- Bezprawnik -
- Moto -
- Jechał autem 10 km/h obok syna na rowerze. Taka troska może kosztować mandat
Jechał autem 10 km/h obok syna na rowerze. Taka troska może kosztować mandat
Gdybym nie zobaczył tego na własne oczy, nie uwierzyłbym. Ale gdy moim oczom ukazał się widok kierowcy, który, jadąc 10 km/h, eskortuje własne kilkuletnie dziecko jadące na rowerze chodnikiem, poczułem, że jednak — cytując klasyka — „są rzeczy na niebie i na ziemi, o których filozofom się nie śniło”. I to właśnie jest jedna z nich.
Poranna droga do przedszkola. Tak wygląda codzienność wielu rodziców
Dla wielu rodziców dni robocze zaczynają się w ten sam sposób — od pobudki dzieci, przygotowania ich do wyjścia z domu, a następnie zaprowadzenia do placówki edukacyjnej: przedszkola lub szkoły podstawowej. Robimy to na przeróżne sposoby: pieszo, jadąc rowerami, korzystając z komunikacji miejskiej lub własnego samochodu. Ale czegoś takiego — jako żywo — jeszcze nie widziałem.
Kierowca eskortuje dziecko na rowerze z prędkością 10 km/h
Przechadzając się w godzinach porannych ulicą nieopodal mojego domu, zobaczyłem zaskakujący widok. Oto samochodem — raczej z wyższej półki cenowej — z prędkością niewiele wyższą od prędkości dorożki konnej jechał mężczyzna z opuszczoną szybą od strony pasażera. Jak się okazało, eskortował on jadącego po chodniku rowerem kilkuletniego syna, który prawdopodobnie zmierzał do okolicznego przedszkola. Działo się to przy ciągłej rozmowie obydwu bohaterów tego zajścia, a także przy niesamowitej kakofonii wywołanej przez klaksony innych uczestników ruchu.
Sznur samochodów i frustracja kierowców. Nic dziwnego
Za samochodem utworzył się bowiem sznur kilkudziesięciu pojazdów — ze względu na poranny szczyt komunikacyjny możliwości wyprzedzenia wlokącego się pojazdu były niewielkie, a niska prędkość powodowała, że zator osiągał znaczną długość. Frustracji innych kierowców trudno się dziwić, a problem okazał się na tyle palący, że stał się przyczynkiem do debaty na jednej z lokalnych grup na Facebooku. Tylko czy pełna gama samochodowych klaksonów słyszanych przez kilka minut miała uzasadnienie w przepisach?
Czy wolna jazda samochodem jest nielegalna?
Trzeba bowiem przyznać, że sama jazda samochodem z prędkością około 10 km/h nie stanowi automatycznie naruszenia przepisów. Prawo o ruchu drogowym nakazuje wprawdzie kierującemu jechać z prędkością, która nie powoduje utrudnienia ruchu, ale nie ustanawia ogólnej minimalnej prędkości dla samochodów. Tym samym sama prędkość — znacznie niższa od obowiązującego limitu — nie stanowi naruszenia przepisów i trudno uznać ją za wykroczenie.
Sytuacja nie zmienia się także wówczas, gdy kierowca porusza się po drodze o niewielkim natężeniu ruchu, wyprzedzanie pojazdu jest stosunkowo łatwe, a samochód pokonuje kolejne metry w sposób przewidywalny. Prawa nie narusza także sama jazda dziecka na rowerze po chodniku — dziecko do lat 10 może poruszać się po nim pod opieką osoby dorosłej, bo w świetle przepisów jest wówczas traktowane jak pieszy.
Kiedy wolna jazda staje się wykroczeniem? Art. 19 Prawa o ruchu drogowym
Nie oznacza to jednak, że jazda z prędkością 10 km/h po publicznej drodze nie stanowi problemu. Konsekwencje prawne pojawiają się bowiem w ściśle określonych przypadkach — kluczowe staje się wówczas to, co dzieje się za samochodem. Jeśli — przykładowo — kierowca porusza się z niską prędkością przez kilometr, a za pojazdem utworzyła się kolumna pojazdów i z powodu geometrii drogi nie można go bezpiecznie wyprzedzić, wówczas w grę wchodzi art. 19 ust. 2 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym. Wedle tego przepisu kierowca jest obowiązany jechać z prędkością „nieutrudniającą jazdy innym kierującym”.
Mandat za utrudnianie ruchu a mandat za tamowanie ruchu
W takim przypadku kierowca poruszający się z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym może zostać ukarany mandatem za zbyt wolną jazdę w wysokości od 50 do 200 złotych, a dodatkowo otrzymać 2 punkty karne. Warto przy tym odróżnić „utrudnianie” od „tamowania” ruchu — gdy dochodzi już do całkowitego lub częściowego zatrzymania ruchu, a nie tylko jego spowolnienia, czyli de facto do sytuacji, w której blokowanie drogi staje się faktem, mandat może być znacznie wyższy i wynosić nawet 500 złotych. W opisywanej sytuacji, skoro samochody wciąż mogły się poruszać (choć bardzo wolno), bardziej prawdopodobny byłby ten pierwszy, łagodniejszy wariant kary.
„Zrobiłem to dla bezpieczeństwa dziecka” — argument bez znaczenia prawnego
Co równie ważne, argument typu „zrobiłem to dla bezpieczeństwa dziecka” w tej sytuacji niewiele zmienia. Przepisy nie dają bowiem kierowcy samochodu szczególnego uprawnienia do eskortowania dziecka jadącego rowerem po chodniku.
Jak legalnie eskortować dziecko jadące rowerem?
Przepisy regulujące jazdę na rowerze z dzieckiem przewidują specjalne zasady w sytuacji, w której kilkuletni rowerzysta porusza się z opiekunem również jadącym na rowerze. Wówczas dorosły oraz rowerzysta do lat 10 mogą legalnie jechać po chodniku. Co więcej, przepisy dopuszczają także jazdę po lewej stronie drogi na zasadach charakterystycznych dla ruchu pieszego, jeśli młody rowerzysta porusza się wyznaczonym poboczem, chodnikiem czy wąską drogą dla rowerów. Krótko mówiąc — legalną i bezpieczną formą eskorty jest rower, a nie samochód blokujący ruch.
Kask obowiązkowy dla dzieci do 16. roku życia
Warto przy okazji pamiętać, że od czerwca 2026 roku nowy obowiązek dotyczy dzieci na rowerze i hulajnodze — kask muszą nosić wszystkie osoby do 16. roku życia, a za jego brak mandat w wysokości 100 zł otrzymuje rodzic lub opiekun, niezależnie od tego, czy dziecko jedzie samodzielnie, czy pod opieką dorosłego.
Pretensje kierowców stojących w korku są uzasadnione
Wygląda więc na to, że pretensje kierowców toczących się w długim sznurze pojazdów są jak najbardziej uzasadnione — choć samo używanie klaksonu w terenie zabudowanym, poza sytuacją bezpośredniego niebezpieczeństwa, również jest wykroczeniem. Bo choć potrzebę zapewnienia dziecku bezpieczeństwa zdecydowanie można zrozumieć, to sposób, w jaki próbowano tego dokonać, pozostawia sporo do życzenia…
zobacz więcej:










