1. Home -
  2. Państwo -
  3. 2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie

2000 euro rocznie za bycie katoliczką — zrezygnowała i straciła wszystko. Ale Trybunał stanął po jej stronie

17 marca 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok, który może zmienić zasady gry dla ponad 1,5 miliona pracowników instytucji kościelnych w Niemczech — a pośrednio także w Polsce. TSUE orzekł, że katolickie stowarzyszenie nie może zwolnić pracownicy wyłącznie z powodu wystąpienia z Kościoła, jeśli na tym samym stanowisku zatrudnia osoby innych wyznań.

Pedagożka z Wiesbaden, która za apostazję zapłaciła posadą

Sprawa dotyczyła pedagożki społecznej z Wiesbaden, która przez ponad sześć lat pracowała jako doradczyni w ośrodku poradnictwa ciążowego należącym do Caritas i organizacji Katholische Schwangerschaftsberatung. W 2013 roku, w trakcie urlopu rodzicielskiego, wystąpiła z Kościoła katolickiego. Powód był finansowy — diecezja Limburg pobierała dodatkową składkę kościelną od katolików pozostających w małżeństwach międzywyznaniowych, co kosztowało ją ponad 2000 euro rocznie. Sam akt formalnego odejścia ze wspólnoty — czyli procedura apostazji — był więc motywowany nie światopoglądem, lecz obciążeniem portfela. Po powrocie z urlopu odmówiła ponownego przystąpienia do Kościoła. Została zwolniona.

Co orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE

TSUE rozstrzygnął sprawę C-258/24 i stwierdził, że zwolnienie pracownicy wyłącznie z powodu apostazji stanowi niedopuszczalną dyskryminację ze względu na wyznanie — w sytuacji, gdy ten sam pracodawca zatrudnia na identycznych stanowiskach osoby niebędące katolikami.

Trybunał wskazał, że skoro w tym samym zespole pracowały osoby wyznania ewangelickiego, przynależność do Kościoła katolickiego nie mogła być uznana za „istotny i uzasadniony wymóg zawodowy" w rozumieniu dyrektywy o równym traktowaniu w zatrudnieniu. Kościelna strona argumentowała, że wystąpienie z Kościoła jest „świadomym aktem dystansowania się" naruszającym lojalność wobec pracodawcy. TSUE odrzucił ten argument.

Autonomia Kościoła tak, ale z ograniczeniami

Co istotne, Trybunał nie zakwestionował prawa Kościoła do autonomii ani nie stwierdził, że instytucje kościelne nie mogą w ogóle wymagać przynależności wyznaniowej od pracowników. Orzekł natomiast, że taki wymóg musi być proporcjonalny — a więc rzeczywiście uzasadniony charakterem pracy. Jeśli pracodawca sam nie traktuje przynależności jako warunku koniecznego (bo zatrudnia niekatolików), nie może karać za jej brak. Ten wyrok wpisuje się w szerszą dyskusję o tym, czy prawo UE czy Konstytucja RP jest nadrzędne — i przypomina, że orzecznictwo TSUE realnie kształtuje prawa pracowników we wszystkich państwach członkowskich.

Co to oznacza dla Polski

Wyrok zapadł w sprawie niemieckiej, ale ma wymiar ogólnoeuropejski — interpretuje dyrektywę 2000/78/WE, która obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich, w tym w Polsce.

Polskie przepisy antydyskryminacyjne a instytucje kościelne

W polskim prawie pracy nie ma odrębnych przepisów regulujących zatrudnienie w instytucjach kościelnych na zasadach tak szerokich jak w Niemczech (gdzie Kościoły mają status „pracodawcy tendencyjnego" z własnymi zasadami prawa pracy). Niemniej Kodeks pracy zakazuje dyskryminacji ze względu na wyznanie (art. 18³ᵃ KP). Warto pamiętać, że dyskryminacja w prawie pracy zyskała w ostatnich latach najszerszą definicję w historii — otwarty katalog przesłanek oznacza, że każde nieuzasadnione nierówne traktowanie może być uznane za niedopuszczalne. Orzecznictwo TSUE jest zaś wiążące dla polskich sądów w zakresie wykładni prawa unijnego.

W praktyce oznacza to, że polski pracownik zwolniony z instytucji kościelnej wyłącznie z powodu apostazji — w sytuacji, gdy pracodawca zatrudnia osoby innych wyznań — mógłby powołać się na ten wyrok jako argument w sprawie o dyskryminację. Konsekwencje dla pracodawcy mogą być poważne, bo różnica między zwolnieniem dyscyplinarnym a wypowiedzeniem nie ma tu znaczenia — w obu przypadkach przyczyna oparta na wyznaniu będzie wadliwa.

Granica przebiega tam, gdzie kończy się uzasadnienie

Wyrok nie otwiera jednak furtki do pełnej dowolności. Trybunał wyraźnie zaznaczył, że Kościoły zachowują prawo do autonomii, a sądy krajowe powinny „co do zasady wstrzymywać się od oceny zasadności etyki danego Kościoła". Granica przebiega tam, gdzie wymóg wyznaniowy nie jest obiektywnie uzasadniony charakterem pracy. To samo rozumowanie dotyczy zresztą wszelkich kwestii na styku prawa pracy i wolności wyznania — łącznie z problemami takimi jak dzień wolny od pracy w czasie święta religijnego, który w Polsce również budzi kontrowersje natury dyskryminacyjnej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi