- Bezprawnik -
- Biznes -
- Miliard lei w 24 godziny. Rumuński Black Friday to okazja dla polskich sklepów
Miliard lei w 24 godziny. Rumuński Black Friday to okazja dla polskich sklepów
Polscy sprzedawcy internetowi szykują się do najgorętszego kwartału w roku, ale coraz więcej z nich patrzy dalej niż na krajowy rynek. W Rumunii, Bułgarii i na Węgrzech Black Friday wypada wcześniej niż u nas i ma skalę jednodniowego święta zakupów. O tym, jak wejść na te rynki jeszcze przed tegorocznym szczytem, czym różni się tamtejszy klient i na czym najczęściej wykładają się debiutanci, rozmawiamy ze Stejarą Pircan, Senior VP Commercial w eMAG.
Bezprawnik.pl: Czwarty kwartał w e-commerce to tradycyjnie czas żniw, ale w tym roku oczy wielu polskich sprzedawców zwrócone są nie na Zachód, lecz na Południe. Wokół rumuńskiego Black Friday w eMAG krążą już legendy. Dlaczego to wydarzenie budzi aż takie emocje i czym różni się od tego, co znamy z Polski?
Stejara Pircan, Senior VP Commercial, eMAG: Przede wszystkim w regionie SEE Black Friday to nie jest rozwodniony, ciągnący się tygodniami „Black Month”, ale jednodniowe, absolutne święto narodowe e-commerce. W Rumunii wyprzedaże ruszają już na samym początku listopada, a tydzień później dołączają Węgry oraz Bułgaria. Ten kalendarz to dla polskich przedsiębiorców potężny atut. Szczyt zakupowy na Południu przypada w momencie, gdy w Polsce i na rynkach zachodnich panuje jeszcze względny spokój przedświąteczny. Zamiast paraliżu magazynów i kumulacji wysyłek w ostatni weekend listopada, polski sprzedawca może rozłożyć moce operacyjne i obsłużyć gigantyczny popyt bez zatorów kurierskich.
A skala tego jednego dnia jest bezprecedensowa. Podczas ostatniej edycji Black Friday klienci w Rumunii w ciągu zaledwie 24 godzin zrobili na eMAG zakupy za blisko miliard lei (około 850 milionów złotych). W jedną dobę sprzedało się ponad 3,5 miliona produktów. Co kluczowe, klienci w regionie przez cały rok odkładają budżety specjalnie na ten dzień i kupują dosłownie wszystko - od elektroniki i części motoryzacyjnych, przez modę i kosmetyki, aż po artykuły codziennego użytku czy kawę. Dla wielu firm wejście w ten festiwal zakupowy to prosty sposób na zrealizowanie planów finansowych na długo przed końcem roku.
Bezprawnik.pl: Skoro Black Friday w Rumunii odbywa się na początku listopada, to dla polskich firm oznacza to konieczność działania dosłownie „tu i teraz”. Czy wejście na trzy nowe rynki w tak krótkim czasie jest w ogóle wykonalne logistycznie i prawnie?
Stejara Pircan: Tak, ponieważ współczesna ekspansja cross-border nie wymaga już wielomiesięcznych przygotowań ani budowania struktur na miejscu. Kluczem jest architektura naszego ekosystemu: w ramach jednego konta na eMAG sprzedawca uzyskuje natychmiastowy dostęp do trzech rynków jednocześnie - Rumunii, Bułgarii oraz Węgier.
Polski przedsiębiorca pracujący na popularnych systemach, takich jak choćby Base.com, może zintegrować swój katalog w kilkadziesiąt godzin i od razu zaoferować asortyment ponad 7 milionom aktywnych klientów. Przy sprawnym zespole to kwestia dni, a nie miesięcy.
Bezprawnik.pl: Polscy konsumenci i firmy pamiętają jeszcze markę eMAG z jej wcześniejszej działalności nad Wisłą. Czym eMAG jest dzisiaj i dlaczego polskie produkty radzą sobie u Was tak dobrze?
Stejara Pircan: Nasza obecność w Polsce w przeszłości sprawia, że doskonale rozumiemy mentalność i wysoki poziom dojrzałości rodzimych firm, jednak dziś eMAG to niekwestionowany lider cyfrowego handlu w Europie Południowo-Wschodniej. Tworzymy kompletny ekosystem łączący marketplace, potężne zaplecze magazynowe oraz sieć ponad 7 000 automatów paczkowych Easybox. Dziś dla polskich dystrybutorów i producentów jesteśmy najbardziej naturalnym i zyskownym mostem eksportowym. Na platformie z sukcesem sprzedaje już ponad 4 tysiące firm z Polski.
Polskie towary cieszą się w regionie znakomitą opinią, ponieważ rumuński czy węgierski konsument jest bardzo aspiracyjny. Szuka produktów nowoczesnych, solidnie wykonanych i dających poczucie prestiżu, unikając taniej, zawodnej masówki z Dalekiego Wschodu. Polskie marki kojarzą się w regionie dokładnie ze sprawdzoną, europejską jakością w uczciwej cenie. To sprawia, że polski asortyment nie musi konkurować wyłącznie agresywną wojną cenową, lecz z miejsca buduje zaufanie kupujących.
Bezprawnik.pl: Czym w takim razie zachowania konsumentów na Południu najbardziej różnią się od naszych nawyków? O czym trzeba wiedzieć, przygotowując ofertę?
Stejara Pircan: Największym zaskoczeniem bywa fakt, że wbrew obiegowym opiniom cena wcale nie jest najważniejsza - w badaniach motywacji zakupowych w regionie SEE zajmuje ona dopiero czwarte miejsce. Klienci kierują się przede wszystkim dostępnością konkretnego wariantu od ręki, wygodą oraz szybkością dostawy. Standardem w Rumunii jest doręczenie w półtora dnia, realizowane prosto do automatów paczkowych. Jeżeli sklep decyduje się na tradycyjną wysyłkę z Polski, a klient musi czekać niemal tydzień, konwersja drastycznie spada.
Drugim kluczowym czynnikiem jest dominacja urządzeń mobilnych, bo blisko 90 procent transakcji odbywa się bezpośrednio na ekranach smartfonów. Warto także zadbać o elastyczność w metodach płatności. Choć transakcje kartowe dynamicznie wzrosły do niemal 80 procent, to tradycyjna płatność za pobraniem wciąż pozostaje ważnym standardem, którego brak potrafi odciąć część klientów od finalizacji koszyka.
Bezprawnik.pl: Gdzie najczęściej potykają się sprzedawcy stawiający pierwsze kroki i jak zabezpieczyć rentowność w szczycie sezonu?
Stejara Pircan: Najbardziej kosztownym błędem jest pasywność. Wystawienie produktów i czekanie, aż same zaczną się sprzedawać, nie zadziała na żadnym dojrzałym rynku. Trzeba aktywnie korzystać z kampanii platformowych, promocji i zadbać o jakość danych w karcie produktu, bo algorytmy AI pozycjonują wyżej te oferty, które mają wyczerpujące parametry i dobre zdjęcia.
Drugą pułapką jest opieranie całej logistyki na wysyłce transgranicznej z polskiego magazynu. Doświadczenie naszych partnerów pokazuje, że przeniesienie rotujących bestsellerów do lokalnego magazynu w modelu Fulfillment by eMAG (FBE) pozwala zwiększyć sprzedaż średnio o połowę. Produkt zyskuje wtedy gwarancję dostawy następnego dnia, oznaczenie programu lojalnościowego Genius oraz automatyczną obecność w Easyboxach, co eliminuje wahania konsumenta i bezpośrednio winduje marżę. Jeśli chodzi o same kategorie, absolutnymi motorami sprzedaży z Polski są dom i ogród, motoryzacja, uroda, moda oraz segment DIY, notujące dwucyfrowe wzrosty rok do roku.
Bezprawnik.pl: Patrząc szerzej na sytuację makroekonomiczną: czy ten zwrot na Południe to tylko chwilowa ucieczka po szybki wynik w Q4, czy trwała zmiana układu sił?
Stejara Pircan: To przede wszystkim kalkulacja biznesowa. Rynki zachodnie, takie jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania, są już do granic możliwości nasycone i odpowiadają dziś łącznie za ponad 40 procent polskiego eksportu. Z kolei cały region SEE to wciąż zaledwie około 5 procent, mimo że tamtejsze rynki rosną wielokrotnie szybciej niż Zachód.
Polskie firmy w kraju coraz częściej uderzają w sufit sprzedażowy i mierzą się z rosnącymi kosztami reklamy. Europa Południowo-Wschodnia oferuje przestrzeń, w której polska dojrzałość operacyjna, świetny asortyment i gotowość logistyczna natychmiast stają się potężną przewagą konkurencyjną. Start w Black Friday to idealna trampolina operacyjna, ale prawdziwa wartość polega na zbudowaniu tam trwałego, zyskownego filaru biznesu na kolejne lata.
zobacz więcej:










