- Bezprawnik -
- Gospodarka -
- Mieszkam w Poznaniu i lubię żartować z Warszawy. Te liczby zamknęły mi usta
Mieszkam w Poznaniu i lubię żartować z Warszawy. Te liczby zamknęły mi usta
Możemy sobie żartować z Warszawy, narzekać na jej tempo życia i przekomarzać się, które polskie miasto jest lepsze. Mieszkam w Poznaniu, więc ten sport dobrze rozumiem. Tyle że stolica wyrosła na jedną z najważniejszych metropolii naszej części Europy. I naprawdę trudno udawać, że tego nie widać.
Warszawskie biurowce i dźwigi też coś mówią o mieście
Wystarczy spojrzeć na okolice ronda Daszyńskiego. Biurowce, kolejne inwestycje, dźwigi. Warszawskie centrum biznesowe nie wygląda jak ubogi krewny zachodnich metropolii. Oczywiście sam wieżowiec nie świadczy jeszcze o dobrobycie, a plac budowy może oznaczać również nietrafioną inwestycję.

Ale gdy za panoramą stoją firmy, pracownicy i realny popyt, trudno wszystko zbyć jako dekorację. Według CBRE pod koniec czerwca 2026 roku Warszawa miała około 6,24 mln metrów kwadratowych nowoczesnych biur, a kolejne 130 tys. było w budowie.
Warszawa w międzynarodowych rankingach. To nie tylko nasze odczucie
W rankingu fDi Intelligence, serwisu należącego do grupy Financial Times, Warszawa zajęła w 2025 roku trzecie miejsce wśród największych europejskich miast ocenianych pod kątem atrakcyjności inwestycyjnej. Przed nią były Londyn i Dublin. Autorzy wskazali też, że przez poprzednie pięć lat przyciągnęła ona najwięcej miejsc pracy związanych z inwestycjami zagranicznymi spośród europejskich miast.
Z kolei Oxford Economics umieściło ją w tegorocznym zestawieniu Global Cities Index na 61. miejscu wśród tysiąca miast świata, przed np. Frankfurtem, Montrealem, Abu Zabi czy Hongkongiem. Warszawa zdecydowanie należy już do grona miast, z którymi trzeba się liczyć.
Warszawa jednym z motorów napędowych polskiej gospodarki
Gospodarcza waga stolicy jest jednak ogromna przede wszystkim u nas, w Polsce. Według wstępnych danych GUS region warszawski stołeczny wytworzył w 2024 roku 18,5 proc. krajowego PKB, a produkcja na mieszkańca wyniosła dwukrotność średniej krajowej.
Mówimy o Warszawie i otaczających ją powiatach, nie wyłącznie o mieście. W samych centrach usług biznesowych w stolicy pracowało w 2025 roku ponad 111 tys. osób, o dwie trzecie więcej niż pięć lat wcześniej.
To już pokaźny rynek kompetencji, kontaktów i możliwości zmiany pracy. Dla specjalisty często ważniejszy od tego, czy następny biurowiec będzie o kilka pięter wyższy.
Stolica Polski atrakcyjna w oczach zagranicznych firm
Globalne firmy nie przychodzą tutaj wyłącznie po to, by oglądać panoramę z pojawiającymi się co jakiś czas nowymi biurowcami. Google określa Warszawę jako swój najszybciej rosnący ośrodek inżynieryjny w Unii Europejskiej. Visa zapowiedziała na marzec 2027 roku otwarcie nowej, zajmującej 14 pięter siedziby swojego hubu technologiczno-produktowego.
Takie decyzje mają jednocześnie swoje zaplecze – polskie uczelnie i ludzi, którzy przyjeżdżają do stolicy z całego kraju oraz z zagranicy. W roku akademickim 2024/25 w Warszawie studiowało około 257 tys. osób, w tym 13,1 proc. cudzoziemców. Warszawa korzysta więc również z ambicji i wykształcenia ludzi spoza Warszawy. Także spoza Polski – dziś już nawet Niemcy wybierają Polskę.
Zarobki, ceny mieszkań i czynsze w Warszawie. Tańsza nie znaczy tania
Do tego dochodzą zarobki. W sierpniu 2026 roku średnia w sektorze przedsiębiorstw przekraczała 11,2 tys. zł brutto. To oczywiście nie pensja typowego mieszkańca ani gwarancja wygodnego życia. Warszawa pozostaje jednak tańsza np. od Londynu – wskazują na to choćby porównania kosztów życia i najmu według Numbeo.
Dla dobrze opłacanego specjalisty taka relacja może być atrakcyjna. Dla młodego człowieka, który jest w trakcie studiów czy na początku kariery zawodowej i wynajmuje mieszkanie, już znacznie mniej. Nic dziwnego, że coraz częściej słychać o studentach załamanych cenami najmu.
Różnicę widać w liczbach. Według NBP w pierwszym kwartale 2026 roku metr kwadratowy nowego mieszkania w Warszawie kosztował w transakcjach średnio 16,5 tys. zł. To około 16 proc. więcej niż średnia dla siedmiu największych rynków i niemal 70 proc. więcej niż w Łodzi. Z czynszami jest podobnie, bo według Otodom przeciętna oferta w stolicy kosztowała w styczniu około 4,9 tys. zł miesięcznie, czyli mniej więcej o jedną trzecią więcej niż średnia krajowa. Trudno się dziwić, że wielu młodych liczy, czy bardziej opłaca się kupić mieszkanie, czy je wynajmować.
Ceny mieszkań w Warszawie to nadal inna liga niż Zachód
Z danych Catelli za pierwszy kwartał 2026 roku wynika, że średnia cena ofertowa w Warszawie to około 4,2 tys. euro za metr, wobec ok. 6 tys. w Berlinie, 8,4 tys. w Amsterdamie i 12,6 tys. w Londynie. Przy wynajmie różnica jest mniejsza: około 20 euro za metr miesięcznie to mniej niż w Amsterdamie (27,5) czy Londynie (39,5), ale więcej niż w Berlinie (17,8).
Według Deloitte (dane za 2024 rok) na 70-metrowe mieszkanie w Warszawie potrzeba było 9,7 średniej rocznej pensji brutto. W pozostałych stolicach regionu było to więcej: w Pradze 15, w Bratysławie 12,3, a w Budapeszcie 11,4.
Od zniszczeń wojennych do metropolii. Najbardziej imponuje historia
Punkt wyjścia był dramatyczny. Po wojnie zniszczeniu uległo około 70 proc. zabudowy miasta, a z ponad 20 tys. zakładów przemysłowych pod koniec 1945 roku działały 862. Rynek Starego Miasta oddano po odbudowie w 1953 roku.
Drugi start nastąpił po 1989 roku, wraz z planem Balcerowicza. W 1990 roku PKB na mieszkańca Polski stanowił 41 proc. średniej dzisiejszej UE, w 2023 roku już 81 proc. Warszawa jest na tej drodze dalej – według Eurostatu w 2024 roku PKB na mieszkańca regionu warszawskiego stołecznego w standardzie siły nabywczej wynosił 157 proc. średniej unijnej, więcej niż w Wiedniu. Symbolem tego czasu bywa metro. Budowę zaczęto jeszcze w PRL, pierwszy odcinek ruszył w 1995 roku, a dziś działają dwie linie.
Ta droga nie była bezbolesna. Na początku XXI wieku bezrobocie sięgało w Polsce około 20 proc., a Warszawa miała w 2003 roku ok. 6,1 proc. Do tego doszły pieniądze z Unii – do lutego 2026 roku ponad 273 mld euro brutto, a po odjęciu składki według resortu ponad 171 mld euro. To pomaga zrozumieć, dlaczego stolica wygrała tę przemianę wyraźniej niż reszta kraju.
Otwarta gospodarka to klucz do sukcesu Warszawy i Polski
Za sukcesem stolicy stoi coś więcej niż geografia. Polska jest dziś szóstą gospodarką Unii (922,9 mld euro, 4,9 proc. unijnego PKB), a jej udział w unijnym PKB niemal potroił się od 1995 roku. W naszym regionie nie ma pod tym względem konkurencji. Polska już od dawna nie jest biedna i nie ma powodu, by udawać, że jest inaczej.
Ten sukces zbudowały trzy rzeczy: prywatna przedsiębiorczość, otwarcie na świat i unijne ramy. W 2007 roku sektor prywatny wytwarzał ponad dwie trzecie PKB, a w latach 1995–2008 polska gospodarka rosła średnio o 4,7 proc. rocznie, wobec 1,8 proc. w starej UE. Od 2004 roku eksport wzrósł z 60 do ok. 370 mld euro w 2025 roku.
Pięknie jest wymieniać kolejne imponujące liczby. Mógłbym tak jeszcze długo, ale chyba najważniejsze, co trzeba wiedzieć, już przeczytaliście. Sukces tego miasta mówi coś również o Polsce – i o ludziach z całego kraju, a w ostatnich latach coraz częściej także z zagranicy, którzy go współtworzą.










