1. Home -
  2. Zakupy -
  3. Ciesz się, że z kas samoobsługowych korzystasz za darmo. Wkrótce może będziesz musiał za to płacić

Ciesz się, że z kas samoobsługowych korzystasz za darmo. Wkrótce może będziesz musiał za to płacić

Kasy samoobsługowe miały być jedynie wygodą, a stały się przy okazji punktem zapalnym w relacji między klientami a sieciami handlowymi. Wielu konsumentów uważa, że skoro wykonują pracę kasjera, powinni otrzymać rabat. Tymczasem największy detalista świata – Walmart – postanowił odwrócić ten schemat. I zamiast zniżek za samodzielność, wprowadził… opłatę za dostęp do szybszej obsługi.

Miłosz Magrzyk07.11.2025 8:40
Zakupy

Ten kontrowersyjny krok może zmienić sposób, w jaki myślimy o zakupach.

Walmart stawia na samoobsługę za abonament

Jedni kochają kasy samoobsługowe za możliwość ominięcia kolejki, drudzy nienawidzą, bo zamiast usprawniać zakupy to jako klienci walczą z błędami i są zmuszeni co chwilę korzystać z pomocy obsługi. Do tego dochodzą inne wady: zbyt czułe wagi, nieczytelne komunikaty czy problemy z kodami produktów.

Walmart kasy samoobsługowe ewidentnie lubi i to bardzo. Dlatego w amerykańskich sklepach tej sieci klienci, którzy chcą korzystać z kas samoobsługowych bez kolejek, muszą wykupić subskrypcję Walmart+. Roczny abonament kosztuje około 100 dolarów i daje dostęp do priorytetowej obsługi. Z tego przywileju korzystają też użytkownicy aplikacji Spark oraz ci, którzy płacą za zakupy poprzez funkcję scan & go. Innymi słowy – im więcej korzystasz z technologii i usług Walmartu, tym szybciej zrobisz zakupy. Sieć tłumaczy, że takie rozwiązanie ma usprawnić cały proces, nie zaś wymuszać płatne subskrypcje. Każdy sklep ma autonomię w dostosowaniu organizacji kas do lokalnych potrzeb klientów i pracowników.

Amerykanie płacą, by skanować szybciej. Polacy chcą, żeby to im płacono

Walmart nie jest odosobniony. Podobne rozwiązania testuje amerykańska sieć Target, która ogranicza dostępność kas samoobsługowych do klientów z mniejszą liczbą produktów i w wybranych godzinach.

W Polsce kasy samoobsługowe znajdziemy niemal wszędzie – od Biedronki i Lidla po Kaufland, Carrefour i Auchan. Tu jednak jeszcze nikt – chyba – nie mówi o abonamentach. Wręcz przeciwnie, coraz częściej zwłaszcza wśród klientów pojawiają się głosy, że powinni oni być wynagradzani za samodzielne skanowanie towarów. Sklepy dzięki temu oszczędzają czas pracowników i pieniądze, bo koszt obsługi jednego stanowiska jest znacznie niższy, gdy nie wymaga etatowego kasjera.

Czy zamiast rabatu czeka nas „podatek od szybkości”? Kto wie...

Na początku kasy samoobsługowe były symbolem postępu i wygody, ale coraz wyraźniej widać, że wydają się pełnić funkcję narzędzia do segmentowania ludzi. Jedni dostają szybszą obsługę za opłatą, inni klienci stoją w kolejkach. Jeśli amerykański model przyjmie się na świecie, sieci handlowe w Polsce pewnie najpierw okazjonalnie, a potem pełną parą, pójdą w jego ślady. Wtedy, zamiast rabatu za samodzielność, otrzymamy tylko możliwość „kupienia” własnej wygody.

Dla klientów to wyjątkowo gorzka wizja: z jednej strony mają poczucie, że za darmo wykonują pracę kasjera, z drugiej – sklepy w każdej chwili mogą dokręcić śrubę. Czas pokaże, czy przyszłość handlu detalicznego będzie należeć do tych, którzy płacą więcej za mniej czekania, czy może konsumenci wymuszą zmianę kierunku i w końcu doczekają się rabatów za samodzielną obsługę.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi