1. Home -
  2. Zakupy -
  3. UOKIK odkrył, jak Biedronka i Lidl ukrywały rabaty za pojedyncze produkty. Teraz się to zmieni

UOKIK odkrył, jak Biedronka i Lidl ukrywały rabaty za pojedyncze produkty. Teraz się to zmieni

Klienci Biedronki i Lidla w końcu doczekali się zmian przy kasach. Do tej pory weryfikacja tego, ile faktycznie zaoszczędziliśmy na sklepowych promocjach, przypominała rozwiązywanie skomplikowanej zagadki matematycznej. Po licznych skargach zdezorientowanych konsumentów w sprawę zaangażował się UOKiK. Urząd sprawdził systemy obu sieci i wymusił na dyskontach nowe zasady wyświetlania rabatów.

Klienci Lidla i Biedronki zdezorientowani – skargi do UOKiK

Zgodnie z napływającymi do UOKiK sygnałami klienci Biedronki i Lidla mieli ogromne problemy z weryfikacją naliczanych im rabatów. Skomplikowane warunki ofert, konieczność aktywacji kuponów w aplikacjach czy wielosztuki mocno utrudniały skorzystanie z promocyjnych warunków. Główny problem polegał jednak na tym, jak sieci prezentowały informacje na ekranach kas – zarówno tych tradycyjnych, jak i samoobsługowych. Temat manipulacji cenowych UOKiK poruszany był zresztą wielokrotnie w kontekście różnych sieci handlowych.

Zbiorczy rabat w Biedronce

W przypadku Biedronki system podawał zniżki w formie zbiorczego podsumowania, a nie bezpośrednio przy każdym skanowanym produkcie. Klient kupujący na przykład pięć różnych artykułów w promocji widział na dole rachunku jedną, połączoną kwotę rabatu. Musiał sam pamiętać, ile dokładnie wynosiła obniżka na dany jogurt czy masło, by sprawdzić, czy system się nie pomylił.

Niejednoznaczne hasła promocyjne w Lidlu

Z kolei w Lidlu kilka zupełnie różnych okazji cenowych potrafiło występować pod jednym, ogólnym hasłem, co skutecznie uniemożliwiało szybkie rozszyfrowanie, skąd wzięła się konkretna obniżka.

Jeden z konsumentów wprost napisał do Urzędu, że nie zamierza bawić się przy kasie w „detektywa-matematyka pasjonatę" i oczekuje po prostu jasnej, promocyjnej ceny przypisanej do konkretnego towaru na rachunku.

Nakładające się promocje – największy problem na paragonie

Sytuacja komplikowała się jeszcze bardziej, gdy na jeden paragon nakładało się kilka różnych promocji. Chodzi na przykład o przypadek, gdy klient kupował produkt z gazetki, a do tego używał specjalnego vouchera na obniżkę całego koszyka o 20 złotych. Zasady łączenia promocji z voucherami w Biedronce od dawna budziły wątpliwości klientów. Sposób prezentacji tych danych przez obie sieci nie pozwalał kupującym ustalić, czy wszystkie zniżki faktycznie zostały poprawnie naliczone.

Zamiast pokazać najpierw standardowy rabat na konkretny produkt, a na samym końcu odjąć od całości wspomniane 20 złotych, systemy kasowe proporcjonalnie rozrzucały i pomniejszały należność za każdą pojedynczą pozycję na paragonie. W efekcie ceny widoczne na wydruku nie miały nic wspólnego z tymi, które widniały na cenówkach w sklepie. Brakowało również jasnego podsumowania łącznej wartości wszystkich przyznanych rabatów. To kolejny powód, dla którego Biedronka i Lidl znalazły się na celowniku UOKiK.

UOKiK wymusza zmiany na obu sieciach

UOKiK wziął pod uwagę zgłoszenia nadsyłane przez konsumentów i uznał je za zasadne. Jak komentuje prezes Urzędu, Tomasz Chróstny:

Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu. Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek, zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów.

W wyniku interwencji UOKiK zarówno Jeronimo Martins Polska (właściciel Biedronki), jak i Lidl musiały zmienić swoje praktyki. Obie firmy przedstawiły Urzędowi nowe rozwiązania i wdrożyły zaktualizowany sposób wizualizacji cen. Dzięki temu klienci wreszcie widzą konkretny, przypisany do danego produktu rabat na ekranie kasy oraz czytelne podsumowanie wszystkich upustów na dole rachunku. Warto przy tym pamiętać, że kasy samoobsługowe w sklepach dają dodatkową możliwość bieżącej kontroli cen podczas skanowania produktów.

Dalsze kontrole UOKiK i prawa konsumentów

Urząd zapowiada, że nie kończy swoich działań na tej jednej kontroli i nadal będzie bacznie przyglądał się polityce cenowej dyskontów. Konsumenci wciąż mogą zgłaszać wszelkie nieprawidłowości bezpośrednio do UOKiK – najlepiej dołączając do zgłoszenia zdjęcia mylących etykiet czy zawiłych paragonów.

Warto też pamiętać o podstawowej zasadzie – jeśli cena na półce różni się od tej naliczonej przy kasie, to zgodnie z przepisami inna cena na półce i na kasie – klient zawsze zapłaci tę niższą.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi