W PKP przerażenie, bo pojawia się prywatna firma. „Będziemy musieli przez to podnieść jakość usług!”

Biznes Gorące tematy dołącz do dyskusji (486) 11.01.2020
W PKP przerażenie, bo pojawia się prywatna firma. „Będziemy musieli przez to podnieść jakość usług!”

Jerzy Wilczek

Na polskie tory wreszcie wkracza konkurencja dla PKP. Jak na to reaguje państwowy przewoźnik? Mówi o „dużych obawach związanych zaburzeniem równowagi ekonomicznej na liniach kolejowych”. A tłumacząc na polski: „To straszne. Być może nawet będziemy musieli poprawić jakość usług i zmniejszyć ceny!”.

Konkurencja dla PKP to czeska firma Leo Express. Firma dostała niedawno pozwolenie na cztery pary pociągów dziennie z Terespola do Pragi. Składy zatrzymają się m.in. w Warszawie, Katowicach, Tychach, Sosnowcu, Siedlcach, a nawet we Włoszczowej.

No i oczywiście łatwiej będzie można się dostać do czeskiej Pragi, a to był jeden z argumentów, które przyjął Urząd Transportu Kolejowego, gdy rozważał zezwolenie.

Oczywiście PKP długo walczyły o to, by Leo Expressu nie wpuścić na tory. W listach do UTK PKP Intercity przestrzegała, że może się to skończyć… spadkiem przychodów państwowego przewoźnika. Bo trzeba będzie wprowadzać promocje na bilety, a w najgorszym przypadku może się nawet skończyć… obniżkami cen. Argumenty PKP Intercity jednak jakoś nie trafiły do UTK.

Konkurencja dla PKP. 40-latki zagrożone?

Można uważać, że w PKP coś jednak w ostatnich latach drgnęło. W końcu pojawiły się nowoczesne składy Pendolino, w których nawet po długich bojach udało się zainstalować WiFi (!). Jednak tak naprawdę nowe pociągi w PKP to tylko takie pudrowanie rzeczywistości.

Bo większość składów powinna już odchodzić na emeryturę.

W 2018 r. czterdziestoletnie wagony stanowiły nieco ponad 1 proc. używanego taboru PKP, za pięć lat wskaźnik wzrośnie do 37 proc., a za 10 lat do ponad 80 proc. – podaje „Puls Biznesu”.

Jeszcze gorzej jest w przypadku elektrycznych zespołów trakcyjnych – czyli pojazdów, które zamiast wagonów, mają jedną przestrzeń pasażerską.. Już teraz jedna trzecia z nich ma ponad 40 lat. Za pięć lat będą one stanowić już połowę floty.

Trudno jednak zauważyć, aby ktoś się tym specjalnie przejmował. W PKP panuje wyraźnie przekonanie, że o klienta starać się nie trzeba, bo przecież jesteśmy monopolistami.

Problem w tym, że Czesi coraz odważniej walczą o nasz rynek. Przewoźnik złożył już wniosek o uruchomienie połączenia Kraków-Warszawa. A to przecież jedna z najczęściej wybieranych tras w kraju. Dodatkowo firma otrzymała zgodę na ruszenie z pociągami na trasie z Krakowa do Medyki. Obecnie pociągi Leo już zresztą jeżdżą po polskich torach – kursują m.in. z Wrocławia czy Krakowa do Pragi.

Może więc Czesi zmotywują państwowego molocha, by odświeżył flotę i zmienił podejście do klienta. Na razie jednak reakcja jest inna. To przerażenie i oburzenie, że trzeba będzie obniżać ceny i poprawiać jakość usług. Dobrze to nie wróży – no ale przynajmniej widać alternatywę.

Fot: Hugh Llewelyn/Flickr/CC BY-SA 2.0