Jeśli PiS ze strachu chce pisać z opozycją prawo covidowe, to najwyższy czas na prawdziwą tarczę antyfoliarską

Państwo Prawo Zdrowie dołącz do dyskusji (164) 24.11.2021
Jeśli PiS ze strachu chce pisać z opozycją prawo covidowe, to najwyższy czas na prawdziwą tarczę antyfoliarską

Maciej Bąk

Środek czwartej fali koronawirusa to najwyższy (choć i tak spóźniony) czas na tarczę antyfoliarską. Właśnie pojawiła się idealna okazja, by ją napisać i uchwalić. Chodzi o zaplanowane na dziś spotkanie marszałek Sejmu z opozycją. Niektórzy odbierają to jako potencjalną pułapkę. Ale można to też przekuć w sukces, w obliczu terroryzowania polskiego społeczeństwa przez antyszczepionkowców.

Czas na tarczę antyfoliarską

Już w poniedziałek Elżbieta Witek zapowiedziała, że obostrzenia dla niezaszczepionych będą konsultowane z opozycją. Marszałek Sejmu zaprosiła wszystkie kluby i koła na spotkanie w środowe południe. Dlaczego? Bo nawet zapowiadana od miesięcy ustawa Niedzielskiego, pozwalająca pracodawcy na sprawdzanie czy pracownik jest zaszczepiony, budzi opór w części Zjednoczonej Prawicy. PiS więc z jednej strony nie ma większości by ją uchwalić, z drugiej boi się reakcji swojego elektoratu, w sporej części sceptycznego wobec szczepień. Gdzie więc Kaczyński nie może, tam opozycję pośle. Licząc, że przerzuci na nią odpowiedzialność za ewentualny gniew społeczny.

I oczywiście tak interpretuje to część polityków opozycji. Ale jest też druga część, która chce wykorzystać słabość PiSu do przepchnięcia własnych rozwiązań. Mowa tu choćby o Lewicy, która już zapowiedziała, że przedstawi na spotkaniu swój własny pomysł na ograniczenia dla niezaszczepionych w Polsce. To test na charakter i odpowiedzialność ugrupowań opozycyjnych. Ale też okazja do tego, by utrzeć wreszcie nosa środowiskom paraliżującym realizację Narodowego Programu Szczepień. A w czasie, gdy każdego dnia umiera 300-400 Polaków nie powinniśmy mieć litości wobec antyszczepionkowych środowisk. Czas więc na tarczę antyfoliarską.

Jakie zapisy powinny się w niej znaleźć?

Spotkanie opozycji z marszałek Witek w założeniu dotyczy wspomnianej ustawy, na mocy której pracodawca będzie mógł sprawdzić stan zaszczepienia pracownika i ewentualnie przesunąć niezaszczepionego na inne stanowisko, na przykład takie bez kontaktu z klientami. I oczywistym jest, że taki zapis w tarczy powinien się znaleźć. Już dziś pracodawcy starają się w jakiś sposób promować osoby odpowiedzialne za pomocą takich środków jak praca zdalna tylko dla zaszczepionych albo premia uzależniona od zaszczepienia się. Niektóre szpitale (jak gdański UCK) odsunęły od pacjentów cały niezaszczepiony personel. Najwyższy czas usankcjonować prawnie tę sytuację i dać osobom nie wierzącym w koronawirusa możliwość pracy zapewniającej jednocześnie bezpieczeństwo innym ludziom.

Drugi zapis musi dotyczyć unijnych certyfikatów Covid-19. Paszporty covidowe w Polsce muszą wreszcie zacząć działać, a nie tylko dawać gwarancję braku kwarantanny przy wyjeździe za granicę. Dziś polskie przepisy RODO czynią weryfikację zaszczepionych niemożliwą. Dlatego w tarczy antyfoliarskiej należy je znowelizować tak, by na przykład organizatorzy koncertów mogli sprawdzać ilu z gości idących na koncert jest zaszczepionych. Przypomnę bowiem – bo niewielu z nas to pamięta – że wciąż obowiązują limity osób na imprezach. Teoretycznie (bo praktycznie to kompletnie nie działa) tylko niewielka część gości może być niezaszczepiona. To jeden z wielu martwych przepisów.

Pora na decyzje w kontrowersyjnych sprawach

Kolejny zapis wzbudzi największe kontrowersje, ale dziś innego wyjścia nie ma. Chodzi o uniemożliwienie korzystania z niektórych usług przez osoby niezaszczepione. Moim zdaniem jednak nie powinien zostać wprowadzony w Polsce model francuski. Na przykład taki zakaz korzystania z komunikacji publicznej jest dla mnie zagraniem nieludzkim i pójściem o krok za daleko. Zresztą czuję, że w naszym przewrotnym społeczeństwie wystarczy niewielkie ograniczenie, by sporą grupę osób przekonać do szczepień. Być może wystarczyłoby zakazać niezaszczepionym wstępu do kin, muzeów, galerii i teatrów, by program szczepień ruszył z miejsca. Tym, którzy zaraz stwierdzą, że nieszczepiące się osoby raczej i tak rzadko chodzą do takich miejsc, odpowiadam: po pierwsze nie myślmy stereotypowo, po drugie – przypomnijmy sobie co działo się wiosną 2020 roku. Po zamknięciu wszystkiego wielu z nas zaczęło brakować nawet tych rzeczy, z których do tej pory korzystaliśmy rzadko albo wcale. Zapewniam, że nawet niewielkie utrudnienie niezaszczepionym życia podziała na nich mobilizująco.

Czwarta sprawa to obowiązkowe szczepienia. Nie, nie dla wszystkich. Ale najwyższy czas wprowadzić je w służbie zdrowia. I rozważyć objęcie nimi również nauczycieli. I właściwie nie powinno być wokół tego żadnej dyskusji. Nikt pracujący z chorymi nie powinien stwarzać wobec nich zagrożenia. I te osoby nie mogą trzymać w szachu polskiej służby zdrowia. Dziś na Covid-19 zaszczepiła się lwia część lekarzy. Ale w przypadku innych zawodów, na przykład fizjoterapeutów, wciąż wygląda to krucho. Rządzący polską politycy (w tym wypadku wspólnie PiS i opozycja) powinni tę sytuację jak najszybciej naprawić.

Albo tarcza albo zwycięstwo foliarzy

O tym jak dobrze działają szczepienia na Covid-19 świadczy porównanie danych z krajów Unii Europejskiej. W piątek zrobiłem sobie taką analizę porównawczą. W zaszczepionej w 75% 6-milionowej Danii umarło w czwartek 6 osób. W 7-milionowej Bułgarii, gdzie zaszczepił się co trzeci mieszkaniec, zgonów było… 145. Z kolei w Hiszpanii (47 mln mieszkańców), gdzie po dwóch dawkach jest 74% społeczeństwa, zmarło na Covid-19 tego dnia 29 osób. Tej samej doby w mniejszej o 10 mln mieszkańców Polsce odeszło 12 razy więcej osób (370). Poniżej jeszcze jeden przykład.

Nie jest więc tak, że opozycja jest teraz wpuszczana przez PiS w maliny. Albo inaczej: PiS chce ją wpuścić w maliny, ale wcale nie musi tak być. W innych krajach widać, że tam gdzie rząd działa zdecydowanie, poparcie dla niego rośnie. W Polsce jest niezwykła okazja pokazania, że odpowiedzialność wykazują nie rządzący, a opozycja. To się opłaci, bo szczepienia są jedyną drogą na pokonanie pandemii. Alternatywą jest poseł Konfederacji Artur Dziambor bezczelnie odpalający cygaro zwycięstwa i setki śmierci dziennie na coraz groźniejsze mutacje koronawirusa. Serio tego chcemy?