Jeśli rząd pozamyka nas w domach, to zrobi to nielegalnie. Chyba że wprowadzi stan klęski żywiołowej

Prawo Zdrowie dołącz do dyskusji (377) 06.11.2020
Jeśli rząd pozamyka nas w domach, to zrobi to nielegalnie. Chyba że wprowadzi stan klęski żywiołowej

Maciej Bąk

Od kilku dni określenie „narodowa kwarantanna” odmieniamy przez wszystkie przypadki. Zapowiedział ją premier podczas ogłaszania nowych restrykcji. Mateusz Morawiecki powiedział, że jeśli nie przyniosą one spadku zakażeń, to czeka nas właśnie narodowa kwarantanna. Jej zasady nie są znane, ale już możemy powiedzieć że będzie ona bezprawna. Bo zamknięcie nas w domach byłoby legalne tylko w przypadku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej.

Narodowa kwarantanna zasady

Wprowadzone przez rząd nowe obostrzenia z 4.11 niemal całkowicie zamknęły gospodarkę. Zostały jeszcze zakłady fryzjerskie (i inne salony urody), sklepy spożywcze (które otwarte będą zawsze), prywatne kwatery do wynajęcia i parę innych branż. Narodowa kwarantanna i jej zasady to już niewielki wachlarz dodatkowych możliwości. To, co rząd ma rękawie, to oręż najsilniejszy, zastosowany już w marcu tego roku, czyli zakaz poruszania się z wyłączeniem kilku podstawowych życiowych czynności. Jeśli premier postanowi to wprowadzić, to znów złamane zostanie prawo. Chyba że wprowadzi wcześniej stan klęski żywiołowej.

Dlaczego? Otóż do tej pory rząd poruszał się cały czas po ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W jej paragrafie numer 46, w punkcie 4 jest następująca informacja:

W rozporządzeniach, o których mowa w ust.1 i 2, można ustanowić:
1) czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się,

Dwa paragrafy dalej znajdziemy też informację o tym, że w owych rozporządzeniach może się znaleźć „nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach” oraz „nakaz określonego sposobu przemieszczania się”. I właśnie za pomocą takich rozporządzeń rząd wiosną zamknął nas w domach i nie pozwolił na wychodzenie w celach rekreacyjnych czy wyjazdy na przykład na spacer nad morze. Z takim rozwiązaniem nie zgodził się Rzecznik Praw Obywatelskich. Ale nie tylko on – to samo mówili wybitni prawnicy, a ich zdanie podzieliły sądy, które zdecydowały się nie nakładać kar za złamanie zakazu poruszania się.

Dlaczego narodowa kwarantanna będzie bezprawna?

O co chodzi? Sprawa jest bardzo prosta. Tylko ustawa o stanie klęski żywiołowej (bo o stanie wyjątkowym i wojennym nie rozmawiamy – nie ma do nich żadnych podstaw) stwierdza jasno, że można podczas niego nałożyć na obywateli „nakaz lub zakaz określonego sposobu przemieszczania się”. Być może na pierwszy rzut oka ten przepis brzmi podobnie do poprzednich, ale jest jeden drobny szczegół.

Otóż tylko w ustawie o stanie klęski żywiołowej znajdziemy „zakaz przemieszczania się”. Ustawa o chorobach zakaźnych mówi tylko o „czasowym ograniczeniu przemieszczania się”. A to przecież coś zupełnie innego niż zakaz. Tymczasem znamy z pierwszej połowy tego roku sytuacje, w których za zwykłe chodzenie po ulicy zatrzymywała ludzi policja. Odniósł się do nich w maju tego roku Rzecznik Praw Obywatelskich. Oto jeden z fragmentów obszernego oświadczenia:

Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi w żadnym przepisie nie przewiduje zaś możliwości wprowadzenia zakazu przemieszczania się. Tego typu ograniczenie wolności poruszania się nie zostało więc, jak tego wymaga art. 52 ust. 3 Konstytucji RP, określone w ustawie. Nie może więc ta materia, na zasadzie domniemania, podlegać regulacji w akcie wykonawczym do ustawy.

Albo stan klęski albo bezprawie

Wiosną rząd nie chciał wprowadzić stanu klęski żywiołowej, bo czuł że przełożone z jego powodu wybory prezydenckie mogą zakończyć się przegraną Andrzeja Dudy. Dlatego lawirował między przepisami, nakładając choćby zupełnie już bezprawne kary za brak maseczki. Podobnie było z zakazem poruszania się. Dziś żadnych wyborów nie mamy w perspektywie, więc dlaczego by nie uprzątnąć prawnego zamieszania i wprowadzić stan nadzwyczajny, który rozwiewa wszelkie wątpliwości?

Adam Bodnar w wywiadzie dla Bezprawnika mówił, że takie rozwiązanie postulował od początku. Tym bardziej dziś, gdy mamy ponad 27 tysięcy zakażeń dziennie, jego wprowadzenie wydaje się niezbędne. Problem w tym, że dziś stan klęski żywiołowej może być niewygodny dla rządu z innego powodu. Bo jego obowiązywanie daje przedsiębiorcom okazję do domagania się od państwa odszkodowań za zamknięcie działalności. A że nasza kasa świeci pustkami – nie muszę nikomu chyba przypominać.

I oczywiście nie piszę tego dlatego, że chcę by ludzie chodzili swobodnie po ulicach w czasie, gdy nasza służba zdrowia jest na skraju zapaści. Oczywiście, że obostrzenia są konieczne. Ale jeśli ogranicza się swobody obywatelskie w tak mocny sposób, to warto mieć do tego solidne podstawy prawne.

377 odpowiedzi na “Jeśli rząd pozamyka nas w domach, to zrobi to nielegalnie. Chyba że wprowadzi stan klęski żywiołowej”

  1. Do głowy przychodzi mi inne pytanie: czy ograniczenie prowadzenia działalności gospodarczej w rozporządzeniu nie jest również bezprawne? Czy firma mogłaby nadal prowadzić działalność (np. sklep odzieżowy), a wszelkie ew. mandaty odrzucać i kierować sprawę do sądu?

  2. Racja, tylko że to co planuje rząd jest właśnie ograniczeniem przemieszczania się, a nie całkowitym zakazem. Nadal będzie przecież można chodzić do pracy i do sklepu.

    • Nie?
      Do pracy i do sklepu rzecz jasna wyjść będziesz mógł, bo musisz wcześniej albo później. Jeszcze nie słyszałem o ludziach potrafiących przeżyć bez żarcia i w większości bez pensji.
      Ale zakaz przemieszczania się (w tym w określonych miejscach) albo zawieszanie komunikacji już należy do kompetencji stanu klęski żywiołowej. Pełny katalog w art. 21 Ustawy, te dwie wymienione rzeczy to ust. 13 i 15 tego artykułu.

      • Gdyby ograniczenia miały być proporcjonalne do zagrożenia, to by ich nie było, bo mimo medialnej sraczki liczba ciężkich przypadków jest mniej więcej stała. Lockdown nie działa, podobnie jak idiotyczne rytuały.

        • Gdyby ograniczenia miały być proporcjonalne do zagrożenia, to by ich nie było, bo mimo medialnej sraczki liczba ciężkich przypadków jest mniej więcej stała.

          Tak?
          https://koronawirusunas*.pl/
          Wyszukaj: Osoby hospitalizowane z powodu COVID-19 i wykaż mi stały nierosnący trend od trzeciej dekady września. Czy ilość respiratorów używanych – jeden pies.

          Lockdown nie działa

          Ciekawe jak Chińczycy czy Nowozelandczycy pozbyli się prawie całkowicie koronawirusa.

          podobnie jak idiotyczne rytuały.

          https:*//voxeu*.org/article/unmasked-effect-face-masks-spread-covid-19
          https:*//www*.medrxiv*.org/content/10.1101/2020.09.24.20201178v1:
          https://www*.cdc*.gov/mmwr/volumes/69/wr/mm6940e3*.htm
          https://www*.bmj*.com/content/369/bmj*.m1435*.short
          https://academic*.oup*.com/cid/advance-article/doi/10.1093/cid/ciaa1584/5932276
          https://arxiv*.org/abs/2003*.10891
          https://iwaponline*.com/jwh/article/18/5/843/75589/Chemical-disinfectants-of-COVID-19-an-overview

          • Przeczytałeś chociaż to co wkleiłeś? Czy tylko nagłówki? Nigdy i nigdzie nie udowodniono, że cokolwiek co się dzieje teraz jest zakaźne. Nawet gdybyś połknął czyjąś ślinę czy inne wydzieliny nie udowodniono nigdy ,że „zaraziłbyś” się i rozchorował (Postulaty Koch’a)

          • Bzdury.
            Dla każdego naukowca w 90% przypadków wystarczy przeczytać abstrakt i wyniki, by zrozumieć, czy coś jest potwierdzonego czy nie. Tylko w razie wątpliwości albo konieczności sięga po sam tekst.

            Owszem, udowodniłbyś, i nie wiem, czy tu ten post wkleiłeś dla popisu, że znasz termin „postulaty Kocha”, ale SARS-CoV-2 akurat bardzo dobrze podchodzi pod to.

            1. Drobnoustrój musi być obecny u wszystkich osób mających daną chorobę i powinien mieć związek ze zmianami chorobowymi – SARS-CoV-2 wywołuje COVID, który jest chorobą. Każdy chorujący na COVID ma desant SARS-CoV-2.
            2. Drobnoustrój musi być wyizolowany w czystej kulturze od osoby chorej – skoro badania in vitro prowadzone są, to oczywista, że spełnia.
            3. Drobnoustrój, wyizolowany od chorej osoby, po wprowadzeniu do ludzi lub zwierząt musi wywołać tę samą chorobę – i tak jest. Transmisja od osoby chorej na COVID nie wywołuje odry, wywołuje COVID, co jest bardzo fajnie potwierdzane przez badania osób, które miały styczność z osobą będącą w izolacji ze względu na COVID. Znany przykład? – Biały Dom i zakażenie Donalda T.
            4. Postulat 4 – Drobnoustrój należy ponownie wyizolować w czystej kulturze od eksperymentalnie zakażonego człowieka lub zwierzęcia w celu spełnienia trzeciego postulatu – również jest.
            https://www*.ncbi*.nlm*.nih*.gov/pmc/articles/PMC7095368/

            Problems?

          • Widzę, że nie czytasz w ogóle tego co wklejasz…
            „The animals were killed six days post-inoculation (d.p.i.), and we then carried out gross and histopathological examinations of them.”

            Tak się ludzie „zarażają” na ulicy? Wstrzykując sobie (pomijam ,że w tych badaniach są zwierzęta) „coś” w krwioobieg?

            Czy po prostu nie znasz angielskiego i wyguglowałeś to sobie? Przyznaj się ;)

          • Owszem, znam język angielski, inaczej nie wklejałbym tego.

            Ty chcesz co stwierdzić – że spełnione są postulaty Kocha? Czy że w taki sposób zaraża się osoby? Jeśli chcesz stwierdzić za zgodnością z postulatami Kocha – masz podany artykuł.

            Żeby zweryfikować postulaty Kocha, użyto w tym przypadku wiwisekcji i przyprowadzono patofizjologów. Jest to normalny proces, by stwierdzić, czy postulaty Kocha są spełnione.
            Etap 1-2 miałeś spełniony wcześniej przy wcześniejszych grupach (4 odsyłacze do potwierdzających to artykułów). Etap 3 spełnił się, gdy małpy zachorowały po wydzielinach osoby zmarłej na COVID, 4. postulat się spełnił, gdy się okazało, że te same organy uległy degradacji lub uszkodzeniu, a najlepszy sposób na sprawdzenie tego to analiza patofizjologiczna (Wyobrażasz sobie małpę, która będzie spokojnie leżała w aparacie rentgenowskim?) – tak masz widoczne gołym okiem niszczenia tkanki. W jaki sposób zostało to wprowadzone – to nieistotne.
            Postulaty Kocha nie mówią nic o sposobie rozprzestrzeniania patogenu, jedynie o tym, że patogeny mają tworzyć rozpierdol, u każdego w taki sam sposób (te same organy) i z tego rozpierdolu można winowajcę wyizolować (dwa razy od dwóch różnych organizmów).

            Jeśli chcesz zbadać sposoby zakażania się ludzi – to już inne pytanie. (Podpowiem, że aerozol bądź kropelkowo, częściej to ostatnie, ale prace na ten temat znajdź se w mojej historii wypowiedzi, albo i w Google Scholar).
            Albo i tu: https://www*.ecdc*.europa*.eu/en/covid-19/latest-evidence/transmission. Już w pierwszym akapicie masz odpowiedź.
            Czy wygooglowałem? Wygooglowałem. Nawet wskazałem, w którym serwisie. Ale to naprawdę nieistotne, jak znalazłem, ważna jest sama treść artykułu.

            PS. Rozbawiło mnie to, że zaminusowałeś sam sobie odpowiedź kwestionującą spełnienie postulatów Kocha przez SARS-CoV-2. Coś to sugeruje chyba :).

          • Mój błąd, myślałem ,że Koch w swoich postulatach miał też zakaźność w normalny sposób.

            Mała grupa kontrolna w tym badaniu, masz jakąś z większą?

          • Do badania postulatu Kocha jeszcze parę artykułów:
            https://www*.biorxiv*.org/content/10.1101/2020.02.07.939389v3*.full
            https://europepmc*.org/backend/ptpmcrender*.fcgi?accid=PMC1693394&blobtype=pdf

            Na ogół badania z postulatami Kocha nie wymagają grupy kontrolnej:
            http://faculty*.sdmiramar*.edu/dtrubovitz/micro/history/Koch*.html

            Typically, Postulate 1 involves a naturalistic survey, and the loop of Postulates 2-4 will be carried out upon cohorts of several experimental individuals in parallel, for each of one or more cycles. In some investigations there may need to be elaborations such as an untreated control group.

            Ale, jak widzisz, nie zawsze. Bo i wiesz:

            – zdrowa małpa nie kicha. Szczególnie jak wiadomo, że ma SARS-CoV-2, to tym bardziej nie jest zdrowa (w końcu skoro są ludzie umierający na sam COVID (stosunkowo niewielu, ale jednak), to jest to „delikatna” sugestia, że to patogen, którego szukamy, i jest on jeden).
            – do wyizowania wirusa z płuc/gardła nie potrzebujesz kontroli, tylko różne tam techniki laboratoryjne, które przy okazji ustalą, że tak, to jest SARS-CoV-2.
            – do zaobserwowania, że kolejne (inne) małpy kichają z tymże wirusem, też nie potrzebujesz grupy kontrolnej.
            – do wyizolowania tegoż wirusa znowuż, nie potrzeba kontroli, a znowu techniki laboratoryjne. Od stwierdzenia podobieństwa obu wirusów teraz bardzo ładnie się przydaje PCR, bo możesz stwierdzić podobieństwo na poziomie składu aminokwasów.

            Dopiero gdy nie jesteś pewien, czy jest to czynnik chorobotwórczy, wypada wprowadzić grupę kontrolną. To jest akurat taki wyjątek z reguły, bo normalnie grupa kontrolna jest wymagana.
            Tu: https://microbiomejournal*.biomedcentral*.com/articles/10.1186/s40168-020-00802-3, na przykład jest kilka rodzajów bakterii i mierzyło się ich różnorodność i ilość, dlatego musiano mieć porównanie ze zwykłymi krewetkami.

    • Zdecydowanie nie można się z tym zgodzić. Wystarczy spojrzeć na redakcję przepisu, na podstawie którego wprowadzono zakaz przemieszczania się wiosną. Wprowadzono tam wprost „zakaz” z nielicznymi wyjątkami – zatem sam rząd stwierdził wprost, że jest to „zakaz”, a nie „ograniczenie”. Wyjątki tego nie zmieniają. Twierdzić, że nie ma całkowitego zakazu, bo wolno wyjść do sklepu, to trochę tak jakby twierdzić że mamy demokrację, chociaż w kodeksie wyborczym zapisano, że głosowanie w wyborach jest zakazane, z wyjątkiem głosowania na PiS.

      W przepisach prawa zastosowanie ma zasada, że „wyjątek potwierdza regułę”, wszak gdyby jakaś norma prawna nie obowiązywała, to nie trzeba by wprowadzać od niej wyjątków.

      Poza tym, z ustawy wynika bardzo jasno, co powinien określać przepis ograniczający przemieszczanie się: „czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się”. Podstawowa zasada czytania przepisów prawa – każde słowo się liczy i nie wolno żadnego pomijać.

      Przepis rozporządzenia wprowadzający takie ograniczenie musi zatem określać: czas trwania ograniczenia; sposób ograniczenia; sposób przemieszczania się, którego ograniczenie dotyczy.

      Podobnie z nakazem lub zakazem przebywania w określonych miejscach, o czym powyżej pisał Książki. Odwoływanie się do tej podstawy jest zresztą w ogóle absurdalne, gdyż we wiosennym rozporządzeniu rząd ustanowił „zakaz przemieszczania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”, czyli opierając się na tej podstawie rząd musiałby wprowadzić zakaz przebywania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, co byłoby oczywiście niedorzeczne.

      • Wprowadzono tam wprost „zakaz” z nielicznymi wyjątkami – zatem sam rząd stwierdził wprost, że jest to „zakaz”, a nie „ograniczenie”

        Literalnie było to „ograniczenie polegające na zakazie” (czasem na „całkowitym” zakazie). W świecie jurysprudencji słówkowej — wszystko było OK.

        • Tyle, że nie było OK, bo ustawa wyraźnie rozróżnia „ograniczenia” od „zakazu” i w świetle brzmienia ustawy jest oczywiste, że tam, gdzie przewiduje tylko „ograniczenie”, tam „zakazu” wprowadzić nie można.

          • Oczywiście; tak samo ocenić należy wprowadzenie stanu klęski nadzwyczajnej wyłącznie na podstawie przesłanki pt. „choroba zakaźna”.

          • To już jest trudniejsze, bo przesłanki wprowadzenia stanów nadzwyczajnych są mocno nieścisłe. Ustawa w zasadzie nie określa przesłanek wprowadzenia, tylko cele, jakie stan nadzwyczajny ma osiągnąć, a przesłanki wprowadzenia możemy z nich wyinterpretować. W przypadku stanu klęski żywiołowej celem jest zwalczanie skutków katastrof naturalnych, a jednym z przykładów katastrofy naturalnej, wymienionym w ustawie, jest „masowe występowanie chorób zakaźnych”. Pytanie, czy wystąpienie jednej choroby wystarczy i czy covid występuje „masowo”.

          • Podstawowa przesłanka jest wskazana w art. 228 ust. 1 Konstytucji RP:
            – wystąpienie szczególnego zagrożenia,
            – brak skuteczności zwykłych środków konstytucyjnych dla przeciwdziałania tymże zagrożeniom.

            Więc ja zapytam: jakie to aktualnie zwykłe środki konstytucyjne zostały zastosowane, które nie dają rady — i co zmieniłby stan klęski żywiołowej?

        • Literalnie było to „ograniczenie polegające na zakazie” (czasem na „całkowitym” zakazie). W świecie jurysprudencji słówkowej — wszystko było OK.

          No nietrafiles kolego. Bo prawnie mozna wprowadzic tylko ograniczenie SPOSOBU przemieszczania sie a to oznacza ze mozna ograniczyc literalnie wskazany sposob przemieszczania sie. Oczywiscie mozna zrobic zakaz przemieszczania sie w sposob na przyklad „niebezpieczny dla innych”. Nie mozna jednak wprowadzic zakazu przemieszczania sie na piechote bo w takim wypadku jest to zakaz przemieszczania sie dla pewnej grupy ludzi. Oczywiscie mozna zakazac na przyklad wyboru pieszego jako glownej formy przemieszczania sie ale nalezy umozliwic czlowiekowi korzystanie z innej formy przemieszczania sie. Ograniczenie oznacza wprowadzenie RESTRYKCJI w czasie przemieszczania sie. Zakaz pelnego przemieszczania sie nie jest w takim razie ograniczeniem przemieszczania sie poniewaz samo przemieszczanie sie MUSI ZACHODZIC jesli mowimy o jego ograniczeniu.

          • No nietrafiłeś kolego, bo zamiast się skupić nad sensem mojej wypowiedzi, polemizujesz z czymś, z czym się jak rozumiem zgadzasz. Wyraźnie napisałem, że było to prawidłowe „w świecie jurysprudencji słówkowej” — czyli ludzi, którzy próbują czytać przepisy, ale nie próbują odtworzyć wynikających z nich norm prawnych.

            W skrócie: oczywiście, że „ograniczenie polegające na zakazie” nie jest OK i nie ma podstaw do wprowadzania jakiejkolwiek godziny policyjnej czy aresztu domowego. Podobnie contra legem będzie wprowadzenie — aktualnie — jakiegokolwiek stanu nadzwyczajnego.

  3. Trzeba zamknąć media i paranoików, to pandemia przeziębienia sama się skończy. Zabiliście setki tysięcy ludzi, zasrani debile.

    • Oczywiście, chodzili ludzie z nożami i zabijali wszystkich, co mieli COVID.
      Ciekawe, dlaczego tak nie mówisz o np. raku czy HIV/AIDS. Toć na Twoją logikę jeśli media o tym nie będą mówili, to choroby nie ma. Tylko pytanie, dlaczego w takim razie umierają ludzie, choć nie wpisuje się to do żadnej innej choroby

      • Przez was praktycznie nie leczy się raka. Do was trzeba strzelać. Zaskocz się – przeczytaj chociaż jedną książkę o walce z epidemią.

        • Aha, czyli jednak rak uznajesz? Ale przecież o tym się nie mówi. I AIDS też. No to czemu nie COVID?
          Muszę Cię rozczarować – im więcej będzie przypadków aktywnych COVID, tym mniej będzie okazji, by lekarze skutecznie leczyli. Bo karetek i lekarzy mamy tyle, ile mamy; a hospitalizacji wymagać będzie coraz więcej osób. I niektórzy lekarze na COVID się zarażają; chory lekarz nie może z przyczyn bezpieczeństwa leczyć (nie tylko bezpieczeństwa personelu, ale i pacjenta). Średnia wieku lekarza specjalisty to 54 lata, więc lekarze są podwójnie w grupie ryzyka.
          Muszę jeszcze bardziej Cię rozczarować: Nic za darmo. Leczenie raka też kosztuje nieliche pieniądze (średnio 10000 zł, podzielone między NFZ i pacjentem). W przypadku COVID jeden dzień pobytu na oddziale opieki intensywnej to 1054 zł dziennie. Tu już dochodzimy do bardzo niechlubnej kalkulacji ekonomicznej, bo niestety kadrów brak.
          A Ty jaki tytuł polecasz z epidemiologii, z walką przeciw chorobom zakaźnym? O moją biblioteczkę się nie martw.

          @Ainaruth:

          A przede wszystkim o osobach doświadczających problemów oddechowo-krążeniowych, którzy pilnie potrzebowali karetki, a której nie było z powodów około-COVIDowych.

          Brak mocy przetwórczych do obsłużenia pacjentów. Teraz coraz bardziej aktualne są Kategorie Klasyfikowania Pacjentów.

          Ofiarami są też samobójcy z powodu bankructwa, utraty pracy po lockdownie czy choćby nie wytrzymujący ciągłej izolacji.

          W Niemczech na przykład zmalało:
          https://www*.dw*.com/pl/mniej-samob%C3%B3jstw-w-czasach-korony/a-53639271
          w UK też: https://www*.bmj*.com/content/370/bmj*.m3431 (z pewnymi zastrzeżeniami, ale jednak).
          w Polsce (woj. łódzkie) wzrosło:
          https://lodz*.wyborcza*.pl/lodz/7,35136,25963247,samobojstwa*.html?disableRedirects=true
          Więc nie wiem, czy ma to jednoznacznie wpływ na wzrost. Jednakże pomoc psychologiczna wcale nie byłaby zła.

      • Odniosłem wrażenie że właśnie mówi o raku czy HIV/AIDS. A przede wszystkim o osobach doświadczających problemów oddechowo-krążeniowych, którzy pilnie potrzebowali karetki, a której nie było z powodów około-COVIDowych.
        Ofiarami są też samobójcy z powodu bankructwa, utraty pracy po lockdownie czy choćby nie wytrzymujący ciągłej izolacji. Ale o tym się nie mówi. Mówi się tylko o najbardziej medialnej chorobie.

  4. „„nakaz określonego sposobu przemieszczania się”. – przypomina mi się Ministerstwo (Biuro) Dziwnych Kroków z Monty Pythona, idealnie pasuje do kroków rządzących. Wygląda na to, że trójgłowa hydra zjednoczonej prawicy puszcza do mediów różne przecieki, są „za a nawet przeciw” zamknięciu, taki dobry i zły policjant. Dobry bajer nie jest zły.
    Tymczasem nikt nad niczym nie panuje, bo i tak to jest niemożliwe, za chwile „skumulowany” pacjent wyrżnie głową w ścianę, a „aerozol” z paszczy totalnie niereformowalnego Pana Heńka, „zakrytej” pół na pół, jak frunął tak frunie, co widziałem wielokrotnie na własne oczy w sklepie, w myśl złotego hasła „Leć Adam, leć”.
    Jedyne co zrobili realnie zamknięciem to sobie dupochron – chcieliśmy, zrobiliśmy wszystko co możliwe, reszta to wasza wina.
    Uwielbiam te prawnicze, austriackie gadanie – ostatnio pojawił się obszerny artykuł o Cybulskim w którym padło określenie, że „miał romans”. Oczywiście nie można było napisać, że „zdradzał żonę”, bo to określenie zarezerwowane dla plebsu, tak jak od miliona na koncie wzwyż dla dziennikarza masz partnerkę, poniżej tego pułapu masz konkubinę, dla mnie różnica mniej więcej taka jak między kwarantanną narodową a stanem wyjątkowym, że złamiemy ci prawą albo lewą nogę. W odszkodowaniach które pomogą po przekręceniu się masy firm tyle co umarlemu kadzidło po 27 latach procesów przed polskimi sądami?
    Ponad 400 zgonów dziś. A przecież gdybyśmy mieli milion łóżek i dwa miliony respiratorów, nikt by nie umarł..
    Około 0.5 mln zakażonych, realnie 5 mln. Zgonów z (nie z powodu) Covid około 7 tysięcy. Idziemy na 2.5-3 mln zakażonych, dokładnie tak ja mówiono na początku, zakazi się 70-80% populacji. Realnie 25-30 mln, (czasowa?) odporność stadna, czyli tak czy inaczej dojdziemy do aktualnje liczby zgonów *5-6, a więc 35-40 tysięcy.
    Czyli co ma się stać stanie się, tyle da w ostatecznym bilansie”wypłaszczanie”, zamykanie i tym podobne pomysły.

  5. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego nic by tu nie zmieniło. Ustawa o stanie klęski żywiołowej zezwala co prawda już na wprowadzenie „zakazu” a nie tylko „ograniczenia” określonego sposobu przemieszczania się, ale nadal zakaz możliwy jest wyłącznie w odniesieniu do określonego sposobu przemieszczania się, a nie do przemieszczania się w ogóle.

    Do wprowadzenia stanu wyjątkowego natomiast zwyczajnie nie zachodzą podstawy. Stan wyjątkowy można wprowadzić „w przypadku zagrożenia ustroju państwa lub bezpieczeństwa publicznego”. Natomiast ustawa o stanie klęski żywiołowej wprost wymienia choroby zakaźne jako przykład klęski żywiołowej, których skutki można zwalczać przy pomocy narzędzi przewidzianych przez tę ustawę. Zatem wyłącznie stan klęski żywiołowej może tu wchodzić w grę, wprowadzenie stanu wyjątkowego byłoby bezprawne.

    • Natomiast ustawa o stanie klęski żywiołowej wprost wymienia choroby zakaźne jako przykład klęski żywiołowej, których skutki można zwalczać przy pomocy narzędzi przewidzianych przez tę ustawę. Zatem wyłącznie stan klęski żywiołowej może tu wchodzić w grę, wprowadzenie stanu wyjątkowego byłoby bezprawne.

      Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej też byłoby bezprawne — po stany nadzwyczajne można wszak sięgać tylko „w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające…”. Rząd ma problem z organizacją służby zdrowia (respiratorami, miejscami w szpitalach, ratownictwem), wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nie będzie miało przełożenia na te aspekty, zaś zwykłe środki konstytucyjne MUSZĄ być w takich przypadkach wystarczające.

  6. Czy leci z nami prawnik? Przecież po to OGRANICZAJĄ możliwości przemieszczania się do spraw życiowo koniecznych, żeby nie musieć zakazywać poruszania się. To samo będzie z biznesami. Przecież tylko ‚ograniczyli’ pracę restauracji, galerii handlowych, żeby nie narażać się na odszkodowania z tego tytułu (a przynajmniej nie będą tak łatwe do wyegzekwowania). A odszkodowania w stanie klęski żywiołowej przysługiwałyby masie przedsiębiorców. Nie to co dziurawe tarcze, na które trzeba się załapać, a jeszcze potem można je stracić.

  7. Ilekroć pada przymiotnik „narodowy”, nauczyłem się spodziewać mieszaniny tandetnego patosu i zwykłej głupoty. Nie ważne, czy chodzi o Ruch Narodowy, Szpital Narodowy, Narodową Kwarantannę.

  8. „A że nasza kasa świeci pustkami – nie muszę nikomu chyba przypominać”. Pieniądze na odszkodowania i na inne rzeczy są. W budżecie UE. Jest tylko jeden szkopuł… Miłościwie nam panująca władza musiałaby zrobić krok w tył w kwestii demolowania systemu prawnego. Miłościwie nam panująca władza woli jednak wybrać bezprawie bo „nie będzie UE pluła nam w twarz!” ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *