1. Home -
  2. Firma -
  3. Planujesz zastąpić część żywych pracowników AI? Lepiej jeszcze raz to przemyśl

Planujesz zastąpić część żywych pracowników AI? Lepiej jeszcze raz to przemyśl

Jednym z gorszych trendów ostatnich lat były masowe zwolnienia podyktowane założeniem, że sztuczna inteligencja wykona ich zadania taniej. Okazuje się, że teraz nawet połowa przedsiębiorców żałuje swojej polityki kadrowej.

Rafał Chabasiński23.02.2026 13:50
Firma

Przedsiębiorcy stawiający w zeszłym roku na sztuczną inteligencję kosztem żywego personelu dzisiaj gorzko tego żałują

Uleganie modzie w biznesie to zadziwiająco niebezpieczne zjawisko. Obecnie przedsiębiorcy na całym świecie wciąż chcą w jakiś sposób wykorzystać boom na sztuczną inteligencję. AI jest nie tylko włączane do produktów trafiających do konsumentów, niekiedy na siłę. Popularne stały się także próby jego wykorzystywania w optymalizacji różnych procesów zachodzący w przedsiębiorstwie. Nie chodzi bynajmniej tylko o logistykę, produkcję czy analizę metadanych sprzedażowych. Uwzględnia się je też w polityce kadrowej, co już można by śmiało uznać za krok za daleko.

Z pewnością większość z nas pamięta prawdziwy szał na zastępowanie pracowników sztuczną inteligencją. Trzeba przyznać, że jakaś logika za tym rzeczywiście stała. Oprogramowanie jest dostępniejsze i teoretycznie tańsze od żywego pracownika. Nie trzeba go niemalże siłą zmuszać do powrotu do biura, odprowadzać za nie żadnych dodatkowych danin publicznoprawnych. Do tego AI nie założy związku zawodowego i nie będzie się nigdzie skarżyć na warunki pracy.

O ironio, masowe zwolnienia objęły przede wszystkim branżę IT, która "zrodziła" nam sztuczną inteligencję. Można by także wskazać na obsługę klienta w tzw. pierwszej linii. Problemy niewymagające specjalistycznej wiedzy mógł przecież rozwiązać odpowiednio skonfigurowany czatbot zintegrowany z jakimś odpowiednio zaawansowanym modelem AI.

Zanim jednak przyjdzie nam do głowy uskutecznić podobną cyfrową rewolucję w swojej firmie, powinniśmy najpierw zapoznać się z doświadczeniami pionierów takiej polityki kadrowej. Okazuje się bowiem, że jej założenia niekoniecznie przystają do rzeczywistości. Raporty dwóch zachodnich firm analitycznych przedstawiają bardzo zbliżone wnioski.

Spośród firm badanych przez Gartner Inc. aż 50 proc. zamierza do 2027 r. zamierza ponownie zatrudniać pracowników, którzy mieliby wykonywać zbliżone zadania do stanowisk zlikwidowanych właśnie dlatego, że miało je wykonywać AI. Równocześnie badanie Forrester Research's "Predictions 2026: The Future of Work" podpowiada, że 55 proc. przedsiębiorców uskuteczniających masowe zwolnienia żywych pracowników żałuje teraz swojej decyzji.

Parafrazując klasyka: zastąpienie pracowników AI w dzisiejszych realiach to gorzej niż zbrodnia – to błąd

W tym momencie warto zwrócić uwagę na wnioski płynące z raportu Gartnera. Zastępowanie pracowników AI to proces nieco bardziej złożony, niż by się wydawało na pierwszy rzut oka. Moda panująca w niektórych branżach to jedna strona medalu. Drugą były ogólne uwarunkowania ekonomiczne na świecie. W latach covidowych IT oraz ecommerce zatrudniały pracowników na potęgę po to, by móc obsłużyć nagły rozrost działalności. Hossa nie trwała jednak w nieskończoność, późniejszy kryzys inflacyjny wywindował koszty zatrudnienia. Ograniczenie zatrudnienia w tej sytuacji mogło być koniecznością.

Nie da się jednak ukryć, że biznes zbyt optymistycznie podchodzi do możliwości, jakie niesie ze sobą automatyzacja oparta na sztucznej inteligencji. Pierwsze reakcje na ChatGPT i inne stosunkowo zaawansowane modele były wręcz euforyczne. Wciąż wydaje nam się, że wystarczy jeszcze trochę cierpliwości i czasu – oraz całe tony pamięci DDR5 i może kilka dodatkowych elektrowni jądrowych do zasilania nowych centrów danych – by uzyskać narzędzie mogące nie tylko z powodzeniem zastąpić żywego pracownika, ale wręcz przewyższające go w firmowym środowisku.

Niestety kolejne modele AI cały czas cierpią na te same błędy: zmyślają, gdy nie są w stanie dać poprawnej odpowiedzi. Zaryzykowałbym zresztą stwierdzenie, że nowsze iteracje mniej komercyjnych rozwiązań stają się coraz bardziej męczące w użytkowaniu. Z jednej strony może to być rezultat eksperymentów ich producentów oraz chęci nieco bardziej agresywnej monetyzacji. Z drugiej zaś powinniśmy zwrócić uwagę na to, że sztuczna inteligencja uczy się zazwyczaj na danych pozyskanych z internetu, które potrafią być wątpliwej jakości. Im więcej w nich wytworów "wyobraźni" innych AI, tym z wiarygodnością danych jest tylko gorzej. Boleśnie przekonało się o tym wielu prawników, którzy chcieli ułatwić sobie pracę poprzez zastąpienie sztuczną inteligencją samych siebie.

Nie zrozumcie mnie źle: w wielu przypadkach AI w firmie może się sprawdzić naprawdę dobrze, ale jako narzędzie oferowane konsumentom, albo w ręku żywego pracownika, które ma go wspierać w wykonywaniu swoich zadań. Ten nad oprogramowaniem ma jedną zaletę, której big techy nie są w stanie zreplikować. Ludzie rzeczywiście myślą, a nie tylko bezmyślnie wykonują określone algorytmy w zaprogramowany sposób.

Nic więc dziwnego, że coraz częściej możemy usłyszeć przebąkiwania o rychłym pęknięciu bańki AI. Prawdę mówiąc, jestem bardzo sceptyczny co do jej istnienia. Równocześnie jednak byłbym bardzo ostrożny przed pokładaniem zbytnich nadziei w możliwościach, jakie dzisiaj oferuje przedsiębiorcom sztuczna inteligencja.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi