- Bezprawnik -
- Podatki -
- Zerowy PIT dla kolejnej grupy podatników. Kto skorzysta z tego rozwiązania?
Zerowy PIT dla kolejnej grupy podatników. Kto skorzysta z tego rozwiązania?
Senat poparł 8 lipca nowelizację, która zwalnia z podatku dochodowego szerszą grupę marynarzy i pracowników offshore – bez konieczności wykazywania 183 dni pracy na statku w ciągu roku. To realna zmiana dla setek osób pracujących pod polską banderą.
Koniec z liczeniem dni na statku
Do tej pory o tym, komu przysługuje PIT zerowy, decydował w przypadku marynarzy jeden warunek – liczba dni przepracowanych na statku. Trzeba było pracować pod unijną lub unijno-EOG-ową banderą przez co najmniej 183 dni w roku, żeby w ogóle wejść w grę o zwolnienie. Kto zmieniał kontrakty w trakcie roku albo trafiał na krótsze zlecenia offshore, ten zwykle zostawał bez ulgi, mimo że pracował na morzu praktycznie tyle samo, co koledzy zatrudnieni na stałe u jednego armatora.
Nowelizacja usuwa ten warunek. Liczba przepracowanych dni przestaje decydować o tym, czy dana osoba zapłaci podatek. Zyskują na tym przede wszystkim pracownicy statków offshore – ci obsługujący morskie farmy wiatrowe, platformy wydobywcze czy statki serwisowe – bo to właśnie w tym segmencie kontrakty bywają krótkie i porozrzucane w czasie. Do tej pory taka osoba mogła przepracować na morzu większość roku, ale w kilku różnych firmach i na różnych umowach, i finalnie nie przekroczyć wymaganego limitu. Nowe przepisy traktują teraz pracę na statku jako jedną kategorię, niezależnie od tego, ile było kontraktów i u ilu pracodawców.
Branża offshore w Polsce rośnie razem z inwestycjami w morską energetykę wiatrową na Bałtyku – ten sektor rozwija się w Europie tak dynamicznie, że między Holandią a Belgią toczy się już nawet spór o kradzież wiatru – a wraz z nią rośnie zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników statków serwisowych i instalacyjnych. Zmiana w przepisach podatkowych ma sprawić, że praca dla polskich armatorów przestanie być mniej opłacalna niż praca dla zagranicznych firm, gdzie rozliczenia bywały prostsze – tym bardziej że polscy rezydenci podatkowi zarabiający za granicą i tak od lat skarżą się na nierówne traktowanie przez rodzimy system.
Podatek tonażowy jako karta przetargowa
Drugim elementem pakietu jest zmiana w ustawie o podatku tonażowym z 2006 roku. Armatorzy mają zyskać większą swobodę wyboru między rozliczaniem się na zasadach podatku tonażowego a klasycznym CIT czy PIT. To nie jest tylko techniczny szczegół – od tego zależy, czy polskim firmom żeglugowym w ogóle opłaca się rejestrować statki pod polską banderą, zamiast rejestrować je w Cyprze, na Malcie czy w Liberii, gdzie warunki fiskalne od lat są korzystniejsze.
Polska flota handlowa pod własną banderą jest dziś skromna. Rząd stawia więc sprawę jasno: albo system podatkowy stanie się konkurencyjny, albo armatorzy nadal będą wybierać tańsze jurysdykcje, a polscy marynarze i tak będą pływać pod obcą flagą. Dla budżetu państwa oznacza to mniejsze wpływy z podatków i opłat portowych, bo statki zarejestrowane za granicą przynoszą Polsce znacznie mniej korzyści niż te pływające pod biało-czerwoną banderą.
Prostsze rozliczenia, ale przepisy jeszcze nie obowiązują
Dla samych marynarzy i pracowników offshore najważniejsze jest to, że zniknięcie limitu 183 dni upraszcza całą procedurę rozliczeniową. Nie trzeba będzie już zbierać dokumentacji potwierdzającej liczbę dni spędzonych na pokładzie, co dotąd bywało źródłem sporów z urzędami skarbowymi – zwłaszcza w czasach, gdy ciche kontrole skarbówki stają się codziennością, a fiskus prześwietla rozliczenia, zanim podatnik w ogóle dostanie jakiekolwiek pismo.
Pozostaje pytanie, czy Sejm przyjmie przepisy w niezmienionym kształcie, czy pojawią się poprawki wydłużające vacatio legis – a to dla branży ma znaczenie praktyczne, bo część kontraktów offshore planuje się z rocznym wyprzedzeniem. Osoby zatrudnione w tym sektorze powinny na razie traktować nowelizację jako zapowiedź zmiany, a nie gotową podstawę do rozliczeń podatkowych za bieżący rok.
zobacz więcej:










