- Home -
- Moto -
- Hołowczyc stracił prawo jazdy. Przypomnijmy, ile kiedyś kombinował, żeby nie zapłacić mandatu
Hołowczyc stracił prawo jazdy. Przypomnijmy, ile kiedyś kombinował, żeby nie zapłacić mandatu
Rajdowy celebryta wielokrotnie miał problemy z powodu swoich drogowych szaleństw. Tym razem nie było jednak przebacz - kierowca nie tylko nie wykpił się od mandatu, ale stracił prawo jazdy. Według radia RMF, Krzysztof Hołowczyc przekroczył prędkość aż o 63 km/h!

Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy
Trzykrotny rajdowy mistrz Polski miał zostać złapany przez policję na terenie gminy Nowa Ruda na Dolnym Śląsku. Jechał na terenie zabudowanym z prędkością 113 kilometrów na godzinę. Na trzy miesiące musi się więc pożegnać z prawkiem.
Gdzie się tak rajdowiec spieszył? Według radia RMF, celebryta tłumaczył funkcjonariuszom, że jechał tak szybko, bo musiał zdążyć na... konferencję o bezpieczeństwie na drogach.
O zdarzeniu postanowił napisać sam zainteresowany na Facebooku
Czy jednak informacja o konferencji to żart, prawda czy może próba wykręcenia się od kary? To się pewnie niebawem okaże, ale warto przypomnieć, jak mistrz niegdyś próbował uniknąć kary za szybką jazdę. Rozpoczął nawet sądową batalię w tej sprawie, którą zresztą "wygrał".
Hołowczyc stracił prawo jazdy. A kiedyś przekroczył prędkość o 71 km/h, ale uniknął kary
Sprawa dotyczyła wydarzenia z października 2013 roku. Wtedy to rajdowiec prowadził swojego pięknego Nissana GT-R, ale został zatrzymany przez nieoznakowany radiowóz na drodze S7. Według drogówki, celebryta przekroczył prędkość aż o 114 km/h. Hołowczyc jednak z wynikiem pomiaru po prostu się nie zgodził, mandatu też nie przyjął.
Sprawa zatem dotarła do sądu. Obrońcy Hołowczyca mieli takie argumenty, których nie powstydziłyby się gwiazdy programu "Uwaga pirtat". Twierdzili na przykład, że pomiar był nieprawidłowy, a policjanci mieli złe intencje i powodowali zagrożenie na drodze. Absurdalne? Sprawa jednak długo się toczyła, lecz sąd w końcu uznał, że kierowca przekroczył prędkość, ale nie o 114 km/h, lecz o 71 km/h. Zasądzona grzywna w wysokości czterech tysięcy chyba nie powinna być problemem dla Hołowczyca.
Ten jednak postanowił walczyć dalej i wniósł apelację. I stały się rzeczy przedziwne.
Na złożonej apelacji nie było nie tylko podpisu adwokata, ale również samego Hołowczyca. Sąd zatem nie mógł po prostu jej rozpatrzyć i musiał wezwać obrońcę, by ten uzupełnił braki w dokumentach. W tym czasie jednak... sprawa uległa przedawnieniu. Sprytne? Sprytne. Chyba jednak straty wizerunkowe z powodu tego wszystkiego wyniosły dla Hołowczyca więcej, niż te cztery tysiące.
Można powiedzieć, że karma wróciła do kierowcy. Może też dobrze, że Hołowczyc jednak nie trafił na tę konferencję o bezpieczeństwie na drogach...
zobacz więcej:
09.03.2026 17:33, Joanna Świba

Bez tego jednego dokumentu będziesz musiał dopłacić tysiące do starych rachunków za prąd. Termin mija lada dzień
09.03.2026 16:14, Jerzy Wilczek
09.03.2026 13:33, Aleksandra Smusz
09.03.2026 13:26, Marcin Szermański
09.03.2026 8:14, Mariusz Lewandowski
09.03.2026 7:22, Mariusz Lewandowski
09.03.2026 6:39, Mateusz Krakowski
08.03.2026 15:08, Mateusz Krakowski

Na siłowni ukradli mi kurtkę i telefon. Wywalczyłam odszkodowanie, choć klub twierdził, że „nie odpowiada"
08.03.2026 14:32, Aleksandra Smusz
08.03.2026 13:25, Aleksandra Smusz
08.03.2026 12:16, Miłosz Magrzyk
08.03.2026 11:22, Jerzy Wilczek
08.03.2026 10:31, Piotr Janus
08.03.2026 9:45, Jerzy Wilczek
08.03.2026 8:32, Jerzy Wilczek
08.03.2026 7:43, Aleksandra Smusz
07.03.2026 16:07, Aleksandra Smusz
07.03.2026 14:07, Rafał Chabasiński
07.03.2026 11:07, Piotr Janus
07.03.2026 10:18, Edyta Wara-Wąsowska

Napisała we wniosku o dotację, że sprzedaje na Allegro bez rozliczania. Reakcja urzędniczki ją zaskoczyła
07.03.2026 9:05, Aleksandra Smusz
07.03.2026 8:30, Marcin Szermański
07.03.2026 7:17, Piotr Janus


























