Przejęcie za 63 miliardy, które okazało się pułapką
Żeby zrozumieć skalę problemu, trzeba cofnąć się do 2018 roku. Wtedy niemiecki Bayer przejął amerykańskie Monsanto — twórcę Roundupu — za astronomiczne 63–66 mld dolarów. Transakcja miała uczynić z Bayera globalnego lidera w branży agrochemicznej. Zamiast tego koncern „odziedziczył" lawinę pozwów od osób, które przez lata stosowały Roundup, a później zachorowały na chłoniaka nieziarniczego — nowotwór układu limfatycznego.
Jak wskazuje analityk XTB Mateusz Czyżkowski, łącznie w ciągu kilku lat pojawiło się ok. 180–190 tys. roszczeń. Mimo pierwszej wielkiej ugody z 2020 roku, opiewającej na ponad 10 mld dolarów i obejmującej ok. 95 tys. spraw, fala pozwów nie wygasła. Bayer do tej pory wypłacił już ponad 10 mld dolarów na wyroki i ugody, a mimo to nadal mierzy się z ok. 67 tys. aktywnych roszczeń w samych Stanach Zjednoczonych. To sytuacja, która od lat ciąży na wycenie spółki na giełdzie — i na nastrojach inwestorów, którzy inwestując w akcje tego typu firm, muszą uwzględniać nie tylko potencjał zysku, ale i ryzyko prawne.
Glifosat — rakotwórczy czy nie? Naukowcy wciąż się nie zgadzają
Rdzeniem sporu jest pytanie, czy glifosat — najczęściej stosowana substancja chwastobójcza na świecie — rzeczywiście wywołuje nowotwory. W 2015 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) przy WHO sklasyfikowała glifosat jako „prawdopodobnie rakotwórczy dla ludzi". To właśnie ta klasyfikacja otworzyła wrota do fali pozwów, bo tysiące byłych użytkowników Roundupu zaczęły wiązać swoją chorobę z wieloletnią ekspozycją na ten herbicyd.
Z drugiej strony, wiele agencji regulacyjnych — w tym amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) czy Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) — uznawało glifosat za bezpieczny przy prawidłowym stosowaniu. Sam Bayer konsekwentnie podkreśla, że Roundup nie stanowi zagrożenia dla zdrowia. Problem polega na tym, że glifosat wykrywano już w polskiej żywności — m.in. w kaszy gryczanej, gdzie stężenie przekraczało unijne normy nawet siedmiokrotnie. To sprawia, że sprawa przestaje być abstrakcyjnym sporem korporacji, a staje się kwestią codziennego bezpieczeństwa żywności.
10,5 mld dolarów — dużo, ale czy wystarczy?
Nowy plan Bayera zakłada ok. 7,5 mld dolarów w ramach ugody zbiorowej w sprawach prowadzonych w sądach stanowych Missouri. Ma ona objąć zarówno już złożone pozwy, jak i potencjalne roszczenia w horyzoncie aż 20 lat. Dodatkowe 3 mld dolarów koncern chce przeznaczyć na indywidualne porozumienia z osobami, które wiążą chorobę z Roundupem.
Kwoty robią wrażenie, ale analitycy zachowują ostrożność. Ugoda zbiorowa będzie musiała przejść przez sądową akceptację, a zawsze istnieje ryzyko, że część kancelarii lub powodów spróbuje się z niej wypisać i dalej walczyć o wyższe odszkodowania w indywidualnych procesach. Równolegle toczy się sprawa przed Sądem Najwyższym USA (Monsanto vs. Durnell), który w styczniu 2026 roku zgodził się rozpatrzyć, czy federalne prawo pestycydowe wyklucza możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu brakujących ostrzeżeń na etykietach. Ten wyrok może albo znacząco ograniczyć bazę przyszłych pozwów, albo dać im dodatkowe paliwo.
Co to oznacza dla Polaków?
Na pierwszy rzut oka sprawa Bayera może wydawać się odległa — to przecież amerykańskie sądy i amerykańscy powodowie. Ale konsekwencje są znacznie bliższe, niż się wydaje.
Po pierwsze, glifosat jest powszechnie stosowany także w polskim rolnictwie. Jest składnikiem dziesiątek środków chwastobójczych dostępnych na naszym rynku. Badania konsumenckie wielokrotnie wykazywały jego obecność w produktach spożywczych kupowanych przez Polaków. Jeśli kiedykolwiek dojdzie do podobnych roszczeń w Europie — a prawo unijne przewiduje odpowiedzialność producenta za produkt niebezpieczny nawet bez konieczności udowodnienia winy — skala problemu może być porównywalna.
Po drugie, sprawa Bayera to lekcja dla inwestorów. Akcje koncernu tuż przed końcem sesji po ogłoszeniu ugody wzrosły o 5%, ale CEO Bill Anderson sam przyznał, że łączny koszt prawny przekraczający 18 mld dolarów stawia pod znakiem zapytania dalszą opłacalność glifosatu. Firma już wycofała tę substancję z części produktów detalicznych w USA. W kontekście inflacji i niepewności gospodarczej w 2026 roku takie turbulencje w spółkach farmaceutyczno-chemicznych mogą pośrednio wpływać na globalne łańcuchy dostaw i ceny środków ochrony roślin, a w efekcie — na ceny żywności.
Koniec sagi czy kolejny rozdział?
Analitycy zgodnie twierdzą, że obecny pakiet 10,5 mld dolarów to ważny krok, ale jeszcze nie definitywna kropka nad „i". Jeśli Sąd Najwyższy USA orzeknie na korzyść Bayera i uzna prymat prawa federalnego, tysiące przyszłych roszczeń może zostać odciętych u źródła. Jeśli jednak sąd podtrzyma prawo powodów do pozwów stanowych — sprawa Roundupu zostanie z Bayerem jeszcze na lata. I z każdym kolejnym raportem o glifosacie w żywności będzie coraz bliżej każdego z nas, bo prawo do dochodzenia odszkodowania za szkodę na zdrowiu przysługuje konsumentom również w polskim porządku prawnym.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj