1. Home -
  2. Inwestowanie -
  3. Złoto przebiło poziom 5000 dolarów za uncję. A to prawdopodobnie nie koniec

Złoto przebiło poziom 5000 dolarów za uncję. A to prawdopodobnie nie koniec

Notowania złota na światowych rynkach przełamały kolejną psychologiczną barierę. W poniedziałek cena złotego kruszcu przekroczyła poziom 5 tys. dolarów za uncję, ustanawiając nowy historyczny rekord. Narastające ryzyko geopolityczne, zbliżające się wybory w Stanach Zjednoczonych oraz nieustanny popyt ze strony banków centralnych dywersyfikujących swoje rezerwy tworzą idealne warunki do wzrostu cen złota. A zdaniem ekspertów to jeszcze nie koniec.

5000 dolarów za uncję. Złoto przebiło kolejną barierę, chociaż nie wszyscy wierzyli, że to możliwe

Skala wzrostów cen złota obserwowana w ostatnich kwartałach jest imponująca. Tylko od początku bieżącego roku złoto zyskało na wartości ponad 17 proc., a w ujęciu rocznym wzrost ten sięga blisko 70 proc. W poniedziałek kurs spotowy w szczytowym momencie przebił poziom 5090 dolarów za uncję, co stanowi wyraźny sygnał siły popytu.

Analitycy rynkowi są zgodni, że obecny rajd różni się od poprzednich cykli wzrostowych. Nie jest on napędzany wyłącznie przez poszukiwanie zysku, ale przede wszystkim przez strach i niepewność. Inwestorzy, widząc chwiejność tradycyjnych rynków finansowych i rosnące zadłużenie mocarstw, uciekają w stronę aktywów postrzeganych jako bezpieczna przystań - a takim aktywem niewątpliwie nadal jest złoto (i zresztą nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić).

Warto jednocześnie pamiętać, że głównym motorem napędowym obecnych wzrostów pozostaje napięta sytuacja międzynarodowa. Spory na linii Waszyngton - sojusznicy z NATO, niejasna przyszłość polityki handlowej oraz wątpliwości co do niezależności amerykańskiej Rezerwy Federalnej skłaniają kapitał do odwrotu od walut fiducjarnych.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka są zbliżające się wybory prezydenckie w USA, które mogą przynieść gwałtowne zmiany w polityce gospodarczej największego mocarstwa świata. W takim otoczeniu złoto pełni funkcję ubezpieczenia portfela inwestycyjnego przed wstrząsami politycznymi.

Równolegle trwa również proces dedolaryzacji rezerw walutowych, prowadzony przez banki centralne rynków wschodzących. Instytucje te, z Chinami na czele, systematycznie zwiększają swoje zasoby kruszcu.

Prognozy Goldman Sachs wskazują, że instytucje monetarne może skupować średnio około 60 ton złota miesięcznie. W ten trend wpisuje się również Narodowy Bank Polski, który zapowiedział zwiększenie posiadanych rezerw z 550 do 700 ton.

ETF-y biją rekordy, a prognozy szybują w górę

Istotnym elementem układanki jest powrót inwestorów finansowych. Jak podaje comparic.pl, fundusze ETF zabezpieczone fizycznym złotem notują rekordowe napływy, które w 2025 r. sięgnęły 89 miliardów dolarów, co odpowiadało zakupowi ponad 800 ton metalu. Rosnące oczekiwania na obniżki stóp procentowych w USA zmniejszają koszt alternatywny trzymania aktywów niegenerujących odsetek, co dodatkowo wspiera wycenę kruszcu.

W obliczu tak silnych fundamentów, prognozy największych banków inwestycyjnych są rewidowane w górę. Analitycy J.P. Morgan Global Research szacują, że do końca 2026 r. średnia cena uncji ustabilizuje się na poziomie 5055 dolarów. Jeszcze bardziej optymistyczny jest Goldman Sachs, celujący w poziom 5400 dolarów.

Nie brakuje również głosów wskazujących na możliwość osiągnięcia pułapu 7000 dolarów w dłuższym horyzoncie, o ile utrzymają się obecne warunki makroekonomiczne.

Choć eksperci nie wykluczają krótkoterminowych korekt, panuje przekonanie, że każdy spadek cen będzie szybko wykorzystywany przez inwestorów do uzupełniania portfeli, co czyni scenariusz głębszej przeceny mało prawdopodobnym.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi