- Bezprawnik -
- Prawo -
- Nawet 1000 funtów kary za puszczanie muzyki w autobusie w UK. Ale w Polsce też można dostać mandat
Nawet 1000 funtów kary za puszczanie muzyki w autobusie w UK. Ale w Polsce też można dostać mandat
Sytuacja, z jaką spotkał się chyba każdy z nas: jedziemy autobusem, a ktoś siedzący obok włącza na telefonie film lub muzykę, nie korzystając ze słuchawek. W teorii istnieją przepisy, które pozwalają na wymierzenie za to mandatu. W praktyce są jednak rzadko stosowane. Brytyjczycy wzięli się za tę sprawę na poważnie. Kara za hałasowanie w komunikacji publicznej wyniesie do 1000 funtów. W UK nad przestrzeganiem zasad będą czuwać wydelegowani do tego funkcjonariusze ds. bezpieczeństwa transportu.
Kara do 1000 funtów za hałas w brytyjskiej komunikacji publicznej
Szczegóły przedstawił m.in. „The Independent”, a cała inicjatywa legislacyjna dotyczy szeroko rozumianych zachowań antyspołecznych w komunikacji miejskiej, takich jak śmiecenie, palenie papierosów elektronicznych czy hałasowanie. Towarzyszy temu akcja społeczna pod nazwą „Share the journey, not the noise”.
Najciekawsza niewątpliwie jest kwestia hałasu. Elementem inicjatywy jest przypominanie pasażerom o konieczności korzystania ze słuchawek w trakcie używania przenośnych urządzeń elektronicznych. Akcja ma sprawić, że transport publiczny stanie się bardziej przyjazny pasażerom.
Czy w Polsce można słuchać muzyki i oglądać filmy w komunikacji publicznej?
Obecnie w naszym kraju nie ma ogólnokrajowego przepisu, w którym wprost byłaby mowa o zakazie włączania filmów i muzyki w autobusach czy w pociągach oraz o obowiązku korzystania ze słuchawek.
Kwestie te są jednak ujęte w regulaminach przewoźników. Niekiedy pojawiają się w nich bezpośrednio, ale zdarza się też, że występują w bardziej ogólnej formie, np. w postaci zakazu przeszkadzania w podróży innym pasażerom. To właśnie na podstawie regulaminu można dostać np. mandat za jedzenie w autobusie.
Mandat z art. 51 Kodeksu wykroczeń – do 500 zł, a w sądzie nawet 5000 zł
Nieodpowiednio zachowująca się osoba może również dostać mandat od policji lub straży miejskiej na mocy art. 51 Kodeksu wykroczeń, który dotyczy m.in. zakłócania porządku publicznego – w wysokości do 500 zł. Jeśli jednak dojdzie do odmowy przyjęcia mandatu, a sprawa trafi do sądu, grzywna może wynieść nawet 5000 zł – co odpowiada górnemu limitowi kary z Wielkiej Brytanii.
Martwe przepisy a rzeczywistość. Dlaczego za hałas w autobusie rzadko grozi kara?
Nieodpowiednio zachowujący się podróżny może zostać upomniany przez kierowcę lub kontrolera. Na mocy regulaminów mają oni prawo nakazać wyłączenie dźwięku bądź wyprosić taką osobę z pojazdu.
W praktyce jednak dzieje się to bardzo rzadko. Kierowcy nie dyscyplinują pasażerów, bo są skoncentrowani na drodze, a kontrolerzy skupiają się na sprawdzaniu biletów – i właśnie tego dotyczy większość tego, co wolno kontrolerom na mocy Prawa przewozowego. Kiedy ktoś włącza w autobusie film lub muzykę, pasażerowie zwykle muszą interweniować na własne ryzyko.
Także mandat na mocy Kodeksu wykroczeń to rzadko stosowane narzędzie, choć za zakłócanie ciszy można kogoś ukarać nie tylko w nocy. Wymaga to bowiem zatrzymania pojazdu i wezwania straży miejskiej lub policji, co powoduje ogromne utrudnienia w ruchu.
Brytyjskie przepisy w Polsce rozwiązałyby problem tylko częściowo
Choć wprowadzenie w Polsce przepisów wzorem Brytyjczyków wydaje się potrzebne, warto pamiętać, że rozwiązałyby one problem tylko częściowo.
Przecież w komunikacji miejskiej pasażerom często przeszkadzają też np. głośne rozmowy telefoniczne. Zanim doczekamy się takich regulacji, wyjściem z sytuacji zawsze jest więc kultura i zwykłe, ludzkie wyczucie.










