1. Home -
  2. Praca -
  3. Emeryt sprzedaje na ulicy książki taniej niż na Allegro. Jego stoisko to „protest jednoosobowy”

Emeryt sprzedaje na ulicy książki taniej niż na Allegro. Jego stoisko to „protest jednoosobowy”

Emeryt sprzedaje książki na ulicznym stoisku. Pytany o zezwolenie deklaruje, że prowadzi jednoosobowy protest. Książki leżące na jego stoliku mają popularyzować związane z nim treści.

Aleksandra Smusz17.11.2025 8:25
Praca

Wielu emerytów narzeka na niskie świadczenia z ZUS-u. Są też tacy, którzy biorą sprawy w swoje ręce

Zwłaszcza jeśli pozwala im na to stan zdrowia. Dość oryginalny pod tym względem jest przypadek Mariana (imię zmienione), z którym udało mi się porozmawiać osobiście. Dorabia on do skromnej emerytury jako uliczny sprzedawca używanych książek w jednym z większych miast w Polsce.

Tego rodzaju działalność można prowadzić oficjalnie w wyznaczonych obszarach. Ale w sytuacji, gdy celem mężczyzny jest dorobienie sumy rzędu 1000 zł do emerytury, jedyną sensowną ekonomicznie opcją okazuje się aktywność w szarej strefie.

Opłata dla miasta za zajęcie chodnika pochłonęłaby bowiem lwią część tej sumy – mówi Marian. W funkcjonowaniu poza systemem najważniejsze jest to, aby wybierać szerokie trotuary i nikomu nie przeszkadzać.

Marian w swojej działalności wykorzystuje to, że protest jednoosobowy nie wymaga zgłoszenia

Kiedy więc służby, np. policja czy straż miejska, próbują wypisać mu mandat, informuje je on, że niczego nie sprzedaje. Oficjalnie protestuje, a w książkach znajdują się potwierdzenia jego tez.

Mężczyzna codziennie sprzeciwia się czemuś innemu. Raz są to np. niskie emerytury, a kiedy indziej poczynania konkretnych polityków.

Rzecz jasna, książki Mariana są zwykle luźno związane z oficjalnymi powodami protestów. To przeważnie najbardziej znane tytuły z literatury polskiej i światowej.

Służby nie kwestionują jednak jego wyjaśnień. Stąd Marian za swoją działalność nigdy nie otrzymał mandatu. Z pewnością wynika to z mojego wieku – mówi.

Jak wyjaśnia uliczny sprzedawca, klucz do tego, aby w ogóle mógł prowadzić swoją skromną działalność, to brak cen. Podaje je on klientom, gdy o nie pytają.

Policja, straż miejska i wszelcy kontrolerzy zawsze zwracają na tę kwestię uwagę. Poza tym jeśli ktoś postanawia coś u niego kupić, przed przyjęciem pieniędzy Marian zawsze się rozgląda. W ten sposób sprawdza, czy przypadkiem nie jest obserwowany przez służby lub urzędników.

Ceny książek emeryta są bardzo niskie

Za wartościowe pozycje nieraz liczy on sobie 10-15 zł. Oferowane przez niego tytuły pochodzą z sortowania makulatury przed utylizacją.

Choć praca emeryta mieści się w szarej strefie, trudno go za nią krytykować. Swoją działalnością nikomu bowiem nie szkodzi i jednocześnie ratuje cenne książki przed przemiałem.

Wiele osób kupuje u niego znane tytuły z rzeczywistej potrzeby, a nie kierując się litością czy chęcią wsparcia ubogiego emeryta. Stawki za poczytne pozycje u Mariana są bowiem znacznie niższe w porównaniu z tym, ile trzeba za nie zapłacić np. na Allegro.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi