- Bezprawnik -
- Państwo -
- NFZ-u już się nie da uratować. Czas na powrót kas chorych
NFZ-u już się nie da uratować. Czas na powrót kas chorych
Mówiąc szczerze, mam już dość powracających jak bumerang nawoływań do naprawy Narodowego Funduszu Zdrowia w Polsce. Są to apele tak samo sensowne, jak propozycje naprawy zatartego silnika w samochodzie. Co innego jednak propozycja dywersyfikacji systemu na wzór tej, która weszła w życie na przełomie wieków w postaci kas chorych, zlikwidowanych jednak w 2003 roku.
Likwidacja kas chorych — czy była błędem?
Czy system kas chorych funkcjonujący w Polsce na przełomie XX i XXI wieku był wadliwy? Tak, był. Jednak w porównaniu ze skrajnie scentralizowanym systemem NFZ miał dużo większy potencjał i przy odrobinie dobrej woli mógł stać się podwaliną dla znacznie bardziej wydajnego i stabilnego systemu ochrony zdrowia w Polsce.
Wielu komentatorów i ekspertów twierdzi nawet, że powołanie do życia NFZ-u było podyktowane nie dobrem pacjentów, a czystym interesem politycznym — i jakaś część prawdy w tym stwierdzeniu pewnie jest.
Tak, kasy chorych miały swoje patologie. Najbardziej znane to przede wszystkim wydawanie tzw. promes, które miały być elementem obchodzenia całego systemu. Było to zjawisko złe, ale system ten w obecnych czasach cyfryzacji miałby dużo większe szanse rozwoju, a patologie kas chorych są niczym wobec piętrzących się co chwila problemów Narodowego Funduszu Zdrowia.
Słyszymy o nich oczywiście nie od dzisiaj, a najbardziej jaskrawym ich przykładem były czasy pandemii COVID-19. Warto przypomnieć, że w tamtym okresie do walki z epidemią włączyła się także prywatna służba zdrowia, choć rządzący niechętnie to przyznawali.
Plusy kas chorych — było ich więcej, niż nam się wydaje
Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów zwolenników przywrócenia systemu na wzór dawnych kas chorych, jest większa dywersyfikacja systemu, która sama z siebie wymusza konkurencję, podnoszącą jakość świadczeń medycznych.
Mniejsza centralizacja systemu ochrony zdrowia jest w obecnej chwili konieczna, gdyż widzimy, że w polskich warunkach funkcjonowanie tak wielkiego „molocha” jak NFZ jest coraz bardziej bezsensowne i szkodzi interesom pacjentów. Nie mówiąc o idiotycznych przepisach, takich jak karanie osób chcących przystąpić do dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego i płacić składki.
Zdywersyfikowany system z samego założenia mógłby być ustawiony tak, aby znajdować się bliżej pacjentów, gdyż siłą rzeczy pracownicy regionalnych kas chorych znaliby lepiej problemy chorych z danego regionu.
Transparentność wydatków i przestrzeń na innowacje
Dodatkowo dywersyfikacja systemu sprzyjałaby większej transparentności wydatków, która obecnie — mówiąc eufemistycznie — nie jest najmocniejszą stroną Narodowego Funduszu Zdrowia w Polsce. Wystarczy przypomnieć, jak zaskakujący potrafił być zysk NFZ w czasach, gdy pieniędzy na leczenie rzekomo brakowało. System tego typu byłby oczywiście dużo bardziej skrojony pod przyszłe plany innowacji i dalszej cyfryzacji systemu ochrony zdrowia w Polsce.
Z badań wynika, że NFZ-u dość mają także sami pacjenci, więc może czas już na gruntowne zmiany?
Argumenty przeciwników kas chorych — często przesadzone
Pierwszym i najważniejszym argumentem osób, które wyrażają swój sprzeciw wobec większej regionalizacji i decentralizacji ochrony zdrowia w Polsce, jest rzekome ryzyko nierówności między regionami, co miałoby powodować zjawisko turystyki zdrowotnej.
Oczywiście jest to prawda, ale czy dzisiaj nie mamy z tym zjawiskiem do czynienia? Wiele osób już teraz musi dojeżdżać np. do szpitala oddalonego o wiele kilometrów od swojego miejsca zamieszkania, gdyż tylko tam możliwe jest sprawne wykonanie nie tylko zabiegów, ale także specjalistycznych badań.
Na marginesie — wiele osób korzystających wyłącznie z publicznej służby zdrowia obecnie nie jest informowanych o możliwościach odpłatnego leczenia. Tymczasem coraz więcej Polaków decyduje się leczyć się prywatnie, nie zawsze zdając sobie sprawę z realnych kosztów takiego wyboru.
Problem wyrównywania świadczeń
Według krytyków problemem tego systemu byłoby także wyrównywanie świadczeń, np. w przypadku osób starszych i schorowanych, gdyż ich leczenie siłą rzeczy generuje większe koszty.
Nie zmienia to faktu, że według mnie reforma NFZ-u jest obecnie niemożliwa bez gruntownej przebudowy i decentralizacji całego systemu, a oprócz powołania do życia czegoś na wzór dawnych kas chorych — także bez dopuszczenia do niego w większym stopniu prywatnych szpitali.
zobacz więcej:
