1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Za oszukanie butelkomatu grozi 8 lat więzienia. Tyle dostał sprawca tragedii na A1

Za oszukanie butelkomatu grozi 8 lat więzienia. Tyle dostał sprawca tragedii na A1

Wielu z nas narzeka na wyroki ogłaszane przez polskie sądy za najpoważniejsze przestępstwa. Nie brakuje też przykładów, które prowokują pytania o proporcje kar. Za oszustwo przy butelkomacie może grozić nawet 8 lat więzienia. Tyle samo dostał Sebastian Majtczak w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Czy kary za tak różne czyny są właściwie wyważone?

Marcin Szermański27.10.2026 17:05
Prawo

Oszukiwanie butelkomatów w systemie kaucyjnym grozi surową karą

Różne metody oszukiwania butelkomatów wymieniał Bankier.pl. Wśród nich była m.in. metoda „na sznurek”. Polega ona na wrzuceniu do automatu butelki, tak by maszyna sczytała kod kreskowy, i szybkim wyciągnięciu opakowania, aby móc użyć go ponownie.

Inne dotyczą używania tego samego kodu, co jest (a przynajmniej jeszcze niedawno było) możliwe w butelkomatach znajdujących się w sieci sklepów Żabka. Najwyraźniej kreatywność Polaków nie zna granic, a kaucjomaty w Polsce łatwo oszukać.

Bankier przytacza słowa operatora systemu PolKa – Polska Kaucja, który przypomina, że oszukiwanie butelkomatów jest przestępstwem. Za tego typu oszustwo może grozić kara od 6 miesięcy do nawet 8 lat więzienia (kwalifikacja prawna zależy od okoliczności danej sprawy), a za fałszerstwo – od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Czy nawet do 8 lat pozbawienia wolności to dużo, czy mało? Zależy od punktu widzenia.

8 lat za kilka butelek i 8 lat za trzy ofiary wypadku na A1

Za oszukiwanie systemu kaucyjnego, w którym puste opakowania są objęte kaucją w wysokości 50 groszy (plastikowe butelki PET do 3 l, metalowe puszki do 1 l) lub 1 zł (szklane butelki do 1,5 l), kara do 8 lat więzienia to dużo. Może nawet bardzo dużo.

Z drugiej strony niedawno taki właśnie wyrok (choć nieprawomocny) usłyszał Sebastian Majtczak, który we wrześniu 2023 r. spowodował na autostradzie A1 wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Sąd uznał, że kierowca BMW jechał z nieprzepisową prędkością i staranował osobową kię, którą podróżowała trzyosobowa rodzina. Niestety cała trójka zginęła, w tym kilkuletni chłopiec.

W internecie nie brakuje głosów oburzenia na wyrok Sebastiana M., gdyż Majtczak (o ile nie wyjdzie wcześniej, np. za dobre sprawowanie) przesiedzi tylko 8 lat. Jest to jednak maksymalna przewidziana w prawie kara, jaką mógł usłyszeć. To tak, jakby przesiedział mniej niż 3 lata za każdą osobę, która zginęła w spowodowanym przez niego wypadku.

Źle zbalansowane widełki kar w kodeksie karnym

Niestety taki jest kodeks karny, w którym za niektóre poważne przestępstwa przewidziano – moim zdaniem – zbyt niskie kary, z kolei inne wydają się nadzwyczaj surowe. Jak można bowiem skazać kogoś na tyle samo lat za to, co wydarzyło się na A1 we wrześniu 2023 roku, i za (hipotetycznie) oszukanie automatu na kilka butelek PET? Po wyroku wróciła zresztą dyskusja o wprowadzeniu zabójstwa drogowego do kodeksu karnego.

Według mnie brakuje umiaru i właściwych proporcji czy też zachowania balansu w polskim wymiarze sprawiedliwości. Albo inaczej – po prostu zdrowego rozsądku. Niestety zdarza się, że za drobniejsze przestępstwa grożą surowe kary, podczas gdy za te najpoważniejsze – nieproporcjonalnie niskie.

Włamanie do butelkomatu w Żorach i recydywa

Poza tym za przestępstwo z butelkomatem w tle można usłyszeć więcej niż 8 lat pozbawienia wolności. Na początku roku w Żorach doszło do włamania do butelkomatu. Za taki napad na butelkomat do 15 lat więzienia może grozić podejrzanemu, jeśli działał w warunkach recydywy.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover