Niektórzy klienci wolą nie dostrzegać problemów, nawet jeśli są one ewidentne: nieszczelne silniki, nieudolnie naprawione blachy albo ślady korozji ukryte pod nowym lakierem. Dlaczego chcemy ubierania kłamstw w prawdę?
Mikołaj i psychologia „bezpiecznych” przebiegów mają ze sobą coś wspólnego
Jednym z najbardziej znanych zjawisk na motoryzacyjnym rynku wtórnym jest cofanie liczników np. z 400 tys. o połowę, ponieważ dla wielu kupujących przekroczenie psychologicznej granicy 200 tys. oznacza dramatyczny spadek zainteresowania. Tak jak dziecko wierzące nie zastanawia się, jak jowialny staruszek z brodą daje radę odwiedzić wszystkie domy w jedną noc, tak dorosły podbudowany przekonującą gadką handlarza skręcającego przebiegi wmawia sobie, że 15-letni samochód na bank ma przejechaną nie więcej niż stówkę.
Zgodnie z Kodeksem karnym (art. 286) oszustwo jest przestępstwem. Art. 306a. k.k. za zmianę wskazania drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingerowanie w prawidłowość jego pomiaru przewiduje karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Wymiana drogomierza jest dopuszczalna, ale właściciel lub posiadacz pojazdu, który się na to zdecydował, musi w dwa tygodnie od dnia wymiany przedstawić pojazd w stacji kontroli pojazdów w celu dokonania odczytu licznika.
Ogłoszenia motoryzacyjne powinniśmy czytać między wierszami
W ogłoszeniach używanych aut pojawiają się zwroty dla niewtajemniczonych brzmiące neutralnie, ale w rzeczywistości zwiastujące zmartwienia.
„Wnętrze z normalnymi śladami użytkowania” powinno zapalić w głowie czerwoną lampkę, tak samo jak „opony wystarczające spokojnie na kolejny sezon” maskujące zużyty, nienadający się do eksploatacji bieżnik. „Klimatyzacja do nabicia” często oznacza, że układ jest w fatalnym stanie i wymaga kosztownej naprawy. „Silnik wymagający regulacji” może sygnalizować rozległą awarię, a nie tylko potrzebę dopieszczenia parametrów.
Bywa że zwroty „do poprawek lakierniczych” czy „lakier do korekty” ukrywają paletę blacharsko-lakierniczych problemów kosztownych na kilkanaście tysięcy złotych. Przebiegli klienci zabierają na oględziny czujniki grubości lakieru, próbując wychwycić nieudolne naprawy po tzw. dzwonach. Niestety wykrycie absolutnie wszystkich problemów przed zakupem jest potwornie trudne.
Próba kupna samochodu bez wad za 20 tys. przypomina porywanie się z motyką na słońce
Handlarze samochodów doskonale wiedzą, że najważniejsze jest przyciągnięcie klienta na miejsce, a potem „doprowadzenie do transakcji”. Z biznesowego punktu widzenia dla dobra sprawy w ogłoszeniu lepiej oszczędnie gospodarować prawdą.
Kupujący działają na swoją niekorzyść, napędzani emocjami i wizją idealnego samochodu mimo budżetu 10, 20 czy 30 tysięcy niepozwalającego na zakup auta bez skaz. Za wszelką cenę chcą uwierzyć, że trafili na wyjątkową okazję i wbrew pozorom da się to zrozumieć. Po miesiącach, a czasem latach odkładania pieniędzy, potrzebujemy uzasadnienia dla tak dużego wydatku, więc ignorujemy sygnały ostrzegawcze i racjonalizujemy nawet oczywiste nieprawidłowości. Wolimy dopasować rzeczywistość do marzeń niż marzenia do faktów, bo przyznanie, że coś jest z autem nie w porządku, oznaczałoby zrezygnowanie z nagrody i okupienie porażki frustracją. Potrzeba bonusu za wyrzeczenia wygrywa z ostrożnością i dlatego ułatwiamy sprzedawcom „przypadkowe” pomijanie niewygodnych szczegółów, a oni z zapałem z tej furtki korzystają.
Motoryzacyjny rynek wtórny i co za tym idzie – potencjał do naciągania – jest w Polsce ogromny. Raport Barometr AAA AUTO wskazuje, że tylko w maju 2025 roku na rynku wtórnym sprzedano 120 243 samochody przy średniej cenie wynoszącej 46 196 zł, średnim przebiegu na poziomie 165 482 km i średnim wieku 11 lat. Miesiąc wcześniej liczba transakcji wyniosła 144 470. Zbliżając te dane do pozostałych miesięcy w roku, widać rozległość biznesu polegającego na sprzedawaniu aut z drugiej ręki. Czy nabierzemy się na kolejny świetny okaz? To zależy głównie od nas.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj