1. Home -
  2. Finanse -
  3. Kredyty tanieją, choć stopy procentowe stoją w miejscu. Banki wiedzą coś, czego nie mówi RPP?

Kredyty tanieją, choć stopy procentowe stoją w miejscu. Banki wiedzą coś, czego nie mówi RPP?

Lutowe posiedzenie RPP nie przyniosło kolejnych cięć. Stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie, co teoretycznie powinno oznaczać stabilizację kosztów finansowania. Jednak rynek bankowy rządzi się własną logiką i często wyprzedza oficjalne decyzje władz monetarnych. Najnowsze dane ze stycznia 2026 r. pokazują wyraźnie, że banki komercyjne rozpoczęły własny cykl obniżek.

Kredyty coraz atrakcyjniejsze. I przede wszystkim tańsze

Jak wynika z analizy przygotowanej przez Andrzeja Prajsnara, eksperta serwisu RynekPierwotny.pl, w ofertach bankowych widać wyraźną "odwilż" - i to mimo że RPP zdecydowała się na przedłużenie pauzy w łagodzeniu polityki pieniężnej.

Okazuje się bowiem, że mediana oprocentowania nowych hipotek w dziewięciu wiodących instytucjach finansowych spadła w styczniu poniżej 6 proc. Przeciętna oferta kredytu z okresowo stałą stopą wynosi obecnie niespełna 5,8 proc. Jest to wyraźny sygnał, że sektor bankowy dyskontuje przyszłe decyzje RPP, obniżając marże i dostosowując ofertę do spodziewanych, niższych kosztów pozyskania kapitału w nadchodzących kwartałach.

Najciekawsze wnioski płyną jednak z porównania dwóch typów oprocentowania. Przez ostatnie lata, kiedy inflacja gwałtownie rosła, bezpieczną przystanią były kredyty o stałej stopie. Styczeń przyniósł jednak wyrównanie stawek. Przeciętne oprocentowanie zmienne zrównało się z poziomem stałym, oscylując wokół 5,8 proc. Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno Polacy masowo wybierali kredyty ze stałym oprocentowaniem – teraz jednak sytuacja rynkowa zaczyna premiować inne podejście.

Co więcej, jeśli spojrzymy na najatrakcyjniejsze oferty rynkowe, a nie tylko na średnią, zmienne oprocentowanie wydaje się obecnie bardziej kuszące. Najtańsze propozycje oparte o WIBOR (lub jego następcę) oferują oprocentowanie rzędu 5,62 proc., podczas gdy najtańsze stałe stopy to wydatek na poziomie 5,73 proc.

Pozostaje jednak pytanie, czy kredytobiorcy, mając w pamięci doświadczenia z lat 2022-2023, kiedy to raty kredytów złotowych poszybowały w górę, zdecydują się ponownie zaufać zmiennym wskaźnikom. Perspektywa wiosennych obniżek stóp procentowych przez NBP czyni ten wariant kuszącym, gdyż każda decyzja Rady będzie automatycznie obniżać ratę (czego nie można powiedzieć o zablokowanym na 5 lat oprocentowaniu stałym).

Co może nas czekać w kolejnych miesiącach 2026 r.?

Eksperci na razie są ostrożni w stawianiu prognoz na koniec 2026 r. Bazowa prognoza zakłada, że główna stopa referencyjna NBP znajdzie się w przedziale między 3,5 a 4,0 proc. Szacuje się, że dzięki temu zdolność kredytowa Polaków poprawi się o około 9 proc., co jest wynikiem znacznie skromniejszym w porównaniu do 22-procentowego skoku zanotowanego w 2025 r. Wzrost ten będzie napędzany głównie przez rosnące wynagrodzenia, a nie tani pieniądz.

Analitycy dopuszczają jednak również wariant nieco mniej optymistyczny. Zakłada on głębsze cięcia stóp, do poziomu 2,5-3,0 proc. (prezes NBP Adam Glapiński przyznał na wczorajszej konferencji, że stopy procentowe mogłyby spaść poniżej 3,5 proc.). To teoretycznie podniosłoby zdolność kredytową aż o 14 proc.

Eksperci przestrzegają jednak przed huraoptymizmem; tak głębokie luzowanie polityki pieniężnej zazwyczaj jest reakcją banku centralnego na poważne problemy gospodarcze, takie jak gwałtowne spowolnienie wzrostu PKB czy wzrost bezrobocia. W takiej sytuacji niższa rata kredytu może nie rekompensować ryzyka utraty stabilności zatrudnienia, co paradoksalnie mogłoby ostudzić popyt na rynku nieruchomości skuteczniej niż wysokie stopy procentowe.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi