważnionych umów. Ministerstwo Finansów jest przekonane, że nie pozostanie to bez wpływu na rozliczenia przez banki podatku CIT oraz jego efektywność. Akurat sektor bankowy to jedna z tych branż, w których osoby prawne działające w Polsce sumiennie płacą podatek dochodowy, zamiast wyprowadzać go za granicę. Z samej opinii Ministerstwa Finansów wynika jednak, że dla Fiskusa w pewnym sensie na jedno wychodzi.

Należy bowiem pamiętać, że w przypadku zawieranych ugód, banki mają możliwości pomniejszenia dochodu do opodatkowania o równowartość umorzonych klientom kredytów mieszkaniowych (np. przy zawarciu ugody), na podstawie znowelizowanego rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 11 marca 2022 r. w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe.

Owszem, banki mogą pomniejszać swój dochód o kwotę umorzonych w ramach umowy kredytów mieszkaniowych. Równocześnie unieważnienie im tej samej umowy wyrokiem sądu automatycznie oznacza dla nich stratę. Wydaje się więc, że tak czy owak, dochody państwa z tytułu CIT zostaną uszczuplone. Ustawa frankowa co najwyżej przyspieszy proces uzyskiwania prawomocnych rozstrzygnięć, co powiększy koszty po stronie banków.

W tej sytuacji wydaje się, że rząd nie powinien się obawiać o sytuację instytucji, które wciskały swoim klientom umowy zawierające klauzule abuzywne, a więc niezgodne z prawem. Właśnie dlatego przytłaczająca większość zakwestionowanych umów kończy unieważniona przez sądy. Pokrzywdzonymi w tych sprawach są zwykli obywatele, którym władza ustawodawcza i wykonawcza przez długie lata odmawiała pomocy. Teraz rządzący mają przynajmniej szansę na zatarcie drobnej części złego wrażenia na sam koniec.