1. Home -
  2. Państwo -
  3. Gminy odsyłają bezdomnych „do domu", którego ci nie mają. Tak działa spychologia administracyjna

Gminy odsyłają bezdomnych „do domu", którego ci nie mają. Tak działa spychologia administracyjna

Bezdomność ludzi w Polsce pozostaje problemem społecznie i politycznie niewidzialnym. Oficjalnie mówi się o około 31 tys. osób bez dachu nad głową, ale najprawdopodobniej te dane są skrajnie zaniżone, ponieważ nie do wszystkich uda się dotrzeć i ich „spisać".

Miłosz Magrzyk08.03.2026 12:16
Państwo

Poza tym w gruncie rzeczy bezdomnymi nie są wyłącznie ci mieszkający w pustostanach, ale również osoby ukrywające się u znajomych chociażby z powodu bycia ofiarami przemocy domowej. Warto pamiętać, że dziś istnieje już przemoc domowa – nakaz opuszczenia mieszkania dla sprawcy, ale w praktyce to wciąż ofiara częściej traci dach nad głową. Z tej perspektywy problem dotyczy znacznie większej liczby osób wbrew stereotypowi pijaka śpiącego na ławce.

Około połowa osób w kryzysie bezdomności przebywa poza gminą ostatniego zameldowania. Przez to wielu bezdomnych formalnie nie ma prawa do pełnej pomocy tam, gdzie przebywa. Przepisy skutkują spychologią administracyjną – gminy odsyłają potrzebujących „do domu", którego ci często nie chcą lub nie mogą odwiedzić.

Rejonizacja pozwala sprytnie zamaskować problem życia bez dachu nad głową

Gminy stosują furtkę z ustawy o pomocy społecznej, by ograniczyć własną odpowiedzialność. Formalnie właściwą do udzielenia pomocy bezdomnemu jest gmina ostatniego zameldowania tej osoby na pobyt stały. Oznacza to, że osoby bezdomne powinny trafić np. na drugi koniec kraju i często w miejsca, do których nie chcą wracać z powodu długów, starych konfliktów czy traum. Niestety, zasady pomocy społecznej w Polsce od lat budzą poważne wątpliwości – pomoc często nie trafia do osób faktycznie jej potrzebujących.

Owszem, przepisy przewidują wyjątek dla spraw niecierpiących zwłoki, który umożliwia legalną pomoc tam, gdzie osoba faktycznie przebywa. Decyzja pozostaje jednak w gestii administracji, a jej uznaniowość doprowadza do sytuacji, w której gminy chwalą się „czystością" swoich ulic, jednocześnie odsyłając rzeszę potrzebujących gdzie indziej. Efektem jest systemowa dyskryminacja, której skutki szczególnie widać zimą, i nawet obiecywanie pokrycia kosztów pomocy bezdomnemu przez gminę ostatniego zameldowania tego człowieka na pobyt stały niewiele zmienia w mentalności biurokratów.

Osoby w kryzysie bezdomności i „bez papierów" często otrzymują jedynie minimalne wsparcie, np. dostęp do ogrzewalni, ale nie do schroniska. A to i tak przy odrobinie szczęścia. Wystarczy trafić na urzędników bez empatii i jako bezdomny jesteś skreślony. Pod przykrywką niewygodnych przepisów odeślą cię z kwitkiem nawet w siarczysty mróz.

Bez mieszkania na start trudno skończyć z życiem na ulicy

Palącą potrzebą osób w kryzysie bezdomności jest dostęp do mieszkania. Zapewnienie dachu nad głową od początku zwiększa szanse na trwałą stabilizację. Stąd wziął się program „Najpierw mieszkanie". Również ustawa o pomocy społecznej pozwala na wsparcie mieszkaniowe. Osobom w trudnej sytuacji – bezdomnym, opuszczającym pieczę zastępczą, z zaburzeniami psychicznymi czy uchodźcom – może być przyznane wsparcie w mieszkaniu treningowym lub wspomaganym.

Problemem jest jednak dramatyczny niedobór takich lokali. Gminy od lat borykają się z brakiem zasobów – mieszkanie komunalne to dziś towar deficytowy, na który czeka się latami, a zadłużenie istniejących lokatorów przekracza miliardy złotych. Alternatywą bywa mieszkanie za remont, ale ten program jest mało znany i dostępny jedynie w wybranych gminach.

Dziś pomagasz, ponieważ jutro możesz potrzebować pomocy

Ułatwienie osobom bezdomnym dostępu do mieszkań często wzbudza niechęć u ludzi zmuszonych płacić za najem po kilka tysięcy złotych miesięcznie – i da się to zrozumieć. Jednak w tej sytuacji nie sposób znaleźć idealne rozwiązanie – wymaganie od bezdomnego natychmiastowego opłacania wysokiego czynszu sprawi, że taka osoba podda się jeszcze zanim dostanie szansę na drugie życie. Zwłaszcza że eksmisja z mieszkania to temat, który pokazuje, jak łatwo zamknąć się błędne koło – eksmitowany trafia do lokalu socjalnego, socjalny się zapełnia, a kolejna osoba w kryzysie nie ma dokąd pójść.

Działamy tu raczej na zasadzie niepisanej umowy. Zgodnie z nią ci, którym wiedzie się lepiej, pomagają wyjść z opresji osobom pogubionym w życiu. Mają bowiem świadomość, że nikt z nas nie wie, w jakiej sytuacji i kiedy się znajdzie.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi