1. Home -
  2. Zagranica -
  3. Lepiej nie narzekajmy na ceny leków. Bo jak będziemy narzekać, to nie będziemy mieli czym się leczyć

Lepiej nie narzekajmy na ceny leków. Bo jak będziemy narzekać, to nie będziemy mieli czym się leczyć

Tabletka przeciwbólowa, syrop na kaszel czy lek na nadciśnienie stały się elementem codzienności milionów Europejczyków. Na leki chyba nikt nie lubi wydawać i chętnie narzeka na ich ceny. Jednak ceny leków nie mogą być zbyt niskie, bo wtedy ryzykujemy, że leków po prostu zabraknie.

Miłosz Magrzyk06.03.2026 18:25
Zagranica

Każdy z nas może nagle znaleźć się w sytuacji, w której podstawowy lek staje się trudno dostępny.

Statystyczny Polak wydaje rocznie kilkaset złotych na leki

W Polsce blisko 90 proc. dorosłych kupuje leki na receptę. Najczęściej roczne wydatki mieszczą się w przedziale od 200 do 500 zł. Jednocześnie 13 proc. respondentów przekracza rocznie poziom 1000 zł – wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego na zlecenie Erecept.pl.

Kobiety częściej mieszczą się w średnim przedziale wydatków, czyli wspomnianych 200–500 zł rocznie. Mężczyźni natomiast statystycznie częściej znajdują się w skrajnych punktach – albo nie kupują leków na receptę, albo ich wydatki należą do najwyższych.

Wśród osób po 60. roku życia 19 proc. wydaje na leki ponad 1000 zł rocznie. W młodszych grupach – między 18. a 44. rokiem życia – dominują zdecydowanie niższe wydatki – do pół tysiąca. Tylko 4 proc. badanych nie wydaje nic na leki OTC (bez recepty). 

Na ładne oczy koncern farmaceutyczny nikomu leków nie sprzeda

W wielu krajach polityka zdrowotna przez lata koncentrowała się na obietnicach związanych z obniżaniem ceny leków, a przy okazji rozwijał się segment tańszych odpowiedników leków oryginalnych, czyli generyków. Z punktu widzenia pacjentów im tańsze są leki, tym lepiej. Rzeczywiście tak jest, ale to krótkowzroczna perspektywa. Rynek farmaceutyczny działa bowiem według twardych zasad ekonomii. Produkcja leków jest globalnym biznesem, a koncerny działają równocześnie w wielu krajach. Jeśli w jednym państwie marża jest bardzo niska, firmy naturalnie zaczynają traktować ten kierunek jako mniej priorytetowy.

Właśnie w takiej sytuacji znalazła się ostatnio Wielka Brytania. System szczycenia się jednymi z niższych cen leków w Europie w końcu sprawił, że dla części producentów rynek brytyjski przestał być atrakcyjny. Dostawy zaczęli kierować się tam, gdzie sprzedaż jest bardziej opłacalna – do Niemiec czy Francji – i prawdopodobnie m.in. przez to pojawiły się luki w dostępności popularnej aspiryny w dawce 75 mg. Teraz jej cena to blisko 4 funty; oczywiście najpierw trzeba jeszcze trafić na produkt. Co więcej, NHS zwraca aptekom jedynie nieco ponad 2 funty za opakowanie, co świadczy o fundamentalnym zepsuciu systemu kontraktowego.

Apteki świecą pustkami, a brytyjski rząd wprowadza zakaz eksportu, aby chronić krajowe zapasy. Na aspirynie niedobory się jednak nie kończą. Mówi się o ponad 250 preparatach brakujących z powodów ekonomicznych, w tym lekach na nadciśnienie i antydepresantach. Dodatkowo biurokratyzm utrudnia aptekom szybkie dostosowanie terapii, ponieważ nawet jeśli farmaceuta ma inną dawkę lub równoważny lek, nie może samodzielnie zmienić recepty. Osoba potrzebująca leku musi wrócić do lekarza po nowy dokument.

W tym wydaniu wydatki na leki – chociaż dla wielu domowych budżetów odczuwalne – pokazują również drugą stronę rynku. Rynek farmaceutyczny musi być na tyle stabilny ekonomicznie, aby producenci chcieli na nim działać.

Aptekarze łatają budżet własnymi zaskórniakami

Jakby problemów było mało, przyszłość aptek w Wielkiej Brytanii jest niepewna. Potwierdzają to wyniki sondażu przeprowadzonego przez Community Pharmacy England. Badanie wykazało, że brytyjskie apteki borykają się z poważnymi problemami finansowymi. W ankiecie wzięło udział 800 właścicieli aptek – prawie 45 proc. z nich musiało sięgnąć po własne oszczędności lub refinansować kredyty hipoteczne, a 37 proc. nie było w stanie terminowo regulować faktur wobec hurtowni farmaceutycznych.

W międzyczasie duże koncerny farmaceutyczne prowadzą twardą rozgrywkę z rządem. Głównym powodem konfliktu jest spór o wysokość wydatków na nowe leki – brytyjscy politycy odrzucili żądania producentów dotyczące podwyższenia cen leków o około 2,5 mld funtów rocznie. Zdaniem firm zbyt niskie ceny nie sprzyjają inwestycjom w rozwój nowych terapii ani testowaniu innowacyjnych rozwiązań. Na przykład Bristol-Myers Squibb zerwał niedawno 34 kontrakty z brytyjskim NHS, tłumacząc decyzję właśnie chronicznym niedofinansowaniem.

Rząd Wielkiej Brytanii zapowiedział zmianę w polityce cen leków, która może odmienić relacje z globalnym przemysłem farmaceutycznym. Kluczowym elementem jest obniżenie  stawki zwrotu kosztów dla innowacyjnych leków dostarczanych do NHS w ramach dobrowolnego programu cen leków markowych – z 22,9 do 14,5 proc. Natomiast stawki zwrotu dla starszych leków markowych pozostaną bez zmian i wyniosą od 10 do 35 proc. w zależności od rodzaju terapii.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi