Dlaczego AI w sądach jest bliżej niż nam się wydaje
W zeszłym roku Minister Sprawiedliwości Francji zlecił sporządzenie raportu w celu przygotowania narzędzi opartych o sztuczną inteligencję, które miałyby wesprzeć pracę sądów, ale nie zastępować bezpośrednio sędziów. Nic dziwnego, to sytuacja, do której nam (jeszcze) daleko, a patrząc na bardzo ostrożne podejście Unii Europejskiej wobec kwestii związanych z AI, na obecną chwilę nierealne. Na szczęście.
W przygotowanym dokumencie pojawił się pomysł stworzenia dedykowanego inteligentnego asystenta, którego zadaniem byłoby wykonywanie powtarzalnych czynności, streszczanie akt czy wsparcie dla analizy prawnej. Cel jest bardzo prosty – usprawnić pracę sądów. I proszę bardzo, to wszystko dzieje się na naszych oczach. W sądzie w La Rochelle ruszył właśnie pilotaż asystenta AI. Z kolei sam program Ministerstwa Sprawiedliwości ma objąć 10 tysięcy pracowników resortu. Sceptycyzm czy nieufność wobec systemów sztucznej inteligencji może być zrozumiały, ale bardzo często wynika to z niewiedzy.
Osoba wykształcona, wyspecjalizowana w danej dziedzinie, która może pochwalić się dobrze rozwiniętym krytycznym myśleniem, powinna mieć możliwość korzystania z takich inteligentnych narzędzi w swojej pracy. Jednocześnie musi mieć świadomość, że to na jej głowie spoczywa weryfikacja wygenerowanych treści czy samo podjęcie ostatecznej decyzji. To jest bardzo zdrowe, wręcz pożądane rozwiązanie na miarę obecnych czasów.
Mistral AI to sprawa wagi państwowej
To jednak nie jest jakaś tam losowa próba wdrożenia AI, bo to modne. To element o wiele szerszej strategii. Problem ewidentnie istnieje – sądownictwo tonie w papierach, czas oczekiwania na wyroki, orzeczenia wygląda źle. Rzucenie hasła „wprowadźmy AI” nie wystarczy. Może myślicie jeszcze, że europejskie kraje miałyby oprzeć to amerykańskie technologie?
Nic z tych rzeczy. Dumą Francji jest startup Mistral AI, który godnie reprezentuje Europę na międzynarodowej scenie AI. Narzędzia tej firmy są osobiście reklamowane przez prezydenta Francji, Emmanuela Macrona. Potencjał w Mistralu dostrzegł również niderlandzki czempion – firma ASML, która zainwestowała w niego 1,3 miliarda euro. Nie znacie ASML? To dzięki maszynom litograficznym tej firmy, amerykańscy, tajwańscy, koreańscy czy chińscy giganci technologiczni są w stanie tworzyć kolejne urządzenia wyposażone w coraz bardziej zaawansowane chipy. I to stwierdzenie nie jest przesadą.
Wykorzystanie Mistrala oznacza, że sędzia zadający pytanie asystentowi AI, nie przekaże informacji trenowania algorytmów w USA, lecz zostaną one we Francji. Zasięg Mistrala ma docelowo objąć nie tylko sądownictwo, ale wszystkich 5,7 miliona francuskich urzędników. Nic tylko trzymać kciuki, aby Francuzom udało się to dowieźć. Tak, Europa została trochę z tyłu technologicznie i prawie na każdym kroku polegamy na rozwiązaniach z USA lub Chin. Trzeba jednak wykorzystać to, co mamy, aby zbudować coś większego, aby docelowo się uniezależnić – w szczególności, gdy rządy nad Stanami Zjednoczonymi sprawuje obecnie prawie maszyna losująca.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj