Znany piosenkarz narzeka, że dostanie 570 zł emerytury. Panie Cugowski… płacił Pan 14 gr składek miesięcznie

Gorące tematy Na wesoło Podatki Praca dołącz do dyskusji (766) 21.03.2017
Znany piosenkarz narzeka, że dostanie 570 zł emerytury. Panie Cugowski… płacił Pan 14 gr składek miesięcznie

Marek Krześnicki

Znany piosenkarz Krzysztof Cugowski będzie musiał chałturzyć na emeryturze, bo jego świadczenie emerytalne wyniesienie raptem 570 zł miesięcznie. Dlaczego tak mało? Ano dlatego, że lider Budki Suflera opłacał groszowe składki emerytalne. Dosłownie groszowe: dokładnie 14 gr miesięcznie.

„Znowu w życiu mi nie wyszło” – te słowa jednego z największych przebojów znanego zespołu Budka Suflera doskonale oddają sytuację, w jakiej znalazł się Krzysztof Cugowski. Zamiast emerytury rodem z reklam otwartych funduszy emerytalnych z końca lat 90-tych (palmy, drinki, kabriolety, Bogdan mówi Bankowy), pozostała mu konieczność dorabiania, ewentualnie przejadania zgromadzonych oszczędności. Jakby nie patrzeć, 570 zł emerytury nie gwarantuje nawet minimum socjalnego, a już z pewnością nie standardu życia, do jakiego przyzwyczajony jest rockowy gwiazdor.

Krzysztof Cugowski i jego 570 zł emerytury – to się nie wzięło z niczego

Ale tak niska emerytura nie wzięła się z przypadku. Jak tłumaczy dla SuperExpressu rzecznik ZUS:

Na emeryturze każdy z nas dostanie tyle, ile odłożył, pracując. ZUS wyliczył Krzysztofowi Cugowskiemu dokładnie taką kwotę emerytury, jaka należała mu się z tytułu opłaconych składek na ubezpieczenia społeczne przez całą karierę wokalną. Jak się okazało, składek tych nie było za dużo. Każdy z narzekających mógł płacić składki większe, ale odprowadzali jedynie po 14 groszy miesięcznie.

Nie bez powodu słowo „narzekających” to liczba mnoga: ostatnimi czasy więcej artystów żaliło się publicznie wyliczeniami ZUS co do ich przyszłej emerytury. Już trzy lata temu Katarzyna Skrzynecka (to ta pani od Tańca z gwiazdami) napisała na Facebooku:

Właśnie otrzymałam korespondencję z ZUS, która olśniewa mnie hipotezą wysokości mojej przyszłej EMERYTURY … To 34 złote i 87 groszy miesięcznie !!! BUDUJĄCE do prawdy … No to sobie zaszalejemy na stare lata, Kochani Przyjaciele ARTYŚCI

Nie wymaga jednak wielkich zdolności matematycznych uświadomienie sobie, że wysokość emerytury jest proporcjonalna do tego, ile pieniędzy będziemy dorzucać do worka bez dna (tj. ZUSu). Nie płacisz składek – nie dostaniesz emerytury. Proste jak konstrukcja cepa.

Krzysztof Cugowski (i jemu podobni) jest jednak i tak w uprzywilejowanej – z racji wykonywanego zawodu – sytuacji. Jeden koncert może mu przynieść nawet 50 000 zł dochodu, czyli równowartość niemal 8 lat emerytury wypłacanej mu przez ZUS. To większa dniówka, niż np. taka, na jaką liczyć może emerytowany ochroniarz z grupą inwalidzką.

Co prawda część naszej redakcji w ogóle nie wierzy, że za kilkadziesiąt lat otrzyma jakąkolwiek emeryturę, warto jednak w miarę swoich możliwości zawczasu zainteresować się tym, za co przeżyjemy naszą jasień życia. Opcji jest mnóstwo.

W przeciwnym wypadku, pozostanie nam tylko balowanie w niebie razem ze wszystkimi świętymi…

766 odpowiedzi na “Znany piosenkarz narzeka, że dostanie 570 zł emerytury. Panie Cugowski… płacił Pan 14 gr składek miesięcznie”

  1. Ja dopiero wchodzę po studiach na rynek pracy, za mną tylko 2 lata opłacania składek na umowie o pracę i wątpię, że kiedykolwiek dostanę jakąkolwiek emeryturę. Składkę traktuję jako zwykly podatek, z którego wypłacane są bieżące emerytury, ale myślę, że na mnie już nie będzie miał kto płacić.

    Najlepsze co mogę dla siebie zrobić, to oszczędzać (mam z czego, bo zarabiam powyżej średniej krajowej) i inwestować – odkladać już teraz prywatnie na swoją emeryturę, albo w funduszu emerytalnym, albo kupując nieruchomości. Martwię się jednak o ludzi, którzy pracują za minimalną krajową – nie bardzo mają z czego odkładać i na emeryturze i tak państwo im będzie musiało pomagać, żeby nie zdechli z głodu…

  2. „Należy się” zwrot kluczowy. W końcu to zły PiS/PO/Tusk/Kaczyński dopowiada za to ze dostaną głodową emeryturę. W końcu „należy” sie coś za te lata pracy w kulturze. Jednak jestem w stanie zrozumieć te „żale”. Edukacja dotycząca emerytur opierała sie zawsze na „dostaniecie godne emerytury”. Nie mówiono jak są liczone, nie mówiono że wysokość emerytury zależy od wysokości składek. Tak na dobrą sprawę to od momentu jak PO podniosło wiek emerytalny zaczęto się bardziej interesować tym tematem niż „należy mi się”. Zrozumiałbym gdyby ci co płacili „groszowe” składki, odkładali na jakieś „prywatne” fundusze emerytalne. Mieli możliwość wyboru, i wybrali. Tyle że teraz narzekają ze „państwo” nie chce ich życia utrzymywać na dotychczasowym poziomie. W końcu PiS obiecał „godne” stawki.

  3. Jak to możliwe że płacił 14 groszy miesięcznie i będzie miał aż 570 zł emerytury? Może w jednym roku płacił 14 groszy miesięcznie?

    14 groszy miesięcznie * 12 miesięcy * 50 lat i do tego stopa zwrotu 12% rocznie dają po 50 latach 5500 zł, co starczy na 455 zł miesięcznie, i to tylko przez jeden rok.

    • jest chyba cos takiego jak emerytura minimalna – jak juz nabedziesz prawo do emerytury (wiek & staz pracy) to min. kilka stowek musza wyplacic, nawet jesli ze skladek wychodzi mniej.

      • Są jeszcze socjale różnego rodzaju. Więc jak się pan Cugowski zgłosi do ośrodków społecznych to dostanie. Jakoś wielu dostaje mieszkania komunalne i zasiłki, a pracę to widzieli w telewizji.

  4. Haha, no już bez przesady z tą rzekomą proporcjonalnością. :D Dobre, dobre. :D W ciągu 3 lat zapłaciłam ponad 12 000 zł samych składek ZUS (wyłączając FUZ). Moja emerytura, jak przejdę na nią w wieku 65 lat, będzie wynosić… 1,95 miesięcznie, gdyż na poczet tejże przeznaczono zaledwie ok. 165 złotych. Tymczasem jakaś kwoka, która rączek sobie pracą nie skalała, po łzawym liście do Kopacz dostała emeryturę. Zresztą, wystarczy sobie przejrzeć trochę orzeczeń, by dostrzec, że składki są daniną na bieżące wydatki instytucji, a nie polisą czy funduszem gwarantującym emeryturę. Jest zatem ktokolwiek naiwny, co w te emerytury i ich proporcjonalność wierzy? :D Wypowiedź Cugowskiego tylko pokazuje, że ZUS jest patologią i im prędzej się rozbije zbędny, przestarzały, drogi i nieskuteczny moloch, działający w sposób ponoć nielegalny (piramida finansowa), tym lepiej. Tyle było pisku o Amber Gold, a ZUS dalej się broni, choć nie ma potrzeby. A Cugowski nie powinien był być zmuszony wpłacać ani grosza tam, jak i nikt inny.

    • Oczywiście, że FUS działa jak piramida finansowa, tylko w tej chwili nie ma innego wyjścia – gdyby pracujący nagle przestali opłacać składki, to miliony emerytów i rencistów by nie miały co do garnka włożyć.

      Problemów z ubezpieczeniami społecznymi nie da się rozwiązać szybko, na to potrzeba lat. Przede wszystkim konieczne jest jak najszybsze zlikwidowanie jakichkolwiek przywilejów emerytalnych i podwyższenie wieku emerytalnego – bez tego możemy tylko odsuwać katastrofę w czasie.

      Oczywiście tyle teoria, praktyka bowiem mówi, że politycy będą się bronić rękami i nogami przed takim krokiem – ludzie dalej wierzą, że pieniądze na emerytury i renty biorą się znikąd i nie potrafią wiązać wieku emerytalnego z wysokością skladek…

      • Trudno. Da się, tylko każdy rząd obawia się zadym, więc czeka, aż to samoistnie pierdyknie – bo jak pierdyknie, to już nie będzie u władzy, niech następne kadencje się martwią. To nie jest moim zdaniem powód, dla którego należy to ciągnąć dalej, wręcz przeciwnie – uzależnienie trzeba jak najszybciej przerwać, z ZUSu sprzedać/wynająć wszystko z jego majątku, co się tylko da i to do skarbu państwa – który i tak dopłaca do ZUSu, więc chwilowo może wspomagać ofiary tegoż bez pośrednictwa tego molocha. Przede wszystkim ludzie mają podejście, że emerytura to trochę takie wakacje po sześćdziesiątce, które się należą – to jest problem. Nie, nie należą się żadne wakacje. Przy takim podejściu – pielęgnowanym pieczołowicie przez polityków – to musiało się tak skończyć.

        • Koszty samego ZUSu to jest naprawdę kropla w tym, ile rocznie przez niego przepływa. Oczywiście nie twierdzę, że nie należy niczego ulepszać albo poprawiać, ale to nie sam ZUS jest problemem. Można zmienić mu nazwę, ale problem pozostanie. Problemem jest, że ze składek ZUS co roku pobiera zbyt mało pieniędzy w stosunku do potrzeb. Wbrew pozorom obecni emeryci naprawdę mają dobrze, będzie tylko gorzej.

          Czy za wypłacanie skladek będzie odpowiadał ZUS, czy Skarb Państwa, i tak koszty obsługi tego systemu pozostaną. ZUS jest tylko pewnym symbolem problemu, jego likwidacja tego problemu nie rozwiąże.

          • Dalej nie przekonuje mnie to do tego, żeby go utrzymywać i nie, zmiany nazwy nie postuluję. To raczej brzmi podobnie do rozumowania osób uzależnionych od chwilówek – muszą wziąć kolejną, bo za co spłacą poprzednią. Państwo skrewiło i państwo powinno przyznać się, że kasy nie ma i nie będzie i przestać pobierać kolejną na rzecz obietnic, których nie jest w stanie spełnić. Rozumiem, że wizualizacja jest modna ostatnio, jednakże pieniądze się nie wyczarują ani nie pomnożą od podcierania sobie nimi tyłka (a tego ekwiwalentem jest ZUS).
            Nie pozostaną, jeżeli zmniejszy się ilość uprawnionych, nie będą dochodzić nowi, ZUS nie będzie nic dostawał ani pobierał, jak i też nie będzie zatrudniał pracowników ani utrzymywał nieruchomości.

          • To teraz trochę liczb – ZUS wydaje rocznie ponad 200 mld zł na emerytury i renty – to jest ponad połowa rocznych wydatków budżetowych. Różnica pomiędzy wydatkami ZUSu, a wpływającymi składkami jest coraz większa i wynosi już ponad 70 mld zł rocznie – to ok 1/5 wydatkow budżetowych. Różnicę tę pokrywa budżet państwa.

            Bez składek rząd będzie musiał całą kwotę emerytur i rent wypłacić z budżetu państwa. Ale rząd nie ma swoich pieniędzy – jeśli chce więcej wydać, to albo musi więcej pożyczyć, albo więcej pobrać od obywateli. Tak więc nawet jak zlikwidowane zostana skladki emerytalne i rentowe, to i tak trzeba będzie w inny sposób taką kwotę oddać rządowi.

          • Absolutnie nie całą. Nie widzę najmniejszego powodu, by całość zobowiązań ZUSu pokrywać, podkreśliłam to już wcześniej. Jak nie ma kasy, to nie ma – jest ZERO, ew. dług. Nie 200 000 000 000 zł. Nie da się wypłacić zobowiązań, to się nie da. Tyle. Fajnie rzucić liczbami, ale jeszcze fajniej rozumieć, co się mówi. Błędem jest założenie, że te zobowiązania spłacimy i trzeba w nie brnąć. To jest właśnie ta mentalność „chwilówkowicza”.

          • No to zmieńmy sytuacje – Twój pracodawca nie zapłaci Ci pensji i powie, że jak nie ma kasy, to nie ma i zdychaj z głodu. Fajnie, nie? I tak jesteś w lepszej sytuacji niż wielu emerytów, bo możesz spróbować zmienić pracę. Wyobraź sobie jednak 90 latkę, która szuka pracy…

            Te ponad 200 mld zł nie idzie w pustkę, ale do kieszeni emerytów (z których wielu i tak ma bardzo niskie emerytury). Jak nie dostaną tej kasy, to nie kupią leków, nie opłacą rachunków, nie kupią jedzenia. Powiedz im teraz, że nie ma kasy i powinni już umierać Albo cięzko chorym rencistom.

            Oczywiście, w systemie są patologie, ale większość emerytów i rencistów to osoby, które przez większość życia opłacały składki.

          • Owszem. Pracodawca, w przeciwieństwie do państwa, nie jest aparatem przymusu. Jeżeli naprawdę pracowałam (warte podkreślenia), to wygenerowałam zysk. Jak pracodawca mi nie płaci, mogę spokojnie się zwolnić. Mogę też iść do sądu i komornik zajmie się ściągnięciem zaległości od niego. Ale nie tylko to. Pracodawcy NIE płacę kasy za to, że kiedyś jej ułamek wypłaci mi jako pensję. Gdyby praca działała tak, że płacisz 1000 złotych miesięcznie, by dostać 95 gr pensji, WTEDY to byłoby adekwatne porównanie. Bo tak właśnie się dzieje, kiedy państwo staje się stroną sporu, zamiast obiektywnym rozstrzygającym spór. Tym bardziej należy przerwać ten mechanizm.
            Manipulujesz emocjami, a choć to jest populistyczne i przemawia do większości ludzi, to słabo na mnie działa. :) Jest to tania praktyka. Merytorycznie albo w ogóle proszę, bo się ośmieszasz tymi chwytami i świadczy to o desperacji. To miłe, że tak innym współczujesz. W takim razie zrób coś po prostu; płać na pomoc takim ludziom, ew. stwórz fundację wypłacającą dodatkową emeryturę/rentę ludziom, których ci szkoda. To, że wspierasz jakiś zakres działalności charytatywnej, nie znaczy, że każdy musi (poprzez przymus aparatu państwowego) i im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla ciebie.
            Wiek nie świadczy o zdolności do pracy. To, że ktoś skończył te 65 lat, nie znaczy, że należą się mu wakacje z tego tytułu – a na tym cały czas bazuje państwowy system emerytalny. Niech emeryt idzie do pracy, to nie „zdechnie z głodu”. To samo z „biednymi rencistami” – zwłaszcza tymi przypadkami, co to są ciężko niezdolni do pracy, bo amputowano im jądro. Rencista też może iść do pracy i na dodatek zatrudnianie niepełnosprawnych (nawet bez prawa do renty) jest dość opłacalne w tym kraju. Z tej całej masy beneficjentów ZUSu zaledwie niewielki ułamek to ludzie, którzy naprawdę pracować nie mogą. TYLKO te zobowiązania można ew. pokryć, to się może stać możliwe jedynie po spieniężeniu ZUSu oraz zaprzestaniu przyjmowania nowych zobowiązań. Dalej o przyszłość dbaj sam, bo to twój interes i niczyj inny. Jeżeli chodzi o rencistów, to utrzymywać ich mogą a) rodzice (jak jest się niepełnosprawnym od urodzenia, potencjalny rodzic nie może zakładać, że dziecko na pewno urodzi się zdrowe) b) sprawca wypadku lub instytucja za dopuszczenie do tegoż odpowiedzialna c) ubezpieczyciel poszkodowanego/sprawcy d) sam poszkodowany z własnych funduszy/ubezpieczeń/oszczędności e) fundacje charytatywne, na które ludzie łożą dobrowolnie f) sprawca przestępstwa, któro zaskutkowało uszkodzeniem ciała.

          • Nie rozumiesz jednego – duża część tych emerytów i rencistów płaciła składki jak pracowała, dlatego oczekują teraz emerytury. Nie jest ich winą, że już dawno te ich skladki zwyczajnie przejedzono, zamiast składać je na ich indywidualnych kontach. Nie da się w tej chwili powiedzieć – sami zadbajcie o swoją przyszłość. To tak nie działa.

            Absolutnie nie użylem tutaj żadnych populistycznych chwytów – po prostu państwo nie może powiedzieć 6 milionom swoich obywateli, żeby teraz sami sobie wykombinowali kasę na życie. To by było SKRAJNIE nieodpowiedzialne.

            Ten system trzeba jak najszybciej reformować, a nie go zlikwidować. Oczywiście Twój punkt widzenia kończy się tam, gdzie Twój własny interes. Odpowiedzialni polityce powinni myśleć o wszystkich.

            Ja już w tej chwili myślę jak zabezpieczyć sobie przyszłość, ale głównie dlatego, że pomimo oplacania skladek nie spodziewam się, że dostanę emeryturę, a jeśli nawet tak, to głodową. Obecni emeryci nie mieli takich problemow, państwo zapewniało ich, że zabezpieczy ich przyszłość.

          • Rozumiem to, że składki te nie były i nie są traktowane jako kapitał na emeryturę ani konto oszczędnościowe. Odsyłam do u.s.u.s. i orzecznictwa. One od razu były do przejedzenia. Rozumiem też to, że teraz nic nie ma, czasu się nie cofnie, a kasy się nie wyczaruje, więc trzeba natychmiast zatrzymać machinę i przestać powiększać długi. Brnięcie w kłamstwa i większy debet aż do ponownego uruchomienia czasów octu (oby chociaż octu!) na półkach i/lub zarabiania milionów nie pomoże nikomu. Państwo nie ma kompetencji do bycia czyimkolwiek opiekunem, więc inni obywatele nie muszą być odpowiedzialni za cudze (głupie) wybory.
            Użyłeś i jest to populistyczne. Tak samo, jak populizmem jest przekonywanie ludzi, że to państwo odpowiada za ich życie i wszystko im załatwi. Dorosły, ODPOWIEDZIALNY (nomen omen) człowiek powinien to wiedzieć. Jeżeli pełnosprawny dorosły człowiek pracować tylko dlatego, że skończył 60 lat i uważa, że z tego tytułu należą mu się wakacje, nie chce zmienić pracę na lżejszą, to sam jest sobie winien. Ergo – sami siebie skazują na śmierć głodową. Jeżeli tobie – czy komukolwiek – leży na sercu ich los i przykro ci, że biedni dorośli ludzie cierpią katusze z powodu konieczności pracy, można samemu ich dofinansowywać.
            I słusznie, każdy tak powinien robić. No to źle robiło i gadało bzdury, jak widać, a obecni emeryci byli naiwni. Zabawne, że z komuną precz, ale socjalistyczne mechanizmy, co doprowadziły do tego, że chleb kosztował kilkanaście tysięcy złotych albo że stali w kolejce nawet po papier toaletowy, są cacy. :D

          • „Rozumiem też to, że teraz nic nie ma, czasu się nie cofnie, a kasy się nie wyczaruje, więc trzeba natychmiast zatrzymać machinę i przestać powiększać długi. Brnięcie w kłamstwa i większy debet aż do ponownego uruchomienia czasów octu (oby chociaż octu!) na półkach i/lub zarabiania milionów nie pomoże nikomu.”

            Oczywiście, że trzeba zacząć reformować system emerytalny, ale nie można go zlikwidować. Taki ruch byłby śmiercią dla jakiejkolwiek wiarygodności państwa. Już nie mówiąc o losie tych milionów emerytów. Po prostu – nie ma możliwości likwidacji systemu emerytalnego i tyle. Państwo zobowiązało się do utrzymywania ludzi na emeryturach i musi się z tego obowiązku wywiązywać. Nie może teraz nagle zmienić zasad gry i powiedzieć ludziom „Radźcie sobie sami!”. Oczywiście nie twierdzę, że osoby, które nie płacily skladek powinny emeryturę otrzymać, ale jak ktoś odprowadzal składki, to powinien emeryturę otrzymać.

            „Państwo nie ma kompetencji do bycia czyimkolwiek opiekunem, więc inni obywatele nie muszą być odpowiedzialni za cudze (głupie) wybory.”

            O jakie głupie wybory Ci chodzi? O to, że ktoś urodził się 70 lat temu i większość życia przepracował w czasach komunizmu?

            „Tak samo, jak populizmem jest przekonywanie ludzi, że to państwo odpowiada za ich życie i wszystko im załatwi. Dorosły, ODPOWIEDZIALNY (nomen omen) człowiek powinien to wiedzieć.”

            Łatwo to teraz powiedzieć, ale przez kilkadziesiąt lat państwo zapewniało ludzi, że zadba o ich los. Osoby, które są obecnie na emeryturze albo na nią przechodzą zaczynały pracę w zupełnie innych czasach i realiach. Dopiero od kilku lat poważnie rozmawia się o problemach systemu emerytalnego. Tak samo nie przewidzę w tej chwili jak będzie wyglądał kraj jak ja będę przechodził za te 40 lat na emeryturę.

            „Zabawne, że z komuną precz, ale socjalistyczne mechanizmy, co doprowadziły do tego, że chleb kosztował kilkanaście tysięcy złotych albo że stali w kolejce nawet po papier toaletowy, są cacy. :D”

            W większości krajow europejskich działają systemy emerytalne i jakoś te kraje nie bankrutują, a niektóre nawet (np. Szwecja) notują nadwyżkę budżetową. Problem nie leży w programach socjalnych, tylko w systemie przywilejow, który przez lata obowiązywał i nadal obowiązuje w Polsce.

          • Nie ogarniam tej mody na cytowanie wypowiedzi, na którą się odpowiada. Serio, połapię się we własnej wypowiedzi. :D
            Jeżeli wiarygodne jest dla ciebie państwo, które kłamie w żywe oczy i wciska ci gruszki na wierzbie dlatego, że chcesz o nich usłyszeć i lepiej się poczuć, no to współczuję. Wychodzę z założenia, że to proszenie się o kłopoty.
            O wybór polegający na zawierzeniu swojego losu, jako dorosłego człowieka, jakiemuś instytucjonalnemu substytutowi rodzica, co obiecywał coś, czego nie mógł zrealizować – bo żadne państwo nie jest w stanie zagwarantować jakiejkolwiek kasy na za 20, 50 czy 70 lat. Dodatkowy wybór polegał na nieodkładaniu kasy, bo „nie ma z czego”. Co swoją drogą zabawne, że z dużą dozą prawdopodobieństwa taka osoba dzieci miała.
            Dalej nie widzę powodu dla podtrzymywania tej bajeczki. To nie miało prawa działać dobrze. Wystarczy proste podstawienie, by zorientować się, że to nigdy nie zadziała – a to jest metoda kilku tysięcy lat, a nie sprzed kilku. Robisz się już nudny. Brnijmy w długi i kłamstwa do oporu, aż samo wszystko spektakularnie upadnie, że nikt się nie pozbiera, bo kiedyś, dodatkowo jeszcze w poprzednim systemie, a nawet i przed wojną, ktoś obiecał coś równie realistycznego, jak szklane domy. Na Słońcu. Do tego sprowadza się twa argumentacja. Kasy brak. Koniec. Kropka. Tematu nie ma i nie ma tu z czym dyskutować. Chyba, że mam rozumieć, że jak zaczepia cię ktoś na ulicy i prosi o kasę, a nie masz jej w ogóle, to w takiej sytuacji pędzisz robić debet/wziąć pożyczkę?
            W większości krajów, gdzie systemy te są państwowe, te systemy przędą tylko odrobinę lepiej, niż w Polsce. Szwecja kiedyś notowała nadwyżki. Szwecja jednak w większości przejadła już bogactwa naturalne i tnie budżet. To nic dziwnego zresztą, bo to po prostu nie ma jak wypalić i kwestia czasu, kiedy upadnie.

          • „Nie ogarniam tej mody na cytowanie wypowiedzi, na którą się odpowiada. Serio, połapię się we własnej wypowiedzi. :D”

            Przy dłuższych tekstach tak jest dużo łatwiej odpowiadać i polemizować z konkretnym punktem wypowiedzi. Ty sie moze połapiesz, ale ktoś inny czytając takie ściany tekstu już niekoniecznie.

            „Jeżeli wiarygodne jest dla ciebie państwo, które kłamie w żywe oczy i wciska ci gruszki na wierzbie dlatego, że chcesz o nich usłyszeć i lepiej się poczuć, no to współczuję. Wychodzę z założenia, że to proszenie się o kłopoty. ”

            Ja nie mam złudzeń co do państwa, ale państwo musi mieć pewną wiarygodność, choćby po to, żeby pożyczać pieniądze na rynkach finansowych. Im niższa wiarygodność państwa, tym większe koszty tego pożyczania. Likwidacja systemu emerytalnego (w praktyce całkowicie nierealna) byłaby całkowitą utratą wiarygodności, nie tylko wśród obywateli, ale także na rynkach finansowych.

            „O wybór polegający na zawierzeniu swojego losu, jako dorosłego człowieka, jakiemuś instytucjonalnemu substytutowi rodzica, co obiecywał coś, czego nie mógł zrealizować – bo żadne państwo nie jest w stanie zagwarantować jakiejkolwiek kasy na za 20, 50 czy 70 lat. Dodatkowy wybór polegał na nieodkładaniu kasy, bo „nie ma z czego”. Co swoją drogą zabawne, że z dużą dozą prawdopodobieństwa taka osoba dzieci miała.”

            Próbujesz oceniać wybory sprzed kilkudziesięciu lat na podstawie obecnych doświadczeń. Brawo! Zupełnie inne czasy, zupełnie inny system. Nie wiem czy dostrzegłaś transformację gospodarczą z przełomu lat 80 i 90 XX wieku… Zresztą, do tej pory państwo wywiązywało się (lepiej lub gorzej) ze swoich zobowiązań.

            „Do tego sprowadza się twa argumentacja. Kasy brak. Koniec. Kropka. Tematu nie ma i nie ma tu z czym dyskutować.”

            To się tylko wydaje takie proste. Zasadniczo większość państw na świecie jedzie na deficycie co roku. Tutaj problemem nie jest tylko deficyt na FUS, ale dynamika tego deficytu – niestety, bardzo szybko on rośnie. A nie można powiedzieć – „Kasy brak. Koniec. Kropka.”.

            „W większości krajów, gdzie systemy te są państwowe, te systemy przędą tylko odrobinę lepiej, niż w Polsce. Szwecja kiedyś notowała nadwyżki. Szwecja jednak w większości przejadła już bogactwa naturalne i tnie budżet. To nic dziwnego zresztą, bo to po prostu nie ma jak wypalić i kwestia czasu, kiedy upadnie.”

            Szwecja notowała spore nadwyżki przed 2008 rokiem, później przyszedł kryzys, jednak nadal deficyt był bardzo niewielki. W 2015 roku miała zrównoważone wydatki z przychodami.

            Generalnie zgadzamy się z tym, że w takim kształcie ten system nie przetrwa. Ty byś chciała jego likwidacji, ja reformy. Uważam, że likwidacja tego systemu jest po prostu niemożliwa i ewentualne problemy z tego wynikające znacząco by przeważyły nad korzyściami.

      • Nie masz racji. Wiesz, pobawmy się w uproszczoną ekonomię. Zamiast ZUS którego majątek sprzedajemy a to ogromny majątek i ogromne oszczedności – budujemy fabrykę państwową. Np. lekarstwa na których jest biliard marzy. Zarabiamy a ze zysku opłacamy emerytury. W międzyczasie już pozwalamy ludziom wybierac konkurencyjne rozwiazania i ubezpieczenia.

        • Wybacz, ale to są po prostu bzdury…

          Otóż majątek ZUS to pewnie ok 20 mld zł – głównie budynki, trochę sprzętu. Niby wydaje się sporo, ale raczej nie sprzedasz tego za tyle, poza tym sprzedasz takiego majątku trochę potrwa. Natomiast i tak w tym czasie gdzieś urzędnicy musieliby się pomieścić – trzeba by wynajmować biura. Urzędnicy są potrzebni – być moze nie tyle, ale w prywatnych bankach też masz tysiące pracowników. Ktoś musi to wszystko obsługiwać

          Tak więc – majątku ZUS tak szybko się nie pozbędziesz, pracownikow wszystkich nie zwolnisz. Ktoś i tak musi cały ten system redystrybucji obsługiwać Ale nawet pomijając to – 20 mld zł to się może wydaje i dużo, ale po przeliczeniu na dolary (ok 5 mld USD) już tak dobrze to nie wygląda. A musisz za to zbudować firmę, która będzie przynosić przynajmniej kilkadziesiąt miliardów złotych zysku rocznie. 5 mld dolarów to pojedyncze firmy wydają rocznie na badania…

          Najpierw naucz się dobrze liczyć, potem pomyśl trochę o realnej ekonomii, a dopiero potem się wypowiadaj.

    • Dobrze napisane, ciekawe kiedy do tych pustych polaczkowych głów trafi jak jesteśmy rżnięci, ba normalny uczciwy pracujący etat/dg człowiek jest dymany na kazdym kroku i łoży na patologię nieskalaną nigdy legalną pracą. PRL bis

      • Jak widać po licznym oburzeniu, na dodatek dość powtarzającym się – nigdy. Ale czego oczekiwać po narodzie, gdzie blisko 90% ludzi chce, by państwo zapewniło im pracę, płaciło za ich utrzymanie i utrzymywało im dzieci?

    • Niestety bez obowiązkowych ubezpieczeń społecznych za kilkanaście lat będziemy mieli kilka milionów panów Cugowskich, którzy za młodu nie myśleli o emeryturze. I to byłby gigantyczny problem społeczny, za który odpowiedzialność i tak musiałoby wziąć państwo. Nie znajdziesz polityka, który nie uległby milionom ludzi bez środków do życia.

      Likwidacja przymusu to fajny slogan, ale i bardzo groźny. Pomijam już problem obecnych emerytów, którzy też muszą za coś żyć.

      • Nie, nie musiałoby. Nie widzę najmniejszego wręcz powodu dla nagradzania głupoty kosztem uczciwych obywateli. Jeden wyląduje Cugowski wyląduje na dworcu, drugi, dziesiąty, to będą dobrymi przykładami, że albo się odkłada na emeryturę, albo pracuje do końca życia.

        • Nie rozmawiamy o jednym albo dziesięciu Cugowskich. Rozmawiamy o milionach ludzi, którzy z wiekiem nie będą mieli na życie, a przy okazji dysponują prawami wyborczymi. :)

          • System jest niewydolny i sie wkoncu zalamie.To jest pewne,ze emerytury beda glodowe lub ich poprostu nie bedzie pomimo oplacanych skladek.Po co wiec placic ?

          • To dalej nie czyni słusznym ani realistycznym nagradzania ich głupoty. Równie dobrze można nagradzać miliony ludzi za to, że kupiły sobie papier toaletowy i się podtarły, zamiast po prostu narobić w gacie.

          • Ty mówisz o tym jak powinno być, a ja mówię Ci jak jest. ;)

            W sytuacji paru milionów wyborców, którzy nie mają na życie żaden polityk nigdy nie podejmie decyzji o tym żeby ich zignorować (bo jak to zrobi to mamy zamieszki na ulicach i kompletnie zdestabilizowane państwo). Owszem, zgadzam się, że to niesprawiedliwe, bo każdy powinien ponosić odpowiedzialność za swoje błędy, ale w praktyce nasze poczucie sprawiedliwości nie ma żadnego znaczenia.

            Podejmując decyzje dzisiaj, musimy mieć na uwadze pojutrze.

          • Nie ma potrzeby – wiem, jak jest i oceniam to negatywnie. Brnięcie w to będzie nakręcać błędne koło. Dlatego nie widzę powodu dla popierania praktyk, które je będą nakręcać – zarówno pieniędzmi (na szczęście granice są otwarte) jak i wyborami przy urnie oraz w dyskusji.

      • To tak nie działa, aktualnie pracujące osoby zarabiają na emerytow, to nie jest tak, że zbierasz pieniądze całe życie, tylko ty zarabiasz na dzisiejszych emerytów i w ramach solidarności społecznej możesz liczyć także na emeryture dla siebie w przyszłości. Niższe emerytury dla ludzi którzy płacili małe składki lub brak owej jeśli nic nie płacili, jest raczej rodzajem kary niż bezpośrednia konsekwęncja unikania ich płacenia.

        • I właśnie to ma tak działać. Historia pokazuje, że emerytury kapitałowe (czyli zbieranie na swój stosik pieniędzy) są wbrew pozorom bardziej niebezpieczne w dużej skali od emerytur repartycyjnych (czyli takich jakie mamy dziś). Nikt nie da Ci pewności, że w perspektywie 30-40 lat instytucja finansowa, która gromadzi twoje pieniądze nie upadnie, zostawiając Cię na lodzie. Nie wspominam już o wydarzeniach typu hiperinflacja i wojna. Nie bez powodu rozkwit systemu repartycyjnego nastąpił właśnie po 1945 r.

    • biorac pod uwage kwoty jakimi zarzadza zus, to jest dosc tani. prywatne fundusze zdaje sie ze wiecej sobie odcinaja. to tyle odnosnie urzedu jako takiego. natomiast sam system emerytalny to patologia.

    • Założenia ZUSu były właśnie takie, że bieżące składki będą przeznaczane na wypłaty obecnych świadczeń. Więc czyjeś zdziwienie w tej kwestii jest zadziwające ;)
      Była próba zbudowania czegoś innego, ale OFE już umarło. Ale czy faktycznie coś by z tego wyszło? Nie wiem.

      Dobrowolność opłacania składek w stylu „Twój wybór czy będziesz miał za co żyć, czy umrzesz w nędzy” tylko brzmi fajnie. W praktyce wyjdzie jak z frankowiczami: „Umieram, musicie mi pomóc!”

      • Powtarzasz się po innych (jeżeli chodzi o samą argumentację – trzeba pomóc, bo będą płakać), ale odpowiem, bo tutaj jest ciekawy mechanizm. „Frankowicze” z własnej woli postąpili głupio (serio, kto normalny bierze kredyt walutowy, jak waluta jest śmiesznie TANIA i liczy, że jej wartość będzie maleć? o.O) i pomóc mogą sobie sami albo ten, kto ma ochotę w nich ładować kasę – niechby to był bank i kredyt konsolidacyjny, bliscy, ktokolwiek. Nikt nie powinien być zmuszony do pomocy im. Zatem nie byłoby wołania, gdyby nie było podatnego gruntu na wołanie o pomoc. A podatny grunt był. Raz, że nadmuchany przez mentalność „łolaboga, banki mie oszukały, banki to zuo”. Dwa, że wcześniej z kwestii Amber Gold zrobiono kwestię państwową – bo „czemu mie państwo nie oszczegło, że piramidy finansowe som gupie, a nie wszystko złoto, co się świeci?”, a potraktowano to poważnie. Prosta piłka zatem – jak ofiary parabanków zasługują na nagrodzenie głupoty, to czemu nie „ofiary” banków, które przecież z definicji są ponoć złe i niedobre, że aż trzeba je karać specjalnymi podatkami? To jest właśnie problem kiełbas wyborczych – apetyt rośnie w miarę jedzenia i trudno potem się cofnąć. Bo jak jedna grupa dostaje „pomoc”, to dlaczego nie druga, trzecia, dziesiąta, dlaczego nie więcej? A jak nie dostaną – będą płakać. ZAWSZE będą płakać. Moim zdaniem najlepszą reakcją na płacze frankowiczów byłoby ich olanie. Jak z dziećmi – chce wymusić coś płaczem, wychodzisz np. ze sklepu i nigdzie nie zabierasz, dopóki się nie uspokoi, nie pocieszasz (bo z jakiej racji?) ani nic. Poddasz się – wyhodujesz sobie małego, roszczeniowego terrorystę.

        • Odpowiadając na Twój komentarz nie powtarzałem się po innych, bo ich tutaj nie czytałem, ale po sobie, bo już to pisałem niejednokrotnie, ale mniejsza z tym.

          Też jestem zdania, że „frankowiczom” nie powinno państwo pomagać, a przynajmniej nie powinno dopóty, dopóki nie będzie pomagać wszystkim tym, którzy mają problem ze spłata kredytów, niezależnie od waluty. Mam tu na myśli po prostu równość – albo wszystkim, albo nikomu. Bo każda z tych osób wzięła na siebie ryzyko, któremu nie podołała.

          A przywołałem „frankowiczów” nie bez powodu i tym powodem jest to, o czym wspomniałaś – obietnice wyborcze.
          PiS niewątpliwie zebrał pewną część głosów dzięki obietnicy rozwiązania ich problemu. Być może to właśnie dzięki ich głosom teraz rządzą.
          Parę ładnych lat temu Cimoszewicz sam siebie skreślił mówiąc w kontekście powodzi o tym, że trzeba było się ubezpieczać.

          Przykładów na to, że ludzie są roszczeniowi, a w sytuacjach, które uznają za kryzysowe, wymagają otrzymania ze źródła, którym wcześniej gardzili.

          Więc aktualnie mamy ok. 9 mln emerytów. To naprawdę potężna siła. Będzie zaraz sporo więcej. I wyobraź sobie, że przynajmniej część z tych ludzi, gdyby miała sama sobie oszczędzać na emeryturę, to by nie oszczędziła. Więc szybko się robi miejsce na obietnicę wyborczą. Tak działa demokracja.

          • Z tym się zgadzam – jak już „pomagać”, to konsekwentnie, to byłoby choć trochę przejrzyste i logiczne. Acz osobiście uważam, że takie działanie nie dość, że nie jest skuteczne, to generuje coraz nowsze problemy.
            Tak samo, jak Komorowski wypowiedzią, że trzeba zmienić pracę i wziąć kredyt. Żaden sufler z działu PR nie podpowiedział mu, że należy coś obiecać. ;) Cóż, nie zapowiada się, by ludzie z tymi nieszczęsnymi kredytami coś dostali, szybciej chyba spłacą te kredyty, niż cokolwiek im skapnie.
            Dlatego nie twierdzę, że demokracja to idealny ustrój i powinien być obwarowany dobrze napisaną konstytucją. Niegdyś Mikke stwierdził, że demokracja to ustrój, w którym dwóch facetów demokratycznie może zgwałcić jedną kobietę. Jakkolwiek Mikke wykazuje objawy ciężkiej demencji starczej, to tu wyjątkowo mu się udało oddać ducha tego systemu w prostszy sposób, niż wcześniejsze tłumaczenia, że głos profesora jest wart mniej, niż głos dziesięciu żuli, bla bla bla.

    • Kingo, wyjaśnij mi proszę, jak to możliwe? 12 tys. zł to 333 zł/msc składki na ZUS, z czego na emeryturę idzie 19,52% składki – połowa opłacana przez pracodawcę, połowa opłacana przez pracownika (oczywiście przy własnej DG całość trzeba opłacić samemu). Czyli dla 19,52% masz łącznie 2342,4 zł (z czego 1171,2 zł mógł dopłacić pracodawca, jeśli to był etat, więc nie wlicza się to w poczet tych 12 tys. opłaconych przez Ciebie składek).

      Skoro z 165 zł wychodzi Ci 1,95 zł, tzn., że oczekiwaną długość życia na emeryturze wyliczono na 84-85 rat, co daje dla kwoty 2342,4 zł 27,55-27,88zł/msc bez waloryzacji – co nadal nie jest dużo, ale to 14-krotnie więcej niż to, co sobie deklarujesz, a po drugie – i okres opłacania składek, i ich wysokość, są zbyt małe, by móc mówić o dużym uposażeniu emerytalnym.

      Podsumowując – z czego ma wynikać to, że zamiast odprowadzić należne 2342,4 zł, odprowadziłaś jedynie 165 zł, pisząc w dodatku, że „przeznaczono”, jakbyś nie miała wpływu na to? Jeśli pracodawca nie odprowadzał za Ciebie składek, to zwyczajnie Cię oszukał, i wcale nie zapłaciłaś 12 tys. zł składek na ZUS, tylko mniej. Inna opcja jest taka, że zwyczajnie coś kręcisz, by udramatyzować swoją sytuację. Albo jest jakieś prawo, o którym nie wiem.

      • Napisałam li i jedynie kwotę, jaka wpłynęła do ZUSu ode mnie z okazji składek na FUS oraz kwotę, jaką ZUS ma zamiar mi przeznaczyć na emeryturę. Ty do tego dopisałeś szereg założeń, które zwyczajnie zmyśliłeś. Dlaczego „zwyczajnie coś kręcisz”, mam ci powiedzieć? Mogę zgadywać, że to miało dodać powagi twej wypowiedzi i dramatyzmu. Zwyczajne zapytanie o okoliczności godziłoby w twój wizerunek Sherlocka, jaki usiłujesz tu lansować.
        P.S. – drobna rada – drugi akapit przemyśl albo wykasuj, bo nawet uwzględniając zmyślone założenia, ośmieszyłeś się przednio. Jeżeli źle wykonałeś dzielenie i działania na procentach, świadczy to po prostu o twojej pomyłce.

  5. Ale chyba przez te lata odłożył coś na starość czy przechulal wszystko jak młodzi raperzy z usa na jachtach z panienkami?

  6. „Nie płacisz składek – nie dostaniesz emerytury. Proste jak konstrukcja cepa.”

    No chyba, że jest się sędzią albo przedstawicielem innej uprzywilejowanej kasty – oni nie płacą składek, a suta kasiorka z naszych podatków na stare lata zapewniona :)

    • O jezoo, włącz myślenie. Policjanci też nie płacą składek i co z tego? Jak sama nazwa wskazuje, wynagrodzenia budżetówki pochodzą z budżetu Państwa, więc jaki jest sens przelewania pieniędzy z państwowego budżetu (np. z MSWiA) do budżetu (np. ZUS)?

      • A nauczyciele płacą. Budżetówka, ale inna?
        Rolnicy nie płacą. Nie budżetówka.
        Taa, nie ma sprawiedliwości… (i nie ma tu sarkazmu, co najwyżej żal)

        • A mówi ci coś skrót KRUS? Rolnicy płacą składki na ubezpieczenie społeczne, a że nie trafiają one do ZUS-u to nieistotne.

      • Co to jest „jezoo”?
        Masę ludzi bierze kasę z budżetu, ale tak czy owak, od ich wynagrodzeń pobierana jest w odpowiednim procencie składka która trafia do bezdennego worka jakim jest ZUS.
        Włącz myślenie!

        • No i jednak nie zrozumiałeś. Co za różnica czy jest, czy nie jest, pobierana składka? Wynagrodzenie które otrzymuje pracownik, to zawsze jest kwota netto.

          Ale może lubisz przelewać pieniądze z jednego swojego konta na inne. Spoko, od tego jednak pieniędzy ani ci nie przybędzie, ani nie ubędzie.

  7. Ja w emeryturę z ZUS nie wierzę.Bardzo chętnie przelewałbym te pieniądze w inne miejsce. Panu Cugowskiemu zalecam włączyć ” Piąty bieg ” w oszczędzaniu. Zawsze może poprosić żonę o pomoc , albo synów, czy tam braci. To takie tango.

  8. „Z oświadczenia majątkowego piosenkarza, złożonego kiedy był senatorem (2005-2007), wynika, że jego roczne dochody za odtworzenia hitów Budki Suflera wynosiły 350 tys. rocznie. Do tego piosenkarz miał wpływy z koncertów i dochody z nieruchomości m.in. mieszkania i wydzierżawionego gospodarstwa rolniczego. – Jeszcze niedawno jeździł Porsche, a teraz ma Range Rovera. Posiada kilka cennych nieruchomości „

  9. tylko idiota płaci jak może na tych kretynów z wiejskiej,. sorry. rownie dobrze oddaj pijakowi, będzie mial lepszy użytek.
    Jak sam sobie nie zarobisz i nie odłożysz nie będziesz miał nic, jedna pewna zasada.

  10. Jedynym wyjściem jest emerytura obywatelska dla wszystkich i uświadamianie ludzi, że MUSZĄ sami oszczędzać co nieco.

  11. Jako byłemu parlamentarzyście panu wokaliście przysługuje prawo do zapomogi w wysokości 5000 PLN gdyby był bez środków do życia.
    Wiem,wiem za 5000 nie da się przeżyć,ale spróbować można.
    LOL

  12. Panie Cugowski dam Panu radę i przypomnę gdzie Pan odprowadzał największe składki.To nie ZUS a Polmos!!!Także niech Pan do nich napisze a myślę że do tak szanowanego Składkowicza dorzucą się na 100%,a i jakieś Gratisy w postaci zawiniątek prześlą!!!Pozdrawiam i trochę przyzwoitości i samooceny by się przydało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *