Mechanizm konfiskaty. Jak znikają składki emerytalne?
Schemat działania ZUS jest prosty - i opiera się na zakwestionowaniu tytułu do ubezpieczenia po wielu latach. Najczęściej dotyczy to osób zatrudnionych na etacie we własnej spółce (gdzie posiadają większość udziałów) lub w przypadku tzw. zbiegu tytułów, np. łączenia etatu z umową zlecenia.
Urzędnicy, często po dekadzie lub dwóch regularnego przyjmowania wpłat i wydawania decyzji potwierdzających, nagle stwierdzają, że umowa o pracę była "pozorna”, a ubezpieczony nie podlegał pracowniczemu podporządkowaniu.
Wniosek ZUS? Składki były "nienależne”. W przeciętnym państwie prawa oznaczałoby to konieczność ich zwrotu obywatelowi. Jednak w polskiej rzeczywistości, usankcjonowanej przepisami z 2022 r., działa pułapka przedawnienia.
Co to oznacza? Obywatel może odzyskać nadpłacone środki jedynie za ostatnie pięć lat. Wszystko, co zostało wpłacone wcześniej, przepada bezpowrotnie na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Dr Katarzyna Kalata, radca prawny reprezentująca poszkodowanych, wskazuje na absurd tej sytuacji - ZUS przez lata akceptował wpłaty, by nagle uznać, że składki były nienależne, jednocześnie odmawiając zwrotu kapitału.
Ofiary systemu. Od inżyniera do emerytki
Dramat dotyka ludzi z różnych branż i na różnym etapie życia. Jak opisuje wyborcza.biz, pan Tomasz, inżynier pracujący we własnej firmie od 1999 r., stracił 1,5 mln zł składek, ponieważ ZUS uznał, że jako większościowy udziałowiec nie mógł być pracownikiem.
Z kolei pani Aldona, księgowa, została pozbawiona 350 tys. zł kapitału emerytalnego. Jeszcze bardziej drastyczny jest przypadek pani Anny, emerytki, która przez dekadę dorabiała na zleceniach. ZUS nie tylko zakwestionował te umowy bez przeprowadzenia postępowania dowodowego, ale obniżył jej bieżące świadczenie o 800 zł miesięcznie i zażądał zwrotu 92 tys. zł rzekomo niesłusznie pobranej emerytury.
Dr Łukasz Wacławik z AGH nazywa ten proceder „jedną z największych afer w polskim systemie ubezpieczeniowym”. Zauważa on, że mamy do czynienia z systemowym mechanizmem konfiskaty, który sprawia, że żaden obywatel nie może czuć się bezpiecznie. W każdej chwili urzędnik może uznać, że nasza praca sprzed 15 lat nie była „pracą” w rozumieniu ustawy, a zgromadzony kapitał wyparuje.
Rzecznik Praw Obywatelskich mówi dość. Jego zdaniem działania ZUS są niekonstytucyjne
Sytuacją poszkodowanych osób zainteresował się RPO. W piśmie skierowanym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszki Dziemianowicz-Bąk wskazał, że, że działania ZUS naruszają art. 2 Konstytucji RP, czyli zasadę zaufania obywatela do państwa oraz ochrony praw nabytych.
RPO powołuje się również na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zgodnie z którym osoba uiszczająca obowiązkowe składki ma prawo oczekiwać, że przełożą się one na przyszłe świadczenie.
Obecna konstrukcja prawna, będąca spuścizną Polskiego Ładu, łamie te podstawowe zasady, de facto nacjonalizując prywatne oszczędności obywateli pod pretekstem korekty administracyjnej.
Sprawa trafiła już na forum Rady Dialogu Społecznego. Nie wiadomo jednak, czy resort pracy zdecyduje się na zmianę przepisów, która zatrzyma konfiskatę składek, czy też dziura w budżecie FUS okaże się ważniejsza niż konstytucyjne prawa jednostki.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj