Ceny gazu wyższe o 30% w tydzień
Jak donosi portal money.pl, na holenderskiej giełdzie ICE, która jest głównym rynkiem odniesienia dla europejskiego gazu, kontrakty na gaz kosztowały w piątek około 36,66 € za megawatogodzinę (MWh). Oznacza to dynamiczne odbicie w stosunku do poziomów z poprzedniego tygodnia, bo o aż 1/3.
Skąd wynikają aż takie wzrosty cen gazu w tak krótkim czasie? Czy to tylko spekulacje? A może powolne przyzwyczajanie do nowych (wyższych) cen? Szybki wzrost o 30%, aby się ustabilizowały na poziomie na przykład +20% ceny wyjściowej. Owszem, jest drożej niż wcześniej, ale przecież trzeba świętować sukces, bo mogło być i nawet przez chwilę było jeszcze drożej. Oficjalnie wzrost o 30% tłumaczy się kilkoma czynnikami.
Po pierwsze, przetaczająca się fala mrozów obejmująca znaczną część Europy sprawiła, że mieszkańcy i firmy zwiększyli zapotrzebowanie na gaz do ogrzewania. To odbiło się bezpośrednio na krótkoterminowym popycie i cenach. Do tego dochodzą niskie poziomy zapasów w magazynach. Europejskie magazyny gazu były zimą wypełnione w mniejszym stopniu (52% stanu) niż zwykle o tej porze roku. Jest to sporo poniżej średniej pięcioletniej, która wynosi około 67%. Niskie poziomy rezerw oznaczają, że rynek jest bardziej wrażliwy na nawet przejściowe wzrosty popytu.
Nie pomagają też napięcia geopolityczne i niepewność dostaw. Co prawda obecna fala wzrostów nie jest tak dramatyczna, jak podczas kryzysu energetycznego z 2022 roku, gdy ceny gazu przekraczały nawet 300 €/MWh, utrzymujące się napięcia handlowe i obawy o stabilność dostaw stale podbijają premię ryzyka w cenach. Na początku 2026 r. mamy nie tylko wojnę na Ukrainie, ale też konflikty i napięcia związane z:
- Bliskim Wschodem (Strefa Gazy),
- rejonem Zatoki Perskiej (Iran),
- Wenezuela,
- Grenlandia.
Co to znaczy dla przeciętnego Kowalskiego?
Eksperci podkreślają, że obecna fala wzrostów wynika raczej z sezonowego nacisku pogodowego, a nie fundamentalnych problemów z podaży na skalę kryzysu 2022 roku. Innymi słowy, jest to raczej skok krótkoterminowy niż strukturalna tendencja cenowa, jednakże w połączeniu z niższymi zapasami i możliwymi zakłóceniami w dostawach (np. z powodu przerw w produkcji, utrudnień transportowych lub napięć politycznych), rynek pozostaje wrażliwy na dalsze wahania cen.
Wyższe ceny gazu bezpośrednio przekładają się na koszty ogrzewania i ciepła, co może oznaczać wzrost rachunków zimowych. W krajach, gdzie gaz stanowi podstawowe źródło grzewcze, konsumenci już zaczynają odczuwać skutki wyższych cen surowców. Firmy energiochłonne (przemysł, ciepłownie, producenci usług) również mogą odczuć wzrost kosztów. Teoretycznie może wpływać na ceny w całej gospodarce i podbijać inflację.
W praktyce jednak powinna nas wiązać długoletnia umowa na gaz z ustalonymi cennikami, a fluktuacje cen na rynku - jakie widzimy obecnie - nie powinny nas dotyczyć i nie powinniśmy się nimi przejmować. Obawiam się jednak, że może być podobnie jak z baryłką ropy. Gdy ich cena na świecie wystrzela w górę, widzimy efekt wzrostu cen na stacjach już kolejnego dnia, a gdy mocno spada, wówczas na dystrybutorach wahania w drugą stronę nie są tak ochoczo zmieniane.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj