Wygląda na to, że resort pracy stara się trochę osłodzić przedsiębiorcom kontrowersyjną reformę PIP
Widmo przygotowywanej reformy PIP i przekształcania elastycznych form zatrudnienia w etaty jedną decyzją inspektora pracy spędza sen z oczu części polskich przedsiębiorców. Dotyczy to głównie tych, którzy unikają zatrudniania na umowach o pracę niczym przysłowiowy diabeł wody święconej. Nie da się jednak ukryć, że pozostali również mogą się poczuć niepewnie. W końcu decyzja wywołująca bardzo poważne skutki dla firmy oraz jej współpracownika może być podjęta na podstawie przesłanek podlegającej dość swobodnej ocenie.
Definicję stosunku pracy znajdziemy w art. 22 kodeksu pracy. Nie jest niestety idealna. Niektóre jej elementy nie budzą większej wątpliwości. Pozostaje jednak kwestia wykonywania pracy pod kierownictwem pracodawcy oraz wyznaczonego czasu. Gdyby tylko PIP mogła z wydać wiążącą interpretację indywidualną, która chroniłaby pracodawcę w taki sam sposób, jak podatkowa chroni podatnika!
Tak się składa, że właśnie takie rozwiązanie stanowi jeden z elementów przygotowywanej reformy. Przedsiębiorca mógłby się zwrócić do inspektora pracy o legalność konkretnej umowy B2B jeszcze zanim dojdzie do jakiejkolwiek kontroli. Podobnie jak w przypadku wniosków o indywidualną interpretację podatkową, wysyłalibyśmy wniosek wraz ze szczegółowym opisem stanu faktycznego. Inspektor stwierdzałby, czy taka umowa jest zgodna z obowiązującym prawem. Mógłby również stwierdzić, że mamy do czynienia ze stosunkiem pracy.
Zalety z punktu widzenia przedsiębiorcy są takie, że uzyskanie pozytywnej interpretacji chroniłoby go na wypadek przeprowadzenia w jego firmie faktycznej kontroli. Co jednak w sytuacji, gdyby inspektor pracy stwierdził, że w danym przypadku należałoby zastosować stosunek pracy? Muszę przyznać, że w tym momencie zaczynają się kłopoty.
Wiążące interpretacje PIP przydałyby się nawet jako zabezpieczenie przed powództwem o ustalenie stosunku pracy
Zdaniem części ekspertów, wiążące interpretacje PIP to pułapka zastawiona na przedsiębiorców. Skąd tak drastyczna teza? Odpowiedź jest dość oczywista: wnosząc o interpretację indywidualną w sprawie konkretnej umowy B2B, przekazujemy Państwowej Inspekcji Pracy informacje, które ta może potencjalnie wykorzystać przeciwko nam. Mogłoby się tak zdarzyć, jeśli rzeczywiście okaże się, że niezgodnie z prawem unikamy zatrudnienie na umowie o pracę.
Trzeba jednak pamiętać, że reforma PIP tak naprawdę wciąż się kształtuje. O planach wprowadzenia mechanizmu występowania o interpretację w sprawie zawartej umowie dowiedzieliśmy się stosunkowo niedawno. Oznacza to tyle, że wciąż istnieje możliwość ulepszenia tej propozycji. Wystarczyłoby zapewnić przedsiębiorcy wnioskującemu o wydanie interpretacji jakiegoś czasu na realizację "zaleceń" PIP co do umowy będącej jej przedmiotem. Możemy na przykład dać mu miesiąc na zawarcie z pracownikiem umowy o pracę bez narażania się na przykre konsekwencje jej przekształcenia.
Równocześnie nie da się ukryć, że sama możliwość zapytania PIP o zgodność z prawem zawartej umowy stanowiłaby krok w stronę ograniczenia wspomnianej przeze mnie niepewności co do stosowania obowiązującego prawa w praktyce. Nie ma się co oszukiwać: lepiej mieć wiążącą interpretację w ręku, niż ryzykować przekształcenie umowy w etat z dnia na dzień oraz borykanie się rozbieżnościami w orzecznictwie sądów pracy.
Nie jest też tak, że PIP nie będzie miało narzędzi, by wykryć fikcyjne samozatrudnienie. Niedawno wspominałem na Bezprawniku, że może nim być KSeF. Firmy już teraz zlecają zewnętrznym partnerom audyty umów cywilnoprawnych. Gdyby oceniały, że ryzyko negatywnego rozstrzygnięcia w trakcie kontroli jest niskie, to nie wydawałyby niemałych pieniędzy na próby uprzedzającego zabezpieczenia swoich interesów.
Warto także wspomnieć, że nawet bez najbardziej kontrowersyjnego aspektu reformy wiążące interpretacje PIP mogą się przydać przedsiębiorcom. W końcu cały czas istnieje instytucja sądowego ustalenia stosunku pracy. Interpretacja mogłaby znacząco wzmocnić pozycję firmy w starciu z kontraktorem B2B, który domaga się uznania jego umowy za umowę o pracę.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj